www.astraldynamics.pl - portal - forum
niedziela, 15 grudnia 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Zacznij od zrobienia tego, co niezbędne; potem zrób to, co da się zrobić; i nagle przekonasz się, że robisz to, co wydawało się niemożliwe.

» Św Franciszek z Asyżu



6-Mapa
Jesteś w: Działy » Rozwój duchowy » Nowe Życie - Zbigniew Prochowski

Mapa

Nigdy nie będzie drugiego Buddy w Buddyzmie ani Chrystusa w Chrześcijaństwie. W ogóle nie będzie drugiego takiego samego, jaki więc ma sens robić to, co inni? Zobacz, jak niezwykłe to zjawisko, dlaczego więc miałbyś to powtórzyć? Dlaczego miałoby się cokolwiek powtórzyć? Świat idzie dalej, może więc czas ruszyć własną drogą, zamiast stać się drugim Buddą? Zważ na to, że zarówno Budda, jak i Chrystus, byli inni, przebudzili się inaczej. Ty też musisz zrobić to inaczej, rozumiesz? Też jesteś inny! Ten sposób, w jaki Oni tego dokonali, jest już "zajęty". Chcesz - próbuj, ale ja bym się zastanowił. Zobacz, natura nigdy nie tworzy dwóch takich samych rzeczy, zjawisk, stworzeń. Jaki masz procent szans, że Tobie się uda?

Kiedy zaczynałem jedenaście lat temu, nie miałem pojęcia dokąd zaprowadzi mnie ta droga. Oczywiście byłem pełen oczekiwań, wizji, pokładałem różne nadzieje itp. Nie ograbiam się z marzeń. Różne było moje nastawienie, przeważał optymizm i zaufanie. Podczas gdy moi współtowarzysze wykruszali się jeden po drugim, ja, umocniony w swej wierze, parłem dalej. Spotykało mnie wiele, czasem śmiałem się, innym znów razem przeklinałem Boga i jego anielskie zastępy, aby po chwili znów zobaczyć światełko w tunelu. Różnie bywało w moim życiu i wiele można by o tym napisać, ale kogo to właściwie interesuje? Choć przyznam, że mnie interesowało, ponieważ to pokazywało, co "ten drugi" przechodził i jak sobie z tym radził - czasem - że w ogóle sobie z tym radził! Czy interesuje Cię, co jest dalej?


Tym razem - będzie inaczej - głos oddam innej kwestii, jednemu wyrazowi, sprawcy całego "zamieszania". Jednak na początek zacznę od pewnego porównania, porównam rozwój duchowy do puzzli. Wyobraź sobie, że Twój umysł to kawałki tych puzzli; porozrzucane, pogubione, nieskładnie ułożone. Pierwszym etapem będzie próba pozbierania ich, w ten sposób układamy sobie w głowie. Poznajemy różne ścieżki rozwoju. "Sprzedawcy marzeń" oferują nam różne świecidełka, mówią, że to chroni od złego, tamto przynosi szczęście, a jeszcze inne przyciąga pieniądze. Kupujemy kadzidełka, pachnące świeczki, kasety z medytacjami, książki, obwieszamy się znakami - poznajemy różne kawałki tych puzzli.

Po pewnym czasie z nieskładnych kawałków zaczyna wyłaniać się jakiś fragment obrazu (całości). Oto wchodzimy na drugi etap. Etapem tym jest bardziej wybredne dobieranie (dopuszczanie) do siebie kawałków szarady, jakimi są kursy, bardziej przemyślane książki - pasujące do całości naszej układanki. To dość ciekawy etap i już nie tak nużący, i nie bez znaczenia dla naszej dalszej historii. Tutaj to spotykamy się z doświadczeniami wychodzącymi poza dotychczasowe przeżycia. Medytacja pokazuje inny świat, ładniejszy, świetlisty, istny raj. Relaks sprawił, że umysł się uspokoił, zacząłeś dostrzegać inny poziom życia. Może zmieniłeś dietę na jarską? Przestałeś lub przynajmniej ograniczyłeś używki, generalnie ci, co Cię znali, dostrzegają w Tobie różnicę. Super!

Teraz dopiero widzisz, że to, co robisz, naprawