Rozdział 02 - Czym medytacja nie jest

Rozdział 2

Czym medytacja nie jest

Medytacja to słowo. Słyszałeś je już wcześniej, inaczej bowiem nie sięgnąłbyś po tę książkę. Proces myślenia opiera się na skojarzeniach, a słowo 'medytacja' przywodzi na myśl wiele różnych skojarzeń. Niektóre są prawdopodobnie prawdziwe a inne to stek bzdur. Niektóre z nich odnoszą się do innych rodzajów medytacji i nie mają nic wspólnego z praktyką Vipassany. Zanim przejdziemy dalej powinniśmy oczyścić umysł ze śmieci, po to by zrobić miejsce na nowe informacje. Zacznijmy więc od tego, co najbardziej oczywiste.

Nie zamierzamy uczyć jak kontemplować własny pępek lub intonować tajemnicze sylaby. Nie chodzi o pokonywanie demonów ani o wykorzystywanie niewidzialnych energii. Nie dostaniesz kolorowego pasa za osiągnięte wyniki i nie musisz golić głowy ani nosić turbanu. Nie musisz nawet rozdać swojego dobytku i zamieszkać w klasztorze. W rzeczywistości możesz zacząć natychmiast i od razu zrobić postępy, chyba że prowadzisz niemoralne lub chaotyczne życie. To brzmi zachęcająco, czyż nie?

Jest bardzo wiele książek poświęconych medytacji. Większość z nich jest napisana wyłącznie z punktu widzenia określonej tradycji religijnej lub filozoficznej, a wielu autorów nie zadało sobie trudu, by o tym wspomnieć. Piszą o medytacji jakby podawali ogólne reguły, lecz w rzeczywistości są to wysoce specyficzne procedury charakterystyczne wyłącznie dla danego systemu. Wynikiem jest chaos. Lecz jeszcze gorsza jest różnorodność skomplikowanych teorii i interpretacji, które wzajemnie sobie przeczą. Skutkiem tego jest prawdziwy bałagan i gmatwanina sprzecznych opinii z towarzyszącym im natłokiem nieistotnych informacji. Niniejsza książka jest szczególna. Zajmujemy się wyłącznie medytacją Vipassana. Zamierzamy nauczyć cię jak spokojnie i obiektywnie obserwować funkcjonowanie własnego umysłu, po to byś mógł zrozumieć własne zachowanie. Celem jest świadomość, świadomość tak intensywna, skoncentrowana i zharmonizowana, że pozwoli ci wniknąć w naturę samej rzeczywistości.

Na temat medytacji istnieje szereg fałszywych poglądów. Słyszymy je wciąż z ust nowych uczniów, wciąż powtarzają się te same pytania. Najlepiej jest od razu je wyjaśnić, ponieważ przekonanie o ich słuszności może od samego początku zablokować postępy. Przyjrzymy się każdemu z osobna i rozprawimy się z nimi.

Fałszywy pogląd nr 1


Medytacja jest po prostu techniką relaksacyjną

Diabeł tkwi tutaj w słowie "po prostu". Relaksacja to kluczowy składnik medytacji, ale cel medytacji Vipassana jest znacznie wznioślejszy. Tak czy inaczej, stwierdzenie to jest generalnie prawdziwe w odniesieniu do wielu innych systemów medytacyjnych. Wszystkie praktyki medytacyjne kładą nacisk na koncentrację umysłu, na uspokojenie umysłu poprzez skoncentrowanie się na wybranym elemencie lub temacie. Jeśli się przyłożymy to osiągniemy stan głębokiego, błogiego relaksu nazywanego Jhana. Jest to stan najwyższego spokoju, graniczący z ekstazą. Jest to przyjemność, z którą żadne doświadczenie w normalnym stanie świadomości nie może się równać. Większość systemów zatrzymuje się na tym. To jest cel, a kiedy do niego docierasz, po prostu powtarzasz to doświadczenie przez resztę życia. Z medytacją Vipassana jest inaczej. Vipassana dąży do innego celu - świadomości. Uważa się, że aby go osiągnąć konieczne są koncentracja i rozluźnienie. Powinny one poprzedzać medytację, są przydatnymi narzędziami i korzystnymi efektami ubocznymi. Ale nie są celem samym w sobie. Celem jest wgląd. Medytacja Vipassana to głęboka praktyka religijna, która ma na celu ni mniej ni więcej tylko oczyszczenie i transformację codziennego życia. Różnice pomiędzy koncentracją a wglądem omówimy dokładniej w Rozdziale 14.

Fałszywy pogląd nr 2


Medytacja oznacza wejście w trans

Stwierdzenie to rzeczywiście można odnieść do niektórych typów medytacji, ale nie do Vipassany. Medytacja wglądu nie jest formą hipnozy. Nie chodzi o to, aby wyłączyć umysł i stracić świadomość. Nie chodzi o to byś zamienił się w warzywo, które niczego nie czuje. Wprost przeciwnie. Nauczysz się dostrajać do swoich zmian emocjonalnych. Nauczysz się poznawać siebie z coraz większą jasnością i dokładnością. W czasie nauki tej techniki mogą wystąpić pewne stany, które postronnemu obserwatorowi mogą przypominać trans. W rzeczywistości są one czymś dokładne przeciwnym. Osoba w transie hipnotycznym podatna jest na cudzą kontrolę, podczas gdy w stanie głębokiej medytacji medytujący kontroluje sam siebie. Podobieństwo jest jednie powierzchowne, a wywołanie tego typu zjawisk nie jest celem Vipassany. Jak już wspomnieliśmy, głęboka koncentracja w stanie Jhana jest narzędziem lub jedynie etapem w drodze do wyższej świadomości. Vipassana z definicji oznacza kultywowanie uważności i świadomości. Jeśli w trakcie medytacji tracisz świadomość, to znaczy, zgodnie z definicją tego słowa w systemie Vipassany, że nie medytujesz. To proste.

Fałszywy pogląd nr 3


Medytacja to tajemnicza niezrozumiała praktyka

Jest to prawda tylko po części. W medytacji mamy do czynienia z poziomami świadomości głębszymi niż symboliczne myśli. Wobec tego nie wszystko co dotyczy medytacji da się przekazać słowami. To nie oznacza jednak, że nie można jej zrozumieć. Są głębsze poziomy zrozumienia niż słowa. Rozumiesz jak chodzić. Prawdopodobnie nie umiesz opisać kolejności, w jakiej twoje nerwy i mięśnie kurczą się wówczas, ale umiesz chodzić. Medytację trzeba pojąć w ten sam sposób, praktykując ją. Nie można się jej nauczyć teoretycznie. Trzeba jej doświadczyć. Medytacja to nie jakaś bezmyślna formułka, dzięki której można automatycznie uzyskać przewidywalne wyniki. W rzeczywistości nigdy nie da się przewidzieć dokładnie, co wydarzy się podczas danej sesji medytacyjnej. Za każdym razem jest to odkrywanie, eksperyment i przygoda. Jest to do tego stopnia prawdziwe, że kiedy osiągniemy w medytacji pewien stopień przewidywalności i powtarzalności to już to, samo w sobie, jest znakiem. Oznacza to, że zboczyłeś z drogi i zmierzasz w kierunku stagnacji. W medytacji Vipassana najważniejsze jest, by nauczyć się podchodzić do każdej sekundy jakby była pierwszą i jedyną sekundą we wszechświecie.

Fałszywy pogląd nr 4


Celem medytacji jest zdobycie umiejętności parapsychicznych

Nie, celem medytacji jest rozwój świadomości. Nie chodzi tu o naukę jak czytać w cudzych myślach. Celem nie jest również umiejętność lewitacji. Celem jest wyzwolenie. Istnieje związek pomiędzy zjawiskami parapsychologicznymi a medytacją, ale związek ten jest dość skomplikowany. Na samym początku praktykowania medytacji takie zjawiska mogą, ale nie muszą, występować. Niektórzy mogą mieć intuicyjne przeczucia lub wspomnienia z wcześniejszych wcieleń, a inni niczego takiego nie doświadczą. Tak czy inaczej nie uważa się tego za dobrze rozwinięte i wiarygodne zdolności parapsychiczne. Nie należy przypisywać im nadmiernego znaczenia. W rzeczywistości takie zjawiska są dosyć niebezpieczne dla tych, którzy dopiero zaczęli medytować, z tego względu, że są zbyt kuszące. Mogą być pułapką dla ego i zwabić nas z dobrej drogi. Najlepiej jest nie zwracać na nie żadnej uwagi. Jeśli pojawią się, w porządku. Jeśli nie, to też dobrze. Prawdopodobnie się nie pojawią. Na pewnym etapie rozwoju medytujący może robić ćwiczenia po to, by rozwinąć zdolności parapsychiczne. Ale ma to miejsce znacznie później. Po osiągnięciu głębokiego stanu Jhany medytujący będzie wystarczająco zaawansowany, by pracować z takimi siłami bez niebezpieczeństwa, że wymkną się spod kontroli i zapanują nad jego życiem. Następnie rozwinie je po to, by służyć innym. Lecz do tego potrzebne są dziesiątki lat praktyki. Nie przejmuj się tym. Po prostu skoncentruj się na dalszym rozwijaniu świadomości. Jeśli będziesz słyszał głosy lub miał wizje, to odnotuj ten fakt, ale zignoruje je. Nie daj się wciągnąć.

Fałszywy pogląd nr 5


Medytacja jest niebezpieczna i rozsądne osoby powinny jej unikać

Wszystko jest niebezpieczne. Możesz wpaść pod autobus, kiedy przechodzisz przez ulicę. Możesz skręcić kark, kiedy bierzesz prysznic. Jeśli zaczniesz medytować, to prawdopodobnie różne niemiłe sprawy z przeszłości powrócą do ciebie. Wszystko, co stłumiłeś w sobie i dawno temu pogrzebałeś może być przerażające. Lecz jest to również korzystne. Nic nie jest całkowicie wolne od ryzyka, ale to nie znaczy, że powinniśmy się schronić w jakimś kokonie. To nie byłoby życie. To byłaby śmierć za życia. Sposób, aby poradzić sobie z niebezpieczeństwem, to wiedzieć, jakie dokładnie jest zagrożenie, skąd może nadejść, i co zrobić, kiedy nadejdzie. Temu służy niniejszy podręcznik. Vipassana to rozwój świadomości. Samo w sobie nie jest to niebezpieczne, wprost przeciwnie. Zwiększona świadomość to ochrona przed niebezpieczeństwem. Medytacja prawidłowo przeprowadzana jest delikatnym i stopniowym procesem. Nie spiesz się, a rozwój nastąpi naturalnie. Niczego nie można robić na siłę. Później, kiedy już będziesz pod opieką mądrego i kompetentnego nauczyciela, możesz zwiększyć tempo rozwoju poprzez okresy intensywnej medytacji. Na początku jednak nie spiesz się. Działaj delikatnie, a wszystko będzie w porządku.

Fałszywy pogląd nr 6


Medytacja jest tylko dla świętych a nie dla przeciętnych ludzi

Pogląd taki jest bardzo popularny w Azji, gdzie mnichów i świętych otacza się nabożną czcią. Jest to nieco podobne do sposobu, w jaki w Ameryce idealizuje się gwiazdy filmowe i zawodników grających w baseball. Osoby takie postrzega się według pewnego stereotypu, idealizuje i tworzy taki ich wizerunek, któremu mało kto byłby w stanie sprostać. Nawet na Zachodzie podejście do medytacji jest częściowo podobne. Oczekujemy, że medytujący będzie jakąś niezwykłą, pobożną osobą. Bezpośredni, choćby krótki, kontakt z takimi ludźmi szybko rozwiewa te iluzje. Zwykle są to ludzie bardzo energiczni i pełni zapału, ludzie, których życie jest bardzo aktywne. Oczywiście, to prawda, że większość świętych medytuje, ale nie medytują, dlatego, że są święci. Jest na odwrót. Są święci, ponieważ medytują. Osiągnęli to dzięki medytacji. A medytować zaczęli zanim stali się święci. To bardzo ważne. Wielu uczniów najwyraźniej uważa, że należy postępować moralnie zanim można zacząć medytować. To podejście, które nie ma szans powodzenia. Moralność wymaga częściowej kontroli umysłu. To warunek wstępny. Nie można przestrzegać jakichkolwiek zasad moralnych bez minimalnej choćby samokontroli, a jeśli myśli nieustannie kotłują się w umyśle, samokontrola jest mało prawdopodobna. Najpierw konieczna jest kultura mentalna.

Trzema integralnymi składnikami medytacji w buddyzmie są: moralność, koncentracja i mądrość. Te trzy składniki rozwijają się wspólnie w miarę pogłębiania się praktyki. Wpływają na siebie nawzajem i rozwijasz je wszystkie razem a nie każdą z osobna. Kiedy masz w sobie mądrość, która pozwala ci zrozumieć sytuację, współczucie wobec innych pojawia się automatycznie, a współczucie oznacza, że automatycznie powstrzymujesz się od myśli, słów i uczynków, które mogłyby zranić ciebie lub innych. W ten sposób twoje zachowanie staje się automatycznie moralne. Problemy pojawiają się tylko wtedy, kiedy nie ma zrozumienia. Jeśli nie dostrzegasz konsekwencji własnych czynów, będziesz popełniać błędy. Ktoś, kto chce zawsze postępować moralnie jeszcze zanim zacznie medytować, czeka na coś, co nigdy się nie zdarzy. Według słów dawnych mędrców jest on jak człowiek, który czeka, aż ocean całkowicie się uspokoi, zanim wykąpie się w nim. Aby dokładniej zrozumieć ten związek proponujemy przyjąć, że istnieją 3 poziomy moralności. Najniższy poziom to przestrzeganie zasad i reguł ustalonych przez kogoś innego; np. przez ulubionego proroka, przez państwo, wodza plemienia lub ojca. Bez względu na to, kto ustanawia prawa, jedyne co musisz zrobić na tym poziomie, to poznać zasady i przestrzegać ich. Nawet robot to potrafi. Nawet tresowany szympans mógłby to zrobić, gdyby reguły były proste, a szympans byłby bity za każdym razem, kiedy złamie regułę. Ten poziom w ogóle nie wymaga medytacji. Wszystko czego potrzebujesz, to reguły i ktoś, kto stałby nad tobą z batem.

Następny poziom moralności to przestrzeganie tych reguł nawet wtedy, gdy nie ma nikogo, kto by nas karał. Przestrzegamy ich, ponieważ są w nas. Sam sobie wymierzasz karę za każdym razem, gdy którąś z nich złamiesz. Ten poziom wymaga pewnej kontroli umysłu. Jeśli twoje myśli są chaotyczne, takie również będzie twoje zachowanie. Kultura umysłowa redukuje chaos umysłowy. Jest trzeci poziom moralności, lecz etyka to lepsza nazwa dla niego. Ten poziom znajduje się na szczycie skali, jest paradygmatem służącym za drogowskaz. Na poziomie etyki nie przestrzega się sztywnych reguł narzuconych z góry, lecz nasze zachowanie dostosowane jest do potrzeb sytuacji. Na tym poziomie konieczna jest wysoka inteligencja i umiejętność, by w każdej sytuacji brać pod uwagę wszystkie elementy oraz reagować w sposób twórczy, indywidualny i odpowiedni do sytuacji. Ponadto, osoba podejmująca te decyzje musi wznieść się ponad ograniczony osobisty punkt widzenia. Musi spojrzeć na całą sytuację obiektywnie, w jednakowym stopniu biorąc pod uwagę potrzeby własne, jak i innych. Innymi słowy, musi być wolna od chciwości, nienawiści, zazdrości i tego całego egoizmu, przez który nie możemy spojrzeć na sprawy z punktu widzenia innych. Tylko wtedy może wybrać taką drogę działania, która rzeczywiście będzie najbardziej optymalna w danej sytuacji. Ten poziom moralności bezwzględnie wymaga medytacji, chyba że ktoś już urodził się święty. Nie ma innego sposobu, by nauczyć się tej umiejętności. Ponadto, umiejętność rozważania każdego aspektu, konieczna na tym poziomie, jest wyczerpująca. Gdybyś próbował logicznie rozważać wszystkie aspekty każdej sytuacji, szybko zmęczyłbyś się. Intelekt nie jest w stanie podołać temu zadaniu. To dla niego za dużo. Na szczęście nasza głębsza świadomość z łatwością się z tym upora. Medytacja zrobi to za ciebie. To niesamowite uczucie.

Na przykład, masz jakiś problem - powiedzmy, rozwód wujka Hermana. Sytuacja wydaje się być patowa, jest tak dużo różnych "ale", że sam Salomon nie poradziłby sobie z tym. Następnego dnia zmywasz naczynia, myśląc o czymś całkiem innym i rozwiązanie samo przychodzi ci do głowy. Po prostu pojawia się nagle, a ty mówisz 'Aha!' I po problemie. Tak może zdarzyć się tylko, gdy wyłączymy logikę i damy szansę swojemu głębszemu "ja" na znalezienie rozwiązania. Logiczny umysł po prostu w tym przeszkadza. Medytacja uczy jak zdystansować się od procesu myślowego. To sztuka polegająca na tym, aby zejść z utartej ścieżki, a umiejętność ta bardzo przydaje się w życiu codziennym. Medytacja to z pewnością nie jest jakaś oderwana od życia praktyka zarezerwowana wyłącznie dla pustelników i ascetów. To praktyczna umiejętność, która koncentruje się na codziennych wydarzeniach i znajduje bezpośrednie zastosowanie w życiu każdego człowieka. Medytacja nie oznacza wyrzeczenia się świata.

Niestety, właśnie ten fakt dla niektórych uczniów stanowi przeszkodę. Zaczynają medytować, spodziewając się natychmiastowego, kosmicznego objawienia z chórem aniołów. Zwykle dostają do ręki narzędzie, które pozwala im lepiej radzić sobie z problemami takimi jak rozwód wujka Hermana. Niepotrzebnie są rozczarowani. Najpierw pojawia się rozwiązanie problemów. Chór anielski pojawia się trochę później. :-)

Fałszywy pogląd nr 7


Medytacja to ucieczka od rzeczywistości

Nieprawda. Medytacja to bieg w kierunku rzeczywistości. Nie chroni cię przed bólem życia. Pozwala ci zagłębić się w życie i wszystkie jego aspekty tak dalece, że przekraczasz barierę bólu i docierasz tam, gdzie cierpienie nie istnieje. Vipassanę praktykuje się specjalnie po to, by stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością, w pełni doświadczyć życia takiego, jakim ono jest i aby stawić czoło temu, co napotkamy. Vipassana pozwala pozbyć się złudzeń i uwolnić się od ciągłego samooszukiwania. Jest to, co jest. Jesteś, kim jesteś, a oszukiwanie się, co do własnych słabości i motywów, tylko pogrąża cię w iluzji. Medytacja Vipassana nie służy temu, by się zapomnieć ani temu, by ukryć kłopoty. Uczysz się widzieć siebie takiego, jakim jesteś. Zobacz to, co jest i zaakceptuj to w pełni. Tylko wtedy możesz to zmienić.

Fałszywy pogląd nr 8


Medytacja to wspaniały sposób na "odlot"

Odpowiedź brzmi: i tak i nie. Medytacja czasami wywołuje stan błogości. Lecz nie to jest celem i nie zawsze pojawiają się takie odczucia. Ponadto, jeśli medytujemy właśnie po to, by je wywołać, to prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest mniejsze niż gdybyśmy medytowali we właściwym celu medytacji, to jest w celu zwiększenia świadomości. Przyjemność wynika z odprężenia, a odprężenie to efekt uwolnienia napięcia. Jeśli oczekujemy, że medytacja wywoła błogostan to wprowadzamy napięcie, co wywołuje reakcję łańcuchową. To jak paragraf 22 ("Paragraf 22" - książka Josepha Hellera, w nieniejszym tekście oznacza sytuację paradoksalną - przyp. tłum.). Błogostan osiągniemy tylko wtedy, gdy nie będziemy się o to specjalnie starać. Poza tym, jeśli zależy ci tylko na euforii i pozytywnych odczuciach, to są łatwiejsze sposoby ich osiągnięcia. Są dostępne w knajpach i na rogach ulic każdego miasta. Euforia nie jest celem medytacji. Będzie się często pojawiać, ale trzeba ją traktować jako skutek uboczny. Oczywiście jest to bardzo przyjemny stan, a im dłużej się medytuje, tym częściej się pojawia. Wszyscy, którzy długo medytują zgadzają się co do tego.

Fałszywy pogląd nr 9


Medytacja to egoizm

Pozornie właśnie tak jest. Medytujący po prostu siedzi sobie na poduszce. Czy jest dawcą krwi? Nie. Czy pracuje, pomagając ofiarom katastrof? Nie. Lecz przyjrzyjmy się jego motywom. Dlaczego to robi? Chce oczyścić własny umysł z gniewu, uprzedzeń i złej woli. Jest aktywnie zaangażowany w proces pozbywania się chciwości, napięcia, bezduszności. To właśnie są przeszkody, które blokują jego współczucie dla innych. Dopóki się ich nie pozbędzie, wszystkie dobre uczynki będą najprawdopodobniej służyć nadymaniu własnego ego i na dłuższą metę nie pomagają w niczym. Krzywdzenie innych w imię pomocy, to jedna z najstarszych gier. Wielki Inkwizytor hiszpańskiej Inkwizycji miał na ustach najwznioślejsze hasła. Procesy czarownic w Salem były przeprowadzane dla dobra publicznego. Gdy przyjrzeć się życiu osobistemu zaawansowanych medytujących, to możemy przekonać się, że często są oni zaangażowani w działalność dobroczynną. Rzadko natomiast będą w szeregach walczących misjonarzy, skłonnych do poświęcania jednostek dla dobra jakiejś religijnej idei. Prawda jest taka, że jesteśmy bardziej samolubni niż nam się wydaje. Ego potrafi obrócić wniwecz najszlachetniejsze działania, jeśli się go nie kontroluje. Dzięki medytacji stajemy się świadomi tego, jacy jesteśmy naprawdę poprzez to, że zaczynamy zdawać sobie sprawę z różnych licznych subtelnych sposobów, w jakie przejawia się nasz egoizm. I wtedy dopiero zaczynamy naprawdę stawać się bezinteresowni. Pozbywanie się własnego egoizmu to nie jest działanie egoistyczne.

Fałszywy pogląd nr 10


Medytacja oznacza, że siedzisz i myślisz o wzniosłych rzeczach

To nieprawda. Robi się tak w niektórych systemach kontemplacyjnych. Ale nie w Vipassanie. Vipassana to praktykowanie świadomości. Świadomości tego, co jest, bez względu na to, czy jest to najwyższa prawda, czy bezwartościowe śmieci. Jest to, co jest. Oczywiście, w czasie praktyki mogą cię najść wzniosłe myśli. Z pewnością nie należy ich unikać. Ale nie należy również koncentrować się na nich. Powstają po prostu jako skutek uboczny. Vipassana to prosta praktyka. Polega na tym, że doświadczasz tego, co cię w życiu spotyka bezpośrednio, nie zakładając niczego z góry i przyjmując wszystko, co nadejdzie bez szufladkowania doświadczeń w umyśle. Vipassana oznacza, że widzisz swoje życie obiektywnie, takim jakie jest w każdej chwili. Co się zdarzy, to się zdarzy. To proste.

Fałszywy pogląd nr 11


Wystarczy kilka tygodni medytacji a wszystkie problemy znikną

Przykro mi, medytacja nie jest cudownym lekiem, który wszystko wyleczy natychmiast. Pierwsze zmiany zaczniesz zauważać od razu, ale na naprawdę głębokie efekty trzeba czekać latami. Tak już jest na świecie. Niczego, co naprawdę wartościowe, nie można zdobyć z dnia na dzień. Pod niektórymi względami medytacja jest bardzo trudna. Wymaga długotrwałej dyscypliny i niekiedy bolesnej praktyki. Za każdym razem, kiedy medytujesz, są jakieś rezultaty, ale często są one bardzo subtelne. Są głęboko w umyśle i uwidaczniają się dużo później. A jeżeli po każdej medytacji będziesz spodziewał się jakichś wielkich, natychmiastowych zmian, to zupełnie przegapisz te mniejsze. Zniechęcisz się, poddasz się i będziesz się zarzekał, że nie ma żadnych zmian. Cierpliwość jest kluczem. Cierpliwość. Nawet, jeśli medytacja niczego innego cię nie nauczy, to z pewnością nauczy cię cierpliwości. A to najcenniejsza lekcja, której można się nauczyć.

 

                                                        





AstralDynamics - www.new-ad.pl