www.astraldynamics.pl - portal - forum
poniedziałek, 16 grudnia 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Cierpienie to przykrość spowodowana własnym nieszczęściem lub powodzeniem innych.

» Ambrose Bierce



Rozdział 08 - Planowanie medytacji
Jesteś w: Działy » Medytacja » Medytacja Vipassana w prostych słowach - Henepola Gunaratana

Rozdział 8

Planowanie medytacji

Do tego momentu wszystko było tylko teorią. Teraz zagłębimy się w praktykę, jak się zabrać za medytację.

Przede wszystkim, musisz wyznaczyć sobie stałe godziny praktyki, konkretny okres czasu, który poświęcisz tylko i wyłącznie na medytację Vipassana. Kiedy byłeś dzieckiem nie umiałeś chodzić. Ktoś zadał sobie wiele trudu, by cię tego nauczyć. Podtrzymywał cię. Zachęcał. Stawiał twoje stopy jedna za drugą, aż sam się tego nauczyłeś. Te chwile nauki stanowiły oficjalną praktykę sztuki chodzenia.

W medytacji trzymamy się tej samej prostej procedury. Wyznaczamy konkretny czas, poświęcony wyłącznie rozwijaniu umiejętności umysłu nazywanej uważnością. Czas ten przeznaczamy wyłącznie na tę czynność i tak sobie wszystko organizujemy, żeby nic nam nie przeszkadzało. Nie jest to umiejętność, której łatwo się nauczyć. Spędziliśmy całe życie wyrabiając w sobie nawyki mentalne, które w rzeczywistości stanowią przeciwieństwo ideału nieustającej uważności. Uwolnienie się od tych nawyków wymaga pewnej strategii. Jak już zostało powiedziane, nasze umysły są jak szklanka z mętną wodą. Celem medytacji jest usunięcie osadu, tak abyśmy mogli zobaczyć, co jest w wodzie. Najlepiej jest po prostu pozwolić mu się osadzić. Daj mu czas, a sam się osadzi. W końcu woda będzie czysta. W medytacji przeznaczamy wyznaczony czas właśnie na ten proces oczyszczenia. Jeśli przyglądamy się temu z zewnątrz, wydaje się to być całkowicie bezużyteczne. Siedzimy sobie i pozornie tyle z nas pożytku co z kamiennego posągu. Wewnątrz jednak dużo się dzieje. Ta mentalna zupa osadza się, a umysł się oczyszcza, co przygotowuje nas do tego, by radzić sobie z tym, co przyniesie życie.

Nie znaczy to, że musimy robić cokolwiek, by spowodować osadzanie się. Jest to proces naturalny, zachodzący automatycznie. Siedzenie z uważnością, samo w sobie, powoduje oczyszczenie. W rzeczywistości jakikolwiek wysiłek z naszej strony, by wywołać to oczyszczenie ma dokładnie odwrotny skutek. Jest to tłumienie i jest nieskuteczne. Spróbuj na siłę coś wyrzucić z umysłu, a przekonasz się, że w ten sposób dodajesz temu energii. Może udać ci się na chwilę, ale na dłuższą metę tylko wzmocnisz to, czego usiłujesz się pozbyć. Schowa się to w nieświadomości, kiedy nie będziesz patrzył, po czym nagle wyskoczy nie pozostawiając Ci żadnych szans na wygraną w tej walce.

Jeśli porównamy umysł do wody, to najlepszym sposobem oczyszczenia go jest pozwolić by zanieczyszczenie samo z siebie osadziło się na dnie. Nie trzeba poświęcać na to dodatkowej energii. Po prostu uważnie obserwuj jak muł osadza się nie ingerując w ten proces. Kiedy się osadzi, tak już pozostanie. W medytacji posługujemy się energią, a nie siłą. Jedyny wysiłek na jaki musimy się zdobyć to łagodna cierpliwa uważność. Czas kiedy medytujemy jest jak przekrój całego dnia. Wszystko, co ci się przytrafia, przechowywane jest w umyśle, czy to w formie myślowej, czy emocjonalnej. W trakcie normalnej aktywności jesteś pod taką presją wydarzeń, że rzadko do końca załatwiasz najważniejsze sprawy, którymi się zajmujesz. Gromadzą się one w nieświadomości, gdzie kotłują się, pienią i ropieją. A potem zastanawiasz się skąd bierze się to całe napięcie. Właśnie to wszystko, w tej czy innej formie wychodzi podczas medytacji. Masz szansę przyjrzeć się temu, zobaczyć czym jest i pozwolić odejść. Wyznaczamy sobie czas medytacji po to, by stworzyć warunki sprzyjające takiemu uwolnieniu. Regularnie co jakiś czas sprawdzamy czy utrzymujemy uważność, jeśli nie - przywracamy ją. Oddalamy się od tych wydarzeń, które nieustannie stymulują umysł. Wycofujemy się z każdej czynności, która pobudza emocje. Udajemy się do cichego miejsca i siedzimy nieporuszeni, a wszystko z nas wychodzi. A potem odchodzi. To jak ładowanie akumulatorów. Medytacja ładuje twoją uważność.

