|
www.astraldynamics.pl - portal - forum | czwartek, 18 maja 2012
|
Losowy cytat: Dla dobrej woli nie ma zapory, intensywnej chęci nic się nie oprze. » Bruno Schulz |
![]() 06-Część druga - Rozmowy (fragment 4)
Jesteś w:
Działy
» Rozwój duchowy
» Pierwsze kroki ku miłości
Część druga - Rozmowy (fragment 4)
Wpływ energiiPamiętam, jak kilka lat temu zacząłem zauważać wpływ energii zewnętrznych na siebie i otoczenie. Kiedyś siedzieliśmy w gronie przyjaciół i rozmawialiśmy o sprawach duchowych. Wyraźnie odczuwaliśmy spokojną radość i uniesienie, w każdym razie ja odczuwałem to bardzo wyraźnie. Stan ten można nazwać bardzo sympatyczną atmosferą, dającą spokój i jasność myśli. To były energie myślowe związane z opisanym człowiekiem. On może czuć się z nimi dobrze, ale wasza wrażliwość podpowiedziała wam, że są one niskie i nieprzyjemne. W rzeczywistości ów człowiek udawał rozwój duchowy i zupełnie go nie rozumiał, grzęznąc w gąszczu własnych teorii. Jest takie powiedzenie: "Z jakim przestajesz, takim się stajesz", i dotyczy ono obserwowanego efektu upodobnienia się bliskich sobie istot. Bliskich niekoniecznie w sensie emocjonalnym, wpływ ten może się przenosić za pomocą książek, filmów lub bezpośrednio w fizycznej obecności. "Z jakim przestajesz, takim się stajesz". Przenikacie się nawzajem swoimi energiami w domu, w pracy, wszędzie gdzie jesteście. Energie zewnętrzne mają na was wielki i najczęściej negatywny wpływ. Stąd Moja wskazówka - gdziekolwiek jesteś i cokolwiek czynisz, staraj się myśleć o Bogu i powtarzać Jego Imię. I będziesz czuł się lepiej, i twoja praca będzie lżejsza. A jeśli dużo pracuję umysłowo i skupiam się na pracy, nie mogąc przez ten czas skupić się na Bogu? Możesz, dlatego że mamy dwa rodzaje prac: rutynowe - angażujące myślenie w mniejszym stopniu, oraz twórcze - wymagające wysiłku i inspiracji. Pierwsze zostawiają ci zawsze nieco "wolnej mocy umysłu", a drugie wymagają najczęściej wspomagania wewnętrznego i zostaną wykonane lepiej, jeśli tylko pozwolisz swemu wnętrzu wziąć w nich udział. Sęk w tym, że ludzie nie wierzą w życie po śmierci i reinkarnację. Zdumiałbyś się, jak wielu myśli, że "coś w tym jest" i że nie "żyje się raz, a potem się tylko straszy". To, czego wam brakuje, to silna motywacja, żeby poznać coś więcej, znaleźć wartości duchowe, nadać sens swemu życiu. Czasem przydaje się wstrząs, na przykład śmierć bliskiej osoby, sprowadzająca chwilę zastanowienia i otrzeźwienia, czasem wydarzenie z krawędzi życia i śmierci, czasem zajrzenie za Zasłonę i powrót do "świata żywych", a czasem wystarczy głębokie poczucie wewnętrzne, że coś jest prawdą. Ta książka jest również taką okazją. Poszukujący zawsze mogą zwrócić się bezpośrednio do Ciebie, abyś pokierował tym procesem i pomógł znaleźć Ciebie, miłość, w ogóle coś głębszego w życiu? Tak, Ja jestem po to, by dawać wam odpowiedzi i pomagać w zrobieniu następnego kroku. Ale jedna uwaga: niech czytelnik zastanowi się dobrze, o co prosi. Ja rzadko spełniam wasze prośby wprost. I może się zdarzyć, że Miłość uzna za stosowne pozbawić was waszych zabawek i przeciąć przywiązania. To może być dla was bolesne. Zastanówcie się, czy już dojrzeliście do kolejnych kroków wzwyż. Ty wiesz najlepiej, jak jest. Tak. Jednak lepiej, żeby proszący wiedzieli wcześniej, jakie mogą być konsekwencje ich próśb i wyborów, zanim wkroczą na dobre na drogę duchową. Właśnie, jakie mogą być konsekwencje? Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy? Oczywiście. Żyjecie w świecie przywiązań, które choć niewidzialne, stale wpływają na wasze myślenie, decyzje i działanie. Miejsce przynależne Bogu i jego Miłości zajmują inne sprawy: rodzina, majątek, znajomości, nałogi, słabości etc. Droga duchowa za swój cel ma postawienie rzeczy na właściwych miejscach - to, co boskie, Bogu; co cesarskie, cesarzowi. Bogu miejsce pierwsze i najważniejsze z racji tego, kim Jest. Nie rodzinie, znajomym, pieniądzom, używkom. Miłość do Boga powinna stanąć na pierwszym miejscu w życiu, a to będzie wymagało zmian i wewnętrznych, i często zewnętrznych. A zmiany bolą. Zrywanie więzów boli. Na początku, potem jest znacznie łatwiej. Ludzie, czytając te słowa, pomyślą, że oto jakaś nowa teoria, pranie mózgu, całkowita zmiana myślenia, rewolucja... Nie, niekoniecznie tak pomyślą. Raczej wielu odetchnie, widząc wskazany właściwy cel w życiu, wskazaną prawdziwą wartość, wokół której można budować życie. Pięknie powiedziane i ile mocy w sobie zawiera. Ale przepraszam, że będę niegrzeczny, jedno zdanie to nie jest wiele jak na oś życia. Jedno zdanie nie, ale jego Znaczenie - tak. Jestem Miłością i potrafię zmienić wasze życie, i nie jest to kolejna teoria wyczytana, zasłyszana czy zmyślona. Właśnie tutaj trafiacie na Moje słowa kierowane do każdego z was, wskazujące kierunek, w którym należy iść. Jeśli się zdecydujecie, to macie Moją gwarancję, że wkrótce przekonacie się o słuszności waszego wyboru i prawdziwości Moich słów. Ja jestem tym, co nazywacie życiem, i akurat teraz wybrałem tę drogę, aby zwrócić was ku Mnie - Źródłu wszystkiego. To Moja obietnica i przyrzeczenie. Pamiętajcie też, że zawsze możecie Mnie wypróbować. A prośby o spróbowanie Twojej Miłości? Te są Mi bardzo miłe i z pewnością dla wielu przyniosą rezultat. I jeszcze jedno - kiedy to, o co prosicie, nagle się pojawi, pamiętajcie, że jestem Bogiem Miłości, a nie lęku i gniewu. Miłości i radości. Niektórzy bardzo się boją wkraczającej w ich życie jakiejś nowej i nieznanej siły, a jest to spadek po waszej religii, uczącej, że Boga należy się bać. Nie należy. Boga trzeba kochać, bo On jest samą miłością. [...] Od pewnego czasu zauważyłem, że gdy zdarza mi się rozmyślać, to łapię się na tym, że tylko Ty jesteś jedynym wartościowym przedmiotem uwagi. Wszystkie inne myśli są płaskie i nijakie, kiedy orientuję się, że zacząłem myśleć na "stary" sposób, zaraz kieruję swą uwagę ku Tobie, a ty przychodzisz i obejmujesz mnie swym słodkim żarem miłości, żarem szczęścia, błogością. Ty jesteś jedynym wartościowym przedmiotem rozmyślań i studiów. Cóż można powiedzieć więcej ponad tę obserwację. Teraz nie przeszkadza mi nawet przebywanie pośród ludzi, mimo iż pośród tłumu jestem w innym świecie - w objęciach Twojej słodkiej miłości. Jakie to cudowne, po prostu cudowne, a przecież tak proste i naturalne. Miłość przyciąga miłość, i jest jej coraz to więcej. Rozmawiając z ludźmi czy załatwiając sprawy, zwracam umysł i serce ku Tobie o wieczna miłości, i nie mija chwila, kiedy się pojawiasz. Za ZasłonąCo widzi i czuje człowiek wychodzący z ciała, jak zmienia się jego percepcja? To osobny temat i kiedyś omówimy go bardziej szczegółowo, nie tak jak dziś tylko przy okazji. Tytułem wstępu powiem, że jesteście najzwyczajniej bardzo zaskoczeni tym, że znajdujecie się nagle na krawędzi nowego świata, którego zupełnie nie znacie, a który najwyraźniej rozciąga się równolegle do świata materialnego. Możecie widzieć swoich krewnych i znajomych, odczuwać ich ból po stracie, a nie jesteście w stanie połączyć się z nimi i dać znak, że nadal żyjecie. Wasze zdolności percepcji gwałtownie rosną i uświadamiacie sobie znaczenie wydarzeń, jaśniej widzicie skutki własnego postępowania i jego wpływ na innych, zazwyczaj też dostrzegacie Głębię stojącą poza wydarzeniami. I kiedy ciekawi, czym ona jest, zwracacie swój umysł i serce ku Niej, odnajdujecie drogę do Mnie. Ty jesteś tą głębią. Jam Jest, Który Jest. Te słowa niosą ze sobą wiele znaczenia. Wskazują na to, jak określam Siebie. Mogą być tematem medytacji. Dla wielu ludzi tak. Szukajcie Znaczenia, które one niosą, szukajcie ich Istoty. Czym powinien kierować się człowiek przechodzący na druga stronę? Pewnością, że zaraz Mnie zobaczy. Mówi się o locie przez tunel, spotykaniu krewnych, osób znaczących, Mistrzów, Jezusa, a nawet Elvisa. Lot przez tunel - jak najbardziej tak, to chwila uwolnienia cząstki świadomości z więzów cielesnych. Spotkanie ze znajomymi, rodziną, Mistrzami, przejawami Boskości - również. Z Elvisem? Gdzie twoje poczucie humoru? Ja tysiące razy dziennie słyszę, że "Elvis żyje!". A on żyje? Oczywiście, że tak! Jest królem rock-and-rolla w niebie? Lubisz tę muzykę? Bardzo. Ja też! To już wszystko jasne. Zabrałeś go do siebie, abyś mógł w spokoju delektować się jego muzyką! Coś jednak po nim tutaj zostało. Do dziś dnia budzi serca ku miłości. Ta słodycz miłości to odczuwanie Boga, to wielki sekret jego talentu. Potrafił wyrazić tę miłość? Potrafił ją przekazać. Miłość to potężna siła. Co dalej następuje po spotkaniu? Nauka. Nauka? Tak, poznawanie, a właściwie przypominanie sobie zapomnianych na chwilę prawd. I spotkanie z Tobą? Tak. A następnie powrót do pracy i nauki. Czego uczymy się po tamtej stronie? Różnych rzeczy. Przepraszam, jeśli moje pytanie było zanadto ciekawskie. Nie było, po prostu dziedzin nauki jest bardzo wiele. Tam, po drugiej stronie, jest wielki świat. Ogromny, przeogromny. Ostatnio było kilka głośnych filmów, m.in. z Robinem Wiliamsem i Annabella Sciora. Część pokazanych wydarzeń i zależności jest zgodna z prawdą. Np. piekło? Piekło to stan umysłu człowieka oddalonego od Boga. Więc istnieje. Jeśli je sobie stworzycie, to owszem. Czyli nie jest realne? Odpowiem tak: to, co myślisz, że jest realne, jest dla ciebie realne. Tworzysz świat i nadajesz mu cechy realności, dla ciebie jest realny, a dla patrzącego z boku jest złudzeniem. Co więc jest prawdą? Moja miłość jest prawdą, nie to, co tworzą wasze umysły. Zapytam więc tak: czy istnieje możliwość, abyśmy po przejściu na tamtą stronę trafili do takiego "piekła"? Nie, chyba, że się o to postaracie. Wskutek naszego postępowania? Nie, wskutek waszych przekonań i myślenia. Nie trafia się w ten stan "za grzechy", lecz ponieważ bardzo mocno wierzy się w jego istnienie albo odchodzi z zaćmionym umysłem, w stanie przerażenia, wściekłości. Wtedy można przenieść na druga stronę ślady myśli, które sprawią, że zaczniesz sobie tworzyć