3-Skarb

Skarb...

Co jest Twoim największym wrogiem?...


Nieczyste intencje, lęk, poczucie winy, poczucie niższej wartości?... Jak Ci się wydaje?... Zadając sobie takie pytanie, nie miałem pojęcia, dokąd mnie ono zaprowadzi, a poprowadziło do dość ciekawego i jak sam zauważysz konkretnego wniosku. Otóż największy wróg, to nic innego, jak brak wiedzy. Dokładnie to, brak wiedzy. Wiedza pozwala nam patrzeć na codzienne sprawy z innego punktu widzenia. Dzięki temu można nadać im właściwe znaczenie, a co za tym idzie, poradzić sobie z nimi.

W całym naszym życiu, niezależnie czy dzielimy je na duchowe i zwykłe, czy podchodzimy do niego całościowo, wiedza odgrywa przodującą rolę. Ona wyznacza ścieżki i narzuca dalsze postępowanie. Wyciągając stąd wnioski, doszedłem do prostych i logicznych konkluzji, mianowicie im szersza i właściwsza wiedza, tym lepsze rezultaty końcowe moich działań. Idąc tym szlakiem, tchnęło mnie, aby o tym napisać, choć wiem, że to, o czym piszę, powinno być oczywiste dla wszystkich. Wystarczy się jednak rozejrzeć, aby zauważyć, że jest dokładnie inaczej. Świat jakby celowo podtrzymywał niewiedzę. Szok!!!

Zostawmy jednak świat psychologom próbującym uzdrowić społeczeństwo, ważniejsze jest, abym "ja" nie popełniał tych błędów i przestał uczestniczyć w tej chorobie. Nie ma pożytku z wytykania cudzych błędów ludziom, którzy i tak nie chcą ich zobaczyć. Szkoda czasu i energii.

Wiedza - filar narodów, wielkich cywilizacji, mędrców i myślicieli. Spuścizna po przodkach oraz wynik najnowszych dociekań naukowych. A jednak biorąc to wszystko do kupy, niewiele da się z tego wyciągnąć pożytecznych informacji nadających się do samorozwoju. Dlaczego?

Proste, ekonomiczne prawo podaży i popytu doskonale funkcjonuje również w wyższych planach naszego istnienia. Tak więc obiektywna obserwacja tego, co jest, daje jasny obraz tego, czego ludziom potrzeba. Oczywiście prawo to działa doskonale niezależnie od tego czy to, czego chcemy, jest dobre dla dalszego rozwoju, czy nie. Ta, jak i każda inna boska zasada, działa z całkowitą, dającą totalną swobodę doboru doświadczenia, akceptacją. Boskie zasady zawsze są wierne wolności wyboru. Idąc dalej ekonomicznym prawem, nie ma co się dziwić, że jest na świecie taka papka doktryn, idei, religii, ścieżek etc. Jest to odbiciem ludzkich umysłów - Boże w jakim one są stanie!!!

Przeraziłem się, gdy niedawno idąc na autobus, zdałem sobie sprawę, patrząc na ludzkie umysły, że ludzie się wcale nie rozwijają, to mit, który trzeba obalić. Na świecie są jednostki, które siłą wprowadzają zmiany, nierzadko zabarwione krwią, ale dzięki temu społeczeństwo podnosi swą świadomość. Nie popieram tego, tylko opisuję realia, zrozumiem jak się skrzywisz, mi też to nie chciało przez gardło przejść. I aż ciśnie się na myśl pytanie: jak temu zaradzić?...

Edukacją, tylko i wyłącznie edukacją, w tym nasza siła jako gatunku. Bez edukacji ciągle będziemy skazani na uzurpatorów wprowadzających swoje wizje ewolucji. Popychanie na siłę, bez jasnego wskazania korzyści, zawsze wywoła reakcję obronną u popychanych. I znów wiedza okazuje się najwłaściwszym rozwiązaniem.

Dla uważnego czytelnika może już w tej chwili zrodzić się pytanie o to, skąd ją brać? Przecież napisałem o papce i mało wartościowych informacjach, które są dostępne. Nieskromnie dodam, że liczę na to, iż moje teksty i warsztaty pomogą w tym procesie. Ale oczywiście nie mam zamiaru przypisywać sobie czegokolwiek, czego nie dokonam. A więc do rzeczy, otóż najlepiej po wiedzę sięgać do źródła, czyli do poznania boskich zasad. W nich to bowiem kryje się wyjaśnienie zjawisk kreacyjnych. To nie pomyłka, że piszę o kreacji. Całe realia otaczającego nas świata to wynik kreacji, takiego a nie innego wyboru. A odczuwanie tego życia to efekt zwrotny, doświadczasz tego, co sam dla siebie wybrałeś i nie inaczej.

Ok, zrozumiem brak wiedzy, czy nawet chęci jej zdobywania u zwykłych zjadaczy chleba, którym do życia wystarczy partner, aby sobie dogodzić, praca, aby była na starość emerytura i miejsce na cmentarzu. Rozumiem, że dla takiego człowieka nawet samo myślenie może wydawać się trudnym procesem. Jednak nie tylko tacy chodzą po ziemi. Jest przecież wielu wspaniałych ludzi, którzy deklarują chęć poznania i Ci ludzie powielają tylko to, czego się nauczyli od innych, sprzedają tą samą, od wieków niezmienną, przestarzałą i nie pasującą do realiów wiedzę??? A już zupełnie nie rozumiem filozoficznego bodajże pytania: "Jaki jest sens poznania?". Boże, ręce opadają i aż chciałoby się takiego trzepnąć i to zdrowo. Do dziś siedzielibyśmy w jaskiniach po ciemku, gdyby nie chęć poznania. Takie to trudne do wyjaśnienia?...