Gdzie siedzieć?

Znajdź sobie ciche, odosobnione miejsce, w którym będziesz sam. To nie musi być jakieś idealne miejsce na polanie pośrodku lasu. Dla większości z nas to nieosiągalne, ale powinno to być miejsce, gdzie będzie ci wygodnie i gdzie nikt ci nie będzie przeszkadzał. Powinno to być również miejsce, gdzie nikt nie będzie ci się przyglądał. Cała twoja uwaga powinna być poświęcona medytacji, a nie zamartwianiu się, co pomyślą inni, gdy cię zobaczą. Spróbuj wybrać miejsce możliwie jak najcichsze i najspokojniejsze. To nie musi być dźwiękoszczelny pokój, ale niektóre rodzaje hałasu są szczególnie rozpraszające i należy ich unikać. Najgorsze są muzyka i rozmowa. Zajmują one umysł w sposób, nad którym nie masz kontroli i już po koncentracji.

Istnieją tradycyjne sposoby, by wprowadzić się w odpowiedni nastrój, takie jak: przyciemniony pokój, zapalona świeczka, kadzidełko, dzwoneczek na początku i na końcu sesji medytacyjnej. To są jednak tylko dodatki. Dla niektórych ludzi stanowią zachętę, ale absolutnie nie są sednem praktyki. Prawdopodobnie pomoże ci, jeśli codziennie będziesz siedział w tym samym miejscu. Większości ludzi pomaga wydzielenie osobnego miejsca przeznaczonego tylko i wyłącznie do medytacji. Szybko miejsce to zacznie ci się kojarzyć ze spokojem głębokiej koncentracji, a skojarzenie to ułatwi ci szybsze wchodzenie w głębszą koncentrację. Najważniejsze jest, by siedzieć w miejscu, które czujesz, że będzie sprzyjać praktyce. Będziesz musiał troszkę poeksperymentować. Wypróbuj kilka miejsc, aż znajdziesz to, w którym będzie ci najwygodniej. Musisz po prostu znaleźć miejsce, w którym nie będziesz skrępowany i gdzie będziesz mógł medytować bez zbędnego rozproszenia.

Dla wielu osób pomocą i wsparciem jest medytacja w grupie. Dyscyplina regularnej praktyki jest ważna i wielu ludziom łatwiej jest praktykować regularnie, jeśli zobowiązują się praktykować w grupie, co stanowi zachętę. Dałeś słowo i wiesz, że ktoś czeka na ciebie. Dzięki temu można zręcznie ominąć wymówkę "jestem zbyt zajęty". Może w swojej okolicy znajdziesz grupę medytacyjną. Nieważne jaki rodzaj medytacji praktykują, o ile jest to medytacja praktykowana w ciszy. Z drugiej jednak strony powinieneś umieć praktykować sam. Nie polegaj na obecności grupy jako jedynym czynniku motywującym cię do praktyki. Właściwie przeprowadzona medytacja jest przyjemnością. Używaj grupy jako pomocy, a nie jako podpórki.

Kiedy siedzieć?

Tutaj najważniejszą zasadą jest: jeśli chodzi o medytację, zastosowanie znajduje opis buddyzmu jako Drogi Środka. Nie staraj się za bardzo. Nie staraj się za mało. To nie znaczy, że siadasz do medytacji, kiedy masz na to ochotę. To znaczy, że ustalasz sobie plan praktyki i trzymasz się go z łagodną, cierpliwą wytrwałością. Ustalenie planu działa jak zachęta. Jednakże, jeśli przekonasz się, że trzymanie się planu przestało być zachętą, a stało się ciężarem, przeszkodą, to znaczy, że coś jest nie tak. Medytacja nie jest obowiązkiem.

Medytacja to czynność psychologiczna. Będziesz miał bezpośrednio do czynienia z żywymi uczuciami i emocjami. W konsekwencji, jest to czynność, na którą bardzo duży wpływ ma nasze podejście do każdej sesji. Najprawdopodobniej dostaniesz to, czego się spodziewasz. Wobec tego twoja praktyka będzie najbardziej udana, jeśli nie będziesz mógł się doczekać medytacji. Kiedy siadasz, spodziewając się nużącego mozołu, tego właśnie najprawdopodobniej doświadczysz. Ustal sobie zatem taki plan medytacji, który będzie wykonalny. Niech będzie rozsądny. Niech będzie dostosowany do reszty twojego życia. Jeśli jednak czujesz, że droga do wyzwolenia jest pracą w kieracie, to zmień coś.

Najlepiej jest medytować tuż po obudzeniu. Wtedy, jeszcze zanim pochłoną cię obowiązki, umysł jest rześki. Poranna medytacja to doskonały sposób na rozpoczęcie dnia. Nastraja cię pozytywnie i przygotowuje do radzenia sobie z tym, co przyniesie dzień. Pokonujesz resztę dnia z większą lekkością. Jednakże pamiętaj, że musisz być całkiem rozbudzony. Nie poczynisz postępów, jeżeli po prostu będziesz siedział drzemiąc, tak więc najpierw się wyśpij. Zanim zaczniesz, wymyj twarz lub weź prysznic. Aby poprawić sobie krążenie możesz też wcześniej wykonać kilka ćwiczeń fizycznych. Zrób cokolwiek będzie konieczne, by się całkiem rozbudzić, następnie usiądź do medytacji. Jednakże pamiętaj, by nie dać się całkowicie pochłonąć codziennym obowiązkom. Po prostu zbyt łatwo jest zapomnieć o medytacji. Niech medytacja będzie pierwszą z ważnych rzeczy, od których zaczynasz dzień.

Inną dogodną porą do medytacji jest wieczór. Twój umysł pełen jest śmieci mentalnych, które uzbierały się w ciągu dnia i najlepiej byłoby pozbyć się tego ciężaru przed snem. Medytacja oczyści i orzeźwi twój umysł. Utrzymuj uważność, a twój sen będzie prawdziwym snem. Początkowo, kiedy zaczynasz medytować, wystarczy, jeśli będziesz to robił raz dziennie. Jeśli masz ochotę medytować częściej, w porządku, tylko pamiętaj, żeby nie przesadzić. W przypadku osób, które dopiero zaczynają medytować, można zaobserwować syndrom wypalenia. Zaczynają one od praktykowania po kilkanaście godzin dziennie przez kilka tygodni, a potem dogania ich codzienne życie. Wtedy uznają, że cała ta medytacja jest zbyt czasochłonna oraz że wymaga zbyt wielu wyrzeczeń. Nie mają na to czasu. Nie wpadnij w tę pułapkę. Nie wypal się już po pierwszym tygodniu. Śpiesz się powoli. Niech twój wysiłek będzie konsekwentny, miarowy i stały. Daj sobie czas na to, by włączyć praktykę medytacyjną w swoje życie i pozwolić, by rozwijała się stopniowo i łagodnie.

W miarę jak twoje zainteresowanie medytacją rośnie, przekonasz się, że przeznaczasz na nią coraz więcej czasu w swoim planie dnia. Dzieje się tak w sposób spontaniczny, samo z siebie, bez żadnego wymuszonego wysiłku.

Doświadczeni medytujący medytują od trzech do czterech godzin dziennie. Prowadzą normalne życie w codziennym świecie i wciąż mają na to wszystko czas. I sprawia im to przyjemność. A wszystko to przychodzi naturalnie.

Jak długo medytować?

Podobna zasada znajduje zastosowanie i tutaj: medytuj tak długo jak możesz, ale nie przesadzaj. Większość początkujących zaczyna od 20 lub 30 minut. Początkowo trudno medytować dłużej, tak by odnieść z tego korzyść. Dla ludzi Zachodu taka postawa fizyczna jest obca i upływa trochę czasu zanim ciało przyzwyczai się do niej. Również postawa umysłu jest obca i na tę zmianę także trzeba czasu.

W miarę jak przyzwyczaisz się do procedury, możesz stopniowo wydłużać czas medytacji. Mniej więcej po roku regularnej praktyki powinieneś być w stanie bez problemu medytować przez godzinę w czasie jednej sesji.

Trzeba tu jeszcze nadmienić o jednej ważnej rzeczy: medytacja Vipassana nie jest formą ascezy. Nie chodzi o to, by się umartwiać. Próbujemy praktykować uważność, a nie ból. Odrobiny bólu nie da się uniknąć, zwłaszcza bólu nóg. W rozdziale 10 dokładnie opiszemy zagadnienie bólu oraz jak sobie z nim radzić. Istnieją specjalne postawy i techniki radzenia sobie z niewygodą, których się nauczysz. Należy zaznaczyć, że nie jest to konkurs wytrzymałości. Nic nie musisz nikomu udowadniać. Jeśli odczuwasz przeszywający ból, nie zmuszaj się do medytacji tylko po to, żebyś mógł powiedzieć, że wysiedziałeś przez godzinę. To bezużyteczne ćwiczenie ego. Nie przesadzaj, zwłaszcza na początku. Pamiętaj o swoich ograniczeniach i nie potępiaj siebie, jeżeli nie jesteś w stanie siedzieć bez przerwy, nieruchomo jak skała.