nie-byty. Albo trafisz w ciemność. W której nie wiesz, co się stało i dlaczego tu jesteś. Życie po śmierci jest piękne i pełne radości, o ile człowiek wierzy, że po drugiej stronie spotka Dobro. Ono natychmiast się pojawia i przyciąga do Siebie. Myślę, że w tym punkcie właściwym będzie pytanie, jak się przygotować, aby przejść na drugą stronę w jak najlepszej formie. Aby być w jak najlepszej formie, trzeba dużo ćwiczyć na siłowni. Nabijasz się ze mnie. A co, czyżbyśmy rozmawiali o czymś śmiertelnie poważnym? Śmierć jest takim stanem. Mylisz się. Życie jest do śmiechu i radości, i śmierć również. Dla mnóstwa ludzi jest długo oczekiwaną pieśnią szczęścia i wyzwolenia, a już Ja wiem o tym najlepiej. Boże! Co za niesamowite zdanie. Recepta uniwersalna na bycie w dobrej formie tu, tam i pomiędzy jest zawsze ta sama: zwróć się ku Bogu i pozwól Mu pokierować twoim życiem za życia i po śmierci. Złóż wszystkie swoje ciężary na Mnie i żyj wraz ze Mną w szczęściu i radości po tej i po tamtej stronie. Dlaczego Bóg pozwala na tyle nieszczęść na Ziemi?Baba, często spotykam się z pytaniem: skoro Bóg istnieje, to dlaczego na Ziemi jest tyle głodu, chorób, nieszczęść i wojen? To ważne pytanie. Słychać je każdego dnia w każdym zakątku świata. Moja odpowiedź jest następująca: Ty chciałbyś wszystko rozdać. Tak, tak, tak, nic innego nie robię od milionów lat. Ja zaraz bym nakarmił głodnych; wlał nadzieję na przyszłość w serca poniżonych, zapomnianych i opuszczonych; dał dzieciom na świecie wykształcenie, żeby wyrosły na mądrych i dobrych ludzi; dał im opiekę medyczną, żeby nie cierpiały chorób. Tak, powtarzam to z wielkim naciskiem, zrobiłbym to, ponieważ jestem Stwórcą, Ojcem i Matką tych wszystkich cierpiących, głodnych i poniżonych. Przyznam, że po raz kolejny nie wiem, co mam powiedzieć. Miałem nadzieję, że ta książka podbuduje ludzi duchowo, wskaże nową drogę, rozświetli ciemności. Coraz to jednak natykam się na jakąś minę, nagle za z pozoru niewinnym pytaniem kryje się coś o wielkim ciężarze gatunkowym. Widzisz, Ja się muszę wypowiedzieć i to właśnie czynię, temu służy nasza rozmowa. Książka i myśli w niej zawarte dotyczą wszystkich dziedzin ludzkiego życia i planety jako całości. Przygotowujecie się do Nowej Ery i macie na jej temat błędne wyobrażenia - że możecie znaleźć Boga na Ziemi i Jego Królestwo i jednocześnie zachować wasze przywileje, nadmierne a nie służące niczemu majątki, pychę możnych tego świata i poniżenie pozostałych. Żyjąc w Miłości, każdy z was będzie wiedział, co ma robić, bo Ona będzie mu przewodnikiem. To, co teraz mówię, zapadnie w serca, po to by w stosownym czasie ujrzeć światło dzienne jako napęd do nowej mądrości i wynikającego stąd działania. Będzie nim kierowała Miłość. Pozwól jednak, że zadam podchwytliwe pytanie. Wspominasz o konieczności zmian i naprawy, a jednocześnie mówisz, że świat jest doskonały, nie należy zwracać się ku niemu i wszystko pozostawić Tobie. Całe działanie pozostawić Tobie. Czy nie ma tutaj sprzeczności? Nie ma żadnej sprzeczności. Po pierwsze Ja udzieliłem odpowiedzi na sformułowane przez ciebie pytanie. Wskazałem na konieczność zmian i pokazałem ich kierunek. Omówiłem przyczyny obecnego stanu rzeczy. Ci, którzy będą mieli ochotę coś zmienić, a nie tylko narzekać, już będą wiedzieć co robić. I takich jest bardzo wielu. Ja od czasu do czasu robię przegląd rzeczy, które już nie są mi potrzebne, i zawsze jest ktoś, komu mogę je ofiarować. Sam byłem zmuszony przez życie do ubierania się w sklepach z używaną odzieżą i dobrze wiem, co to znaczy żyć na krawędzi biedy. O właśnie, to cenna obserwacja, sam wiesz, jak to jest, ty to czujesz i rozumiesz, dlatego chętnie wspomagasz innych. A zauważyłeś, że im więcej dajesz potrzebującym, tym więcej dostajesz i masz do dania? Tak, czasem nawet czuję, że powinienem już coś oddać, co jeszcze jest w moim pojęciu dobre. Oddaję, a zaraz otrzymuję coś jeszcze lepszego. Patrząc na to z takiej perspektywy, widzę, że w zamian za starą odzież oddaną kiedyś, mogę teraz chodzić w ubraniach od Versace. Tak jakoś jedno z drugim się składa. I tu masz rację. Tak, dokładnie tak to działa. Im więcej dajesz ze zrozumienia i z hojności serca, tym więcej otrzymujesz i tym większa radość duchowa staje się Twoim udziałem. Spójrz więc na biedę i cierpienia na Ziemi jako na wielkie wyzwanie, wielką okazję dla rozwoju duchowego i duchowej radości. Wielką okazję do nauki właściwego działania. Wielkie dzieło do wykonania i ofiarowania jego rezultatów Bogu. I to dopiero da ludzkości wielką duchową satysfakcję, której tak poszukuje. Dając, ludzie przekonają się, że dostają w zamian coś nowego, coś ważnego, coś cennego. Wydaje mi się, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy na Ziemi jest biznes i polityka wielkich korporacji. Wyzysk podbudowany naciskami ekonomicznymi. Tak, jest w tym trochę racji, ale tylko trochę. Nie należy patrzeć i potępiać nikogo, bo nie chcemy tu znaleźć kozła ofiarnego, ale zrozumieć zagadnienie. Łatwo jest powiedzieć, że to oni, korporacje, sektor obronny, islamiści, czarni albo Rosjanie są źli. To poprawia nastrój, bo przez kontrast czujemy się lepiej, prawda? PrzemianaBaba, chcę ci dziś podziękować za Twoją bliskość i czułą miłość, która towarzyszy mi stale i stale mogę ku niej sięgać. O czym porozmawiamy dzisiejszego wieczoru? Społeczeństwo kształtuje jednostkę praktycznie już od chwili narodzin. Rodzice wpływają na dziecko swoimi energiami; obciążają je lękami, niepewnością jutra, wahaniami, przekazują skłonności. To stanowi bagaż, który wpływa w niewidzialny sposób na młodego człowieka, kształtując myślenie i wrażliwość. Czy można się z tego wyzwolić? Oczywiście, że tak, dla człowieka duchowego nawet jest to konieczne, z tym jednakże zastrzeżeniem, że nie należy podejmować tych prób, licząc wyłącznie na siebie i własny rozum. Praca fizycznaBaba, o czym porozmawiamy w ten piękny wieczór? Pomówimy dziś o pracy i o jej potrzebie na drodze człowieka do doskonałości duchowej. Baba, tyle zazwyczaj mówisz o miłości, a dziś nagle o pracy fizycznej. Czy ona również jest drogą ku miłości? Dobre samopoczucie wynikające z naturalnej siły i odporności psychofizycznej stanowi jedną z podstaw do tworzenia stanów radości w człowieku. Nie sięgniesz głębiej w Boską Jaźń, jeśli nie będziesz mógł przetworzyć przez swe ciało zespołu energii wiodących wzwyż. Brak rytmu? Tak. O tak, to rozkosz nieporównywalna z niczym innym. Praca kojarzy się zwykle z korzyściami materialnymi. Nie jest to dobre podejście, dlatego że wiąże ze sprawami świata. Bariery "ja" osobowegoBudzę się, kieruję umysł ku tobie, czuję, jak opadają, odchodzą w nicość bariery "ja" osobowego, ta specyficzna ważność, nadęcie, poczucie bycia kimś, i widzę jasno, jak tamują one dopływ twej czystej i świeżej miłości, która zjawia się natychmiast, gdy padną. Co mogę powiedzieć, jestem teraz tak szczęśliwy Twoim szczęściem, a wszelkie trudne dotąd problemy rozwiązują się same. To dobrze, że umiesz już dostrzec, jak pękają stare kajdany. Ja nie tworzę żadnych barier, nie tylko względem ciebie, ale względem każdego człowieka. Jestem tym, który nie zna barier i ograniczeń, nawet gdy biorę ciało i żyję w nim, pozostaję całkowicie sobą, nieograniczony i nieskończony. Dziękuję ci Baba. Czym mógłbym Ci się odwdzięczyć za Twoją dobroć, bo bardzo bym chciał? Dobrze, mów, że mnie kochasz, i słuchaj, co mówię do ciebie. Tak, lubię słuchać, jak ludzie wymawiają to cudowne słowo. To, co płynie z mego serca ku tobie, starczy za wiele słów, i mimo iż bariery są, proszę, przyjmij moją skromną miłość do Ciebie, taką jaką jest, mój drogi Baba. Z każdym dniem mały krokChcę Cię dziś zapytać o to, jaką cześć Twoich podpowiedzi w ciągu dnia wprowadzam w życie? O, to jest znakomite pytanie! Odpowiedź na nie jest następująca - jakieś 10 do 13%, to zależy od dnia. To nie jest wiele. Czy mógłbyś powiedzieć mi, co powinienem zrobić, aby ten procent był większy tak ze dwa-trzy razy? Jakieś praktyczne wskazówki? Myślę, że wielu czytających to również zainteresuje. Czy masz na myśli, że Moje wskazówki bywają niepraktyczne? Jeśli odnoszą się do rzeczy ogólnych, to często nie wiem, co z nimi zrobić, więc tym razem chciałbym takie konkretniejsze, oczywiście jeśli można. Ależ oczywiście, że można. Czasem lubię wzbudzić twoją ciekawość i pragnienie po to, byś drążył dalej temat i nie ustawał po pierwszych odpowiedziach. Mamy więc teraz temat: "jak być bliżej Boga i częściej Go słuchać". Tak, to jest ten temat. Mamy do czynienia z kilkoma rzeczami, a zacznijmy od bycia w bliskości Boga. Już wiesz, że droga wzwyż wiedzie przez miłość do Stwórcy, więc rozsądnym byłoby przyjąć, że im częściej będziesz zwracał się do Niego z prośbą o miłość i im częściej będziesz w niej trwał - tym twój umysł i serce będą bliżej nieba niż ziemi. Wszyscy jesteście Moją miłością i żaden z was, który zwróci się do Mnie z prośbą o pomoc, nigdy nie odejdzie z pustymi rękami. Najczęściej jednak, tak mówi statystyka i doświadczenie, nie dostajemy tego, o co prosimy. Bo Ja was prowadzę do miłości, a nie do ziemskiego raju pojmowanego przez was jako obfitość pieniędzy i wrażeń. Miłość jest czymś takim, że starczy za wszystkie wrażenia i doznania zewnętrzne. O tak, jej słodycz jest nieporównywalna z niczym ziemskim. Ty to już wiesz z doświadczenia, teraz przeszedł czas na wielu, wielu innych. I to jest wartość tej książki. Nie, wartością zawsze jest miłość, a nie drogowskaz; Źródło, nie Jego produkt. Nauczcie się odróżniać to, co czasowe, od tego, co wieczne. Miłość jest wieczna, a te zadrukowane kartki czym są? Patrzcie poza słowa, poza papier i atrament, patrzcie na Mnie, bo to Ja jestem ważny dla was. Ani Moje słowa tutaj, ani piszący je - zapomnijcie o tym. Wznieście wasz wzrok wyżej - ku Mnie, i niech was nic nie zatrzyma. I czyńcie to często, jak najczęściej. Myślcie o Mnie i zwracajcie się do Mnie z miłością. Bo to Nią właśnie jestem. | |
|
![]()
| |