A może my się boimy wiedzy?...

Jak się nad tym zastanowić, to wcale nie jest to takie głupie pytanie. Znam bowiem całe rzesze ludzi, którzy chcieliby, aby dokonywały się zmiany, ale aby oni mogli pozostać takimi, jakimi są. Oczywiście, takie zmiany są możliwe tylko, gdy zaczynamy manipulować. Nader często rozumiane jest to jako rozwój duchowy. Dzięki różnym technikom wizualizacyjnym, wymuszone zostaje na świecie, aby działo się tak, jak tego manipulujący chce. Nazywane jest to mocą kreacji. Kosztuje to wiele wysiłku i pracy. A wystarczyłaby wiedza o zasadach kreacji, która mówi: "najpierw stań się tym, a potem działaj". I w tym właśnie lęk i niezrozumienie, trzeba stać się kimś innym niż jestem, gdyby przecież to, kim jestem, zapewniało bogactwo, to bym go realnie doświadczał. Zgodzisz się ze mną?...

Błąd w podejściu zakłada, że muszę sobie stworzyć warunki, aby stać się tym, kim chcę. Tak więc, najpierw się wysilam, aby powstało zaplecze, a potem ewentualnie się tym stanę. Jest takie bardzo mądre przysłowie: "z pustego nawet Salomon nie naleje". Czas już zacząć używać rozumu jako pierwszego, a potem działania.

Szaleństwo przebiega tak: przychodzi p. Iksiński na wykład o twórczej wizualizacji, tam słyszy o cudach, jakie to on może sobie stworzyć, jeśli tylko będzie wizualizował, że to ma. Pan Iksiński to zawzięta sztuka i pełen optymizmu przychodzi do domu i zaczyna pracę. Wizualizuje sobie różne rzeczy, cieszy się, że będzie to miał. Mija jakiś okres i coś nie bardzo to się sprawdza, wizualizacja zaczyna męczyć, Iksiński czuje rozłam wewnętrzny, a efektów nie widać. A teraz wyjaśnienie. Pan Iksiński chciał mieć bogactwo, nie stając się bogatym, to jest trudne do osiągnięcia. Biedak nie będzie bogatym, jedno do drugiego nie pasuje. Nie przekreślam ludzi, którzy żyją w braku, mam na myśli świadomość biedaka, a to nie to samo. Zasada mówi jasno: stań się tym, a potem działaj. Biedak staje się biedakiem i działa jak biedak. Stań się bogatym, a wtedy będziesz działał jak bogaty, stwarzając wokół siebie i swym życiu bogactwo.

Wiedza znów się przydaje, aby to, co opisałem wcześniej, stało się jasne, musimy poszerzyć naszą wiedzę z zakresu działania boskich zasad. Sam jesteś Bogiem i nigdy nie było inaczej, więc jesteś doskonale sprzężony z tymi zasadami. To, czego Ci brakuje, to instrukcji obsługi tej fabryki.

Określ, jak byś się czuł, gdybyś żył w dobrobycie?... Pracuj tak: najpierw poczuj to, potem nazwij - nigdy na odwrót!!! Nie masz tworzyć hybryd, tylko skorzystać z boskich, twórczych zasad. Więc jeszcze raz: jak byś się czuł, żyjąc w dobrobycie? Co byś czuł?... Popatrz, co dzieje się z Twoim ciałem, gdzie czujesz się wolny, spokojny, pełny, bezpieczny... Gdzie?... Właśnie zrobiłeś pierwszy krok, w którym dałeś sobie odczucie: "jestem bogaty, żyję w dobrobycie". Pamiętaj, nie stwarzaj niczego, żadnych samochodów, domów, czy czegokolwiek innego. Nie na tym etapie!!! Masz się stać bogatym, poprzez ładowanie umysłu cechami i uczuciami, a wtedy w Twoim życiu zaistnieje to prawdziwie. A jedynym oporem będzie opór przed porzuceniem siebie takiego, jakim się znasz, na rzecz tego, kim chcesz się stać.

Czuj to, oddychaj tym, żyj tym. Tylko tak możesz sprawić, że wprowadzisz w życie naturalne prawa w sposób świadomy. Używanie technik sprowadzi Cię do umysłu, a to popsuje całą kreację. Jedyne co musisz robić, to czuć to, kim chcesz się stać, czuć to świadomie, jasno, i widzieć myśli z tym związane. Pracuj rozumie, a nie tak, jak Cię nauczono...!

Nigdy nie poprzestań dociekać, dopóki Cię nie olśni i jasno i wyraźnie nie zobaczysz tego, nad czym pracujesz. Wiedza to lekarstwo na wiele psychicznych ran. Można by tu się rozpisać na wiele stron, opisując zyski płynące z dociekania prawdy, ale myślę, że ludzie czytający ten tekst sami już wiele wiedzą, a ja mam nadzieję, że przysłużyłem się choć trochę do potwierdzenia Twoich rozmyślań i ukazałem to, co mogło być jeszcze ukryte.

Reszta należy do Ciebie...





AstralDynamics - www.new-ad.pl