W miarę jak medytacja staje się coraz ważniejszą częścią twojego życia, możesz przedłużyć sesje do ponad godziny. Ogólna zasada jest taka, że najlepiej jest po prostu sprawdzić, jaka na danym etapie jest najodpowiedniejsza dla ciebie długość sesji, a potem siedzieć pięć minut dłużej. Nie ma żadnych sztywnych reguł dotyczących długości trwania sesji. Nawet jeżeli wyznaczyłeś sobie jakieś absolutne minimum, to mogą być takie dni, że naprawdę nie dasz rady tak długo siedzieć. To nie znaczy, że tego dnia powinieneś sobie odpuścić. Niezwykle ważne jest, by medytować regularnie. Nawet dziesięć minut medytacji jest bardzo korzystne. Nawisem mówiąc, o długości sesji decydujesz zanim zaczniesz medytować. Nie rób tego, kiedy już medytujesz. W ten sposób łatwo jest poddać się niepokojowi, a niepokój to właśnie jedna z głównych rzeczy, które chcemy się nauczyć uważnie obserwować. Wyznacz więc sobie realistyczny okres czasu i trzymaj się go.

Możesz używać zegarka, by mierzyć długość sesji, ale nie spoglądaj na niego co dwie minuty, by sprawdzać jak ci idzie. Zdekoncentrujesz się i ogarnie cię niepokój. Przekonasz się wtedy, że nie będziesz mógł doczekać się końca. W tej sytuacji nie jest to medytacja, tylko obserwacja zegarka. Nie patrz na zegarek, dopóki nie będzie ci się wydawało, że czas przeznaczony na medytację już minął. W rzeczywistości w ogóle nie musisz patrzyć na zegarek, przynajmniej nie za każdym razem kiedy medytujesz. Generalnie, powinieneś siedzieć tak długo, jak masz ochotę. Nie ma żadnej magicznej długości czasu. Mimo to dobrze jest określić minimum. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz miał tendencję do tego, by medytować krótko. Będziesz kończył szybko za każdym razem, kiedy pojawi się coś nieprzyjemnego, lub zawsze gdy poczujesz niepokój. To niedobrze. To są doświadczenia, z których medytujący może najwięcej skorzystać, ale tylko wtedy, gdy je przesiedzi. Musisz nauczyć się obserwować je ze spokojem i jasnością. Przypatrz się im uważnie. Jeśli będziesz to robił wystarczająco często, stracą one swoją władzę nad tobą. Zobaczysz czym dokładnie są: zwykłymi impulsami, przychodzącymi i odchodzącymi, częścią przedstawienia, które kiedyś się kończy. W konsekwencji twoje życie staje się piękniejsze, a droga, po której kroczysz, równiejsza i prostsza.

'Dyscyplina' to dla większości z nas trudne słowo. Przywodzi na myśl obraz kogoś, kto stoi nad nami z kijem i mówi nam, że się mylimy. Ale samodyscyplina to coś innego. To umiejętność przejrzenia na wskroś pustego, głuchego krzyku własnych impulsów i przeniknięcia ich sekretu. Nie mają one nad tobą władzy. To tylko przedstawienie, oszustwo. Twoje nałogi i potrzeby wrzeszczą na ciebie i grożą ci, podlizują ci się, przypochlebiają, grożą, lecz w rzeczywistości nie mają na ciebie bata. Poddajesz się im z przyzwyczajenia. Poddajesz się, bo tak naprawdę nigdy nie zadałeś sobie trudu, by spojrzeć, co kryje się pod groźbą. A tam jest pusto. Ale można się o tym przekonać tylko w jeden sposób. Słowa na tej stronie nie wystarczą. Ale spójrz w głąb siebie i przyglądaj się temu, co wychodzi na wierzch - nerwowość, niepokój, niecierpliwość, ból - obserwuj tylko i nie daj się wciągnąć. Ku twojemu zaskoczeniu, wszystko to po prostu odejdzie. Pojawi się i zniknie. Tak po prostu. Samodyscyplina określana jest jeszcze jednym słowem - "Cierpliwość".

 

poprzedni artykuł                                                         następny artykuł

 



ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat