Część dziesiąta - wywiad z Waldemarem Witkowskim dla miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Z autorem książki "Tworzenie Rzeczywistości - praktyczny podręcznik obsługi człowieka", Waldemarem Witkowskim, rozmawia Krzysztof Mnich z miesięcznika "Czwarty Wymiar".

 

rozdz11

Jak sam to określiłeś, w tym roku wyszedłeś z cienia i poprzez publikacje, prelekcje, spotkania i kursy prezentujesz i przekazujesz innym posiadaną przez siebie wiedzę. Jak krótko mógłbyś określić, jakie wartości przekazać chcesz drugiemu człowiekowi?

Moim głównym celem jest ukazanie, iż każdy z nas jest przede wszystkim Istotą duchową, zaś ciało i umysł stanowią jedynie narzędzie przejawienia Istoty, jaką jesteśmy naprawdę. Z tematem tym nierozłącznie wiążą się odpowiedzi na pytania: "kim jestem?", "skąd przychodzę?" i "dokąd zmierzam?"

Jest to temat, który od wielu tysiącleci intryguje każdego myślącego człowieka. Nawiązując do niego, pozwól, że zadam Ci to pytanie: kim jesteś?

Jestem Wędrowcem z innej Rzeczywistości, który przybył na planetę Ziemia, posługuje się ciałem i zmysłami do przemieszczania się i do zbierania informacji, korzysta z emocji do automatycznego reagowania na przejawiającą się trójwymiarową rzeczywistość oraz posługuje się intelektem do budowania teorii, opisujących postrzeganą rzeczywistość, a także tworzy własną rzeczywistość, biorąc aktywny udział w rozwoju fali życia, zwanej ludzkością.

Nie uważasz, że brzmi to trochę obco? Czy czytelnicy Twoich publikacji nie mieli tego typu spostrzeżeń?

Owszem, niektórzy mieli. Największe kontrowersje wzbudził tytuł mojej książki "Tworzenie Rzeczywistości - praktyczny podręcznik obsługi człowieka".

Czy takie przedmiotowe podejście do człowieka nie sugeruje, że jesteś obcy, jakiś ET?

Nie, nie jestem obcy, ani ET. Co do tytułu książki, to zdaję sobie sprawę, że ma on odrobinę prowokacyjny charakter. Ale wynika on z wizji samego siebie, jaką obecnie posiadam.

Jaka to wizja?

Życie jest fenomenem Jedności w Wielości i Wielości w Jedności. W nawiązaniu do tego moja wizja samego siebie jest następująca: jako Bóg, wydzielając część swojej świadomości, ograniczyłem się do Istoty, a następnie, jako Istota, doświadczając jednocześnie wielu czasoprzestrzennych rzeczywistości, ograniczyłem się do formy ludzkiej, doświadczając w niej w całkowicie zindywidualizowany sposób realiów ziemskiej, trójwymiarowej rzeczywistości.

A jak się to ma do tytułu Twojej książki?

Tytuł mojej książki nawiązuje do tej wizji, bo skoro formę ludzką, czyli biologiczno-emocjonalno-mentalny nośnik świadomości Istoty, jaką jesteśmy naprawdę, wykorzystujemy do tworzenia i doświadczania tworzonej przez nas samych rzeczywistości, to aby to tworzenie było efektywne, trzeba uświadomić sobie Swoją podmiotowość w stosunku do tej formy, a także nauczyć się skutecznie sterować tą formą jako pojazdem w naszej podróży poprzez ziemską, trójwymiarową rzeczywistość.

Z informacji o Tobie wynika, że miałeś całkiem interesującą, całkowicie przyziemną karierę. Sukcesy menedżerskie, polityczne, patent wynalazczy, kilka dyplomów renomowanych wyższych uczelni, polskie i zagraniczne wyróżnienia - co sprawiło, że mając tak interesujące życie, zainteresowałeś się rozwojem duchowym?

Przyszedłem na ten świat jako numerologiczna siódemka, a zatem z wkodowanym już pędem do wiedzy. Pierwsza faza mojego życia charakteryzowała się poczuciem ogromnej wewnętrznej mocy, która pozwala na realizację wszystkiego, czego się zapragnie. I tak też było - czy to w szkole, czy w sporcie byłem numer jeden. Później, szczególnie po uświadomieniu sobie nieuchronności własnej śmierci, odczucie to zaczęło maleć, ale w zamian pojawiło się przekonanie, że jestem chroniony przez "siły wyższe" - również i w tym przypadku, mimo wzlotów i upadków, wszystko rozwijało się po mojej myśli, a dodatkowo dość głęboko zagłębiłem się w sprawy duchowego rozwoju.
Przyszedł jednak dzień, iż poczucie posiadanej opieki zniknęło i mój świat zaczął się "walić". Aby zrozumieć, co się stało, zagłębiłem się w medytacje i po pewnym czasie dostałem wskazówkę: "wiesz, jak to działa - dojdź do tego teraz sam". Krok po kroku odbudowywałem się na nowo, uzyskując jakościowo nowe spojrzenie na otaczający mnie świat. Później pojawiła się potrzeba przetłumaczenia uzyskanej wiedzy na język zrozumiały dla współczesnego człowieka, a jeszcze później konieczność przekazania innym wyników mojej pracy. Potrzeby te wiążą się ze zmianami, które obecnie zachodzą na naszej planecie.
Około roku 2013 Ziemia znajdzie się, jako planeta, w apogeum czwartej gęstości w sensie świadomości. Nasza fala życia przygotowuje się do przejścia na wyższy poziom świadomości i dlatego dzisiejszy świat jest pełen negatywnych zjawisk. Bierze się to stąd, że na naszej planecie w szybkim tempie zachodzą zasadnicze przeobrażenia, które wymagają wyciągnięcia na jaw naszej ciemnej strony w celu jej wyczyszczenia, podobnie jak przy robieniu w domu wielkiego sprzątania wyciąga się na środek wszystkie znajdujące się w domu śmieci i niepotrzebne rzeczy, aby następnie je spalić lub wyrzucić.
Zachodzące na naszej planecie zmiany od dawna są już faktem i coraz więcej osób zdaje sobie z nich sprawę. Pierwsza zmiana związana jest, jak już wyżej wspomniałem, z przejściem do czwartej gęstości, w której główną energią, wykorzystywaną przez człowieka, będzie energia serca, czyli inaczej mówiąc energia miłości.
Drugą zmianą, która obecnie zachodzi jeszcze bardzo powoli, jest przestawienie zwrotnic ewolucji świadomości człowieka z oczekiwania na zewnętrzne zbawienie na drogę "samoprzewodnictwa", charakteryzującego się uznaniem Wyższego Ja, jako jedynego autorytetu i źródła przewodnictwa w naszym życiu, a więc bez potrzeby pośrednictwa osób trzecich w dotarciu do Boga.

Czy ma to jakiś związek z przepowiedniami Majów?

Tak, choć wiedza, którą ja dysponuję, nie od nich pochodzi.

A zatem czeka nas koniec świata?

Nie. Panika, związana z końcem świata, wynika z błędnej interpretacji mitycznych przesłań, dotyczących sądu ostatecznego i końca świata.
Wejście planety w czwartą gęstość świadomości oznacza, że po upływie okresu przejściowego na Ziemi kontynuować swój rozwój poprzez kolejne ludzkie inkarnacje będą tylko ci, którzy potrafić będą sprawnie przetwarzać energię serca, czyli inaczej mówiąc energię miłości. Natomiast pozostali, którzy umiejętności tej nie opanują, nie skorzystają z możliwości rozwoju, jaką dawać im będzie czterogęstościowa ludzka fala życia i z konieczności przeniosą się na inną, funkcjonującą jeszcze w trzeciej gęstości planetę, posługując się w tym celu dostępnymi na niej trójgęstościowymi formami przejawionego istnienia. Zapowiedzi tych wydarzeń od dawna już dostrzec można w symbolicznych mitach o dniu sądu ostatecznego i o końcu świata. Swego rodzaju sąd istotnie będzie miał miejsce, ale nikt nie zostanie potępiony, lecz ci, którzy nie przejdą na wyższy poziom samoświadomości, będą kontynuować dotychczasowy rozwój w zupełnie innych warunkach i miejscu, niż dotychczas. Końca świata również oczywiście nie będzie, choć definitywnie zakończy swój żywot obecnie obowiązujący na naszej planecie model trójgęstościowego, trójwymiarowego istnienia.

Patrząc na to, co się wokół nas dzieje, trudno uwierzyć, że na Ziemi ludzie kiedykolwiek opanują się i zaczną posługiwać się sercem. Myślę, że będzie wręcz przeciwnie i ludzkość doprowadzi się do zagłady. Co Ty na to?

Aby odpowiedzieć na Twoje pytanie wyobraźmy sobie, że chcemy odnowić bardzo duży, stary dom. Cóż wtedy robimy? Ze wszystkich zakamarków wygarniamy śmieci, wieloletnie brudy, segregujemy nasze rzeczy na te potrzebne i na te do usunięcia, a następnie palimy wszystkie niepotrzebne przedmioty i nieczystości. Gdy to już zrobimy, bierzemy się za odnawianie ścian, podłóg, stropów, wymieniamy okna i cały dach, a także fundujemy sobie nową, zewnętrzną elewację. Potem wstawiamy świeżo zakupione meble, tworząc tym samym nowy jakościowo, wewnętrzny wystrój naszego mieszkania. Podobnie i w naszym obecnym życiu jesteśmy na etapie odnowy całej Ziemi, a zatem na światło dzienne musimy wywlec wszystkie brudy, śmieci i wszystko, co niepotrzebne, aby móc je usunąć z naszego dalszego istnienia.
Człowiek, aby mógł oczyścić swoje wnętrze, musi najpierw zrozumieć, co ma oczyścić, a zatem w pierwszej kolejności niezbędne jest wyciągnięcie na jaw i przyjrzenie się naszym wszystkim negatywnym, wewnętrznym uwarunkowaniom, a dopiero potem wzięcie się za generalne porządki.
I dlatego też właśnie teraz ma miejsce powszechne ukazywanie się wszystkich brudów i śmieci, które muszą zostać z naszego życia usunięte, zanim przeprowadzimy się do nowego mieszkania, jakim z każdym dniem coraz bardziej staje się czterogęstościowa Ziemia - stąd też dziś na Ziemi tyle agresji, nienawiści i przemocy. Generalne porządki dotyczą wszystkich, od pojedynczego człowieka, aż do supermocarstw, od indywidualnego spojrzenia na świat, aż do wierzeń wielkich religii. Kto nie dostosuje się do wymogów obecnych czasów, nie będzie mógł zamieszkać w odnowionym w ten sposób domu.

Jeśli tak ma być, to dlaczego powszechnie się o tym nie mówi?

Mówi się, ale niewielu chce słuchać. Już około dwa tysiące lat temu mówił o tym Wielki Nauczyciel Jezus. Jezus wprowadził ludzkość w wiarę nie w jednego, lecz w jedynego Boga, a także ofiarował jej filozoficzną i praktyczną formułę: "kochaj bliźniego swego, jak siebie samego", przygotowując tym samym człowieka do wejścia w czwartą gęstość świadomości. Ci spośród ludzi, którzy zagłębiając się w nauki Jezusa zrozumieli, że trzeba kochać swojego bliźniego, podjęli próbę realizacji tego zalecenia i zaczęli poświęcać się dla innych, zapominając przy tym o sobie - w ten sposób spolaryzowali się pozytywnie i utworzyli frakcję zbiorowego umysłu, narzucającą w swoim otoczeniu tego typu powszechnie akceptowane postępowanie. Z kolei ci, którzy pojęli że należy przede wszystkim siebie pokochać, niewiele czasu mogli poświęcić dla drugiego człowieka, polaryzując się negatywnie i tworząc przy tym frakcję zbiorowego umysłu, również narzucającą tego typu powszechne postępowanie w swoim środowisku. Natomiast wszyscy, którzy ani nie pokochali siebie, ani pełni poświęcenia nie podjęli pracy na rzecz drugiego człowieka, również utworzyli swoją, powszechnie respektowaną frakcję zbiorowego umysłu. Mamy jeszcze czwarty przypadek tych, którzy zarówno pokochali siebie, jak i drugiego człowieka. Podczas ewolucyjnego przeskoku, a z takim obecnie mamy do czynienia, pierwsza grupa, realizując częściowy rozwój, przejdzie na wyższą pozytywnie spolaryzowaną gęstość, druga, realizując częściowy rozwój, przeniesie się na wyższą negatywnie spolaryzowaną gęstość, trzecia, wykazując się brakiem dostatecznego rozwoju, pozostanie na dotychczasowym poziomie, zaś czwarta, w pełni rozwinięta, zostanie potraktowana w całkowicie indywidualny sposób, tzn. poza ewolucyjnymi procesami. Wbrew obiegowym opiniom negatywna polaryzacja nie prowadzi na zatracenie - ta grupa ludzkich istnień przynajmniej w części zrealizowała wskazówkę Wielkiego Nauczyciela Jezusa, przy okazji w konstruktywny sposób nawiązując do innych jego słów: "bądź gorący, a nie chłodny".

Wynika z tego, że ludzie niewiele zrozumieli ze słów Jezusa i do dziś tkwią jeszcze w poprzedniej epoce?

Doskonale to ująłeś. Przyglądając się naukom Jezusa dostrzec należy, iż kierował on je do ówczesnego człowieka, wierzącego w zazdrosnego o swoje wpływy Boga, którego trzeba się bać i błagać o zlitowanie, i realizującego się na drodze ściśle określonych reguł, narzuconych przez kapłańską hierarchię. A zatem Jezus, chcąc przestawić zwrotnice ewolucji ludzkości, musiał swoim życiem i przykładem ukazać nową drogę ludzkiego rozwoju.
Jezus powiedział: "kochaj bliźniego swego, jak siebie samego" - aby pokochać kogoś, trzeba najpierw pokochać siebie, zaakceptować siebie takim, jakim jesteśmy. Jeżeli nie jesteśmy w stanie siebie pokochać - a niechęć do siebie samego programuje się w nas, wmawiając nam jacy to jesteśmy grzeszni, niedobrzy, podli, że każdy z nas to proch marny itp. - to tym bardziej nie będziemy mogli pokochać drugiego człowieka.
Jezus również powiedział: "zostawcie chowanie umarłych umarłym", dając w ten sposób do zrozumienia, że zmartwychwstanie związane jest nie z odzyskaniem dawno już rozłożonych ciał, lecz ze zmianą świadomości i przeniesieniem samoidentyfikacji z ciała na Istotę, jaką jesteśmy naprawdę, czyli z Syna Człowieczego na Syna Bożego, co stanowi bezpośrednią konsekwencję "narodzenia się na nowo".
Patrząc na dzisiejszy świat nietrudno zauważyć, iż faktycznie jego znacząco większa część w niewielkim tylko stopniu pojęła nauki Wielkiego Nauczyciela Jezusa i w dalszym ciągu uporczywie tkwi w coraz to bardziej wyrafinowanej walce o przetrwanie. Ale właśnie taka jest kolej rzeczy - Mistrz co najmniej o ewolucyjną epokę wyprzedza otoczenie, swoimi naukami zasiewając ziarno, które wzejdzie w dalszej przyszłości, zmieniając i przeobrażając cały świat. Jak już wcześniej powiedzieliśmy, zmiany te dokonują się już dziś i coraz więcej osób zdaje sobie z nich sprawę.

Przejdźmy teraz do zmian, jakie obecnie zachodzą na naszej planecie. Co różnić będzie człowieka trzeciej gęstości od człowieka funkcjonującego na czwartym poziomie gęstości świadomości?

Spójrzmy najpierw na trzeci poziom. Zadaniem trzeciej gęstości było ewolucyjne zapoznanie się człowieka z samym sobą w szeroko rozumianym procesie samoidentyfikacji, co często skutkowało jego zamknięciem się w obszarze własnych potrzeb, a także podejmowaniem prób kontrolowania innych w celu obrony zdobytej w życiu pozycji, a w szczególności władzy, prestiżu i bogactwa, bądź też w celu zdobycia tego typu wartości - stąd też mamy obecnie tyle patologii, ogarniających sobą nie tylko pojedyncze osoby, ale i całe zbiorowości ludzkie; stąd też rządy większości państw XXI wieku naszej ery nie działają w interesie swoich obywateli, lecz swoich własnych, politycznych formacji, podporządkowując się również w niektórych przypadkach tajnym, międzynarodowym, sprawnie funkcjonującym organizacjom, dążącym, poprzez manipulowanie lokalnymi rynkami gospodarczymi, do podporządkowania sobie całej gospodarki światowej, a tym samym posiadania wpływu na wszystkie kluczowe światowe decyzje. Dostrzegana powszechna niesprawiedliwość społeczna wielokrotnie stanowiła już motor napędowy systemowych zmian które, choć dokonywane w imię szczytnych ideałów, realizowane były przez "trójgęstościowych rewolucjonistów", którzy bardzo szybko odchodzili od głoszonych przez siebie haseł, wprowadzając jeszcze bardziej restrykcyjne systemy kontroli swoich współobywateli w imię zapewnienia im dobrobytu i bezpieczeństwa.
Przejście części ludzkości do czwartej gęstości definitywnie zakończy funkcjonowanie tego typu modelu destrukcyjnego społecznego istnienia. Ponieważ w czwartej gęstości energia serca stanowić będzie zasadniczą, życiową energię, zainteresowanie losem drugiego człowieka ulegnie znacznemu zwiększeniu, a podstawowa zasada "kochaj bliźniego swego, jak siebie samego" nie będzie już tylko czczą regułą, jaką w większości przypadków jest obecnie. Również i całe społeczności, organizując swoje funkcjonowanie, starały się będą zapewnić każdemu człowiekowi godziwe warunki istnienia, jako podstawę jego dalszego, duchowego rozwoju, w przeciwieństwie do dzisiejszych realiów, w których coraz to węższe i bogatsze elity żyją kosztem coraz to szerszych i biedniejszych mas ludzkich.

Piszesz o trudnych pojęciowo tematach. Do kogo kierujesz swój przekaz?

Prezentowana przeze mnie wiedza ma trójwarstwowy charakter i skierowana jest do wszystkich. Pierwsza warstwa dotrze do tych, którzy w sposób świadomy i twórczy poprawić chcą swoje codzienne życie, samoocenę, relacje w związkach, ogólnie rozumiane powodzenie, itp. - już samo utworzenie w sobie własnego ośrodka mocy i codzienne korzystanie z jego wpływu w pozytywny sposób przeobraża nasze życie, podnosząc jego jakość i komfort codziennego istnienia. Druga warstwa zostanie przyjęta przez te osoby, które pragną przygotować się do wejścia w czwartą gęstość. Trzecia warstwa dotyczy tych, którzy gotowi są samego Siebie, takiego, jakim każdy z nas jest naprawdę, uznać za jedyny autorytet i niewyczerpalne źródło wiedzy o otaczającym nas wszechświecie.

Czy sądzisz, że wiedza, a szczególnie ta praktyczna, dotrze do wszystkich Twoich czytelników?

Słuszna uwaga. Czytamy na co dzień wiele książek, ale w jakim stopniu z nich korzystamy, to jest już to odrębny temat. Dlatego też oprócz artykułów i książki oferuję zainteresowanym osobom kursy. Kurs jest dwuczęściowy i obejmuje sobą problematykę: kosmologii; procesu tworzenia rzeczywistości; boskości człowieka; makrokosmosu i mikrokosmosu; fali życia, zwanej ludzkością; karmy i reinkarnacji; uaktywniania kodów istnienia metodą interaktywnej medytacji i w efekcie dodatkowych obwodów w mózgu; fizyki+, a w tym czasoprzestrzenie typu "mikro" i "makro", informatyczny charakter światła, czas liniowy i pionowy, relacje czas-przestrzeń-obserwator; rozwoju samoświadomości człowieka od samoczynnego poprzez kontrolowany, aż do krótkiej ścieżki do samorealizacji. Podczas kursu duży nacisk kładziony jest na praktyczne wykorzystanie prezentowanej słuchaczom wiedzy. Najważniejszym celem części pierwszej jest ukazanie słuchaczowi jego prawdziwej wielkości poprzez zrozumienie siebie samego i otaczającej nas rzeczywistości, zaś najistotniejszym zagadnieniem w części drugiej zaprezentowanie krótkiej ścieżki do samorealizacji z podaniem metodyki poruszania się po niej. W trakcie spotkania mają również miejsce ćwiczenia mentalne, w znacznym stopniu wspomagające rozwój samoświadomości człowieka.

W swoich przekazach mówisz o Jedności. A istnieje przecież Zło, czyli inaczej mówiąc wszechobecny Mrok walczący ze Światłem. Jak to wyjaśnisz?

O: Jeśli chodzi o zło, to gdy nocą spojrzymy w gwieździste niebo i uświadomimy sobie, że kiedyś ten Wszechświat nie istniał, to zrozumiemy, że Ktoś go stworzył i że ten Ktoś zrobił to sam, bez pomocy wszechmocnie dziś panującego Mroku, czyli tzw. Zła. Mrok nie jest partnerem Boga, jest pochodną procesu polaryzacji przejawionego życia. A zatem we wszystkim, od największego po najmniejsze, w świetle i w mroku, w każdym z nas, w istnieniach pozytywnych i negatywnych, w minerałach, roślinach i zwierzętach, w atomach i komórkach, w gwiazdach i skupiskach galaktyk, itp. jest Stwórca doświadczający swojego Wielkiego Dzieła Tworzenia. Jedyna różnica jest w poziomie samoświadomości form, za pomocą których On doświadcza. A z tego wynika, że wszystko w swojej najgłębszej istocie jest Jednością. A zatem życie jako takie jest fenomenem Jedności w Wielości i Wielości w Jedności. Patrząc z perspektywy Wielości zauważamy powszechny chaos - a więc i zło - który wymaga porządkujących i ograniczających go reguł. Z kolei analizując życie z punktu widzenia Jedności, dostrzegamy idealną harmonię i doskonałość - czyli brak zła.

Czy pisząc swoją książkę otrzymywałeś jakiegoś typu przekazy z wyższych wymiarów?

I tak, i nie. W moich pozazmysłowych kontaktach nigdy nie otrzymywałem przekazów, dotyczących konkretnej wiedzy, a jedynie potwierdzenie swoich własnych spostrzeżeń. Wszystko o czym piszę, musiałem wcześniej sam zrozumieć, doświadczyć lub odczuć wewnątrz siebie i dzięki temu jestem wyrazicielem swojej własnej filozofii, którą wyznaję i staram się stosować w moim obecnym życiu. Zaletą takiego stanu rzeczy jest to, że to, co piszę, przedstawiane jest z poziomu współczesnego człowieka, a więc zrozumiałe i czytelne w przeciwieństwie do przekazów z wyższych wymiarów obarczonych trudnością przełożenia pojęć i terminów z jednego poziomu na drugi. Tym nie mniej, prezentowane przeze mnie treści są bez wątpienia pod dużym wpływem nauk Jezusa, wiedzy Hermesa i filozofii Stwórców Skrzydeł. Nauki te uzupełniają się. Hermes prezentuje tajemnice funkcjonowania i budowy Wszechświata, przekazując ludzkości formułę: "jak na górze, tak na dole", Jezus wprowadza ludzkość w czwartą gęstość świadomości, dając do niej klucz pod postacią praktycznej filozofii: "kochaj bliźniego swego, jak siebie samego", zaś Stwórcy Skrzydeł otwierają oczy człowieka mówiąc, iż "Wszystko jest Jednością".

I wszystkie te elementy zawierają się w Twojej pracy?

Nie tylko się zawierają, ale stanowią najbardziej istotny jej rdzeń.

Wynika z tego, iż są to najwyższe poziomy wiedzy dostępne człowiekowi. Czy tak?

Nie. Obecnie mamy na Ziemi jeszcze wyższy poziom filozofii i zrozumienia zawierający się w słowach "Jam Jest".

W swojej książce przedstawiasz mechanizm tworzenia przez nas samych otaczającej nas rzeczywistości. Mógłbyś powiedzieć na czym mechanizm ten polega?

Polega on na tym, iż przejawiająca się wokół nas rzeczywistość kreowana jest na podstawie stanu Matrycy Tworzenia, sterowanej przez wszystkie, funkcjonujące we Wszechświecie psychiczne formy, wśród których szczególną rolę odgrywają formy humanoidalne, do których zalicza się również ziemski człowiek. Matrycę Tworzenia ja nazywam Polem Nieskończonych Możliwości, w skrócie PNM. PNM jest energetyczną, niezwykle inteligentną strukturą, "realizującą" twórcze dyspozycje przejawionych we Wszechświecie Istot. Została ona zaprojektowana przez Wielkiego Stwórcę i zawiera w sobie w wieczności, z punktu odniesienia związanego ze Stwórcą, nieskończoną liczbę wszelkich możliwych kombinacji zdarzeń, jakie mogły lub mogą kiedykolwiek, w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, z naszego ludzkiego punktu odniesienia, zaistnieć w przejawionej rzeczywistości.

Jak to działa?

Za pomocą dobrze uformowanych pięciu zmysłów podświadomość zaopatruje się z Przejawiającej się Rzeczywistości w zewnętrzne dane, następnie przetwarza je w swoich wewnętrznych, obróbczych programach, w razie wątpliwości zwraca się do świadomości o ocenę zaistniałej sytuacji i w efekcie finalnym wytwarza nowy, wewnętrzny stan, który albo umacnia zapisy stanu dotychczasowego, albo zapisy te nieznacznie modyfikuje, albo ale w stosunkowo rzadkich przypadkach zmienia je w istotny sposób, otrzymując zupełnie nową, wewnętrznie zapisaną jakość. Informacja o stanie wewnętrznych zapisów "non-stop" pobierana jest przez PNM, które to na tej podstawie kształtuje Przejawiającą się Rzeczywistość w pojawiającej się kolejnej ramie czasowej tworzonej rzeczywistości. Podświadomość analizuje pojawiające się wokół człowieka nowe informacje, przetwarzając je na nowy stan wewnętrznych zapisów, zaś te poprzez PNM po raz kolejny formują nowy obraz Przejawiającej się Rzeczywistości.

A więc jest to holograficzna rzeczywistość?

W pewnym sensie tak. Przejawiającą się wokół rzeczywistość porównać można do holograficznego obrazu, powstałego z zawartych w Polu Nieskończonych Możliwości hologramów, uaktywnionych "światłem" z podświadomości. Każdy z zewnętrznych bodźców, pochodzących z Przejawiającej się Rzeczywistości ma swoje źródło właśnie w podświadomości, zaś PNM źródło to transmituje poprzez Matrycę Tworzenia na wspomniane wyżej bodźce. To sprzężenie zwrotne unaocznia, iż każda nasza myśl, każda emocja, każdy pogląd, każde przekonanie itp. znajdą, wcześniej czy później, swój finał w konkretnych realiach Przejawiającej się Rzeczywistości. Jednak inercja procesu tworzenia powoduje, iż przeważnie nie dostrzegamy związku pomiędzy przyczyną i skutkiem. Jeśli jednak głębiej zastanowimy się nad tym, to dostrzeżemy czytelne związki, łączące wcześniejszą przyczynę z późniejszym skutkiem, chyba że relacje te dotyczą więcej niż jednego wcielenia - wówczas tego typu analiza nie jest już taka prosta.

Mówiłeś wcześniej o trzech warstwach posiadanej przez Ciebie wiedzy. Powszechną bolączką współczesnego człowieka są nerwice i depresje. Czy masz receptę na te przypadłości?

Praktycznie wszystkie choroby mają swoje podłoże na psychicznym poziomie, a stąd płynie prosty wniosek, że zmieniając się od wewnątrz, zmieniamy się również od zewnątrz, poprawiając w ten sposób lub pogarszając stan swojego zdrowia. Jeśli chodzi o nerwice i depresje, to dodatkowo pogłębiane są one przez czynniki pochodzenia obcego. Aby to zrozumieć, trzeba uświadomić sobie, że nasze myśli i emocje mają jak najbardziej materialny charakter, choć my ich nie widzimy. Istnieją istoty, których głównym ośrodkiem życia jest nasz emocjonalny czy też mentalny poziom i nasze myśli i emocje są dla nich widzialne i stanowić mogą ich pożywienie. Ponieważ obecnie na Ziemi jest tak dużo negatywizmu, to z różnych stron Wszechświata ściągają na naszą planetę istnienia, żywiące się tego typu niskowibrującymi energiami - wśród nich są tacy, którzy potrafią oddziaływać na ośrodki emocjonalne człowieka, manipulując nim, a także prowokując go np. do wybuchów gniewu, czy też generowania fal nienawiści, stanowiących dla nich wyborne przysmaki.
Moją niekonwencjonalną specjalnością jest usuwanie nerwic oraz potęgujących nerwicowe stany istnień astralnych, a także zabezpieczenie człowieka przed wpływem tego typu pasożytów. Zabezpieczenie polega na usunięciu negatywnych emocji i związanych z nimi obcych istnień - takich jak pasożyty astralne, negatywnie spolaryzowane istnienia z wyższych wymiarów, istoty ludzkie, które po śmierci pozostały na Ziemi, itp. - żywiących się tymi emocjami, oraz na wypełnieniu i otoczeniu aury człowieka światłem, skutecznie odstraszającym te destrukcyjnie oddziaływujące na psychikę człowieka istnienia.
A jeżeli chodzi o prostą receptę dla każdego, to jest ona następująca: ponieważ żerujące na nas istnienia karmią się negatywnymi emocjami, pozytywne emocje, a szczególnie uczucie miłości, niszczy je, stanowiąc dla nich coś w rodzaju trucizny.

Czyli miłość jest receptą na wszystko.

Tak, a jeden uśmiech znaczy o wiele więcej, niż nam się wydaje.

Co na koniec naszej rozmowy chciałbyś powiedzieć czytelnikom "Czwartego Wymiaru"?

Każdy z nas jest przede wszystkim Istotą duchową, zaś ciało i umysł stanowią jedynie narzędzie przejawienia Istoty, jaką jesteśmy naprawdę.
Tak, jak śmierć nie jest końcem, tak i narodziny nie stanowią początku. Jesteśmy wieczni, bo Życie, jako fenomen Jedności w Wielości i Wielości w Jedności, jest wieczne i tylko od nas samych zależy jakie w Nim pełnić będziemy jeszcze role.

Dziękuję za rozmowę.

Było mi bardzo miło.





AstralDynamics - www.new-ad.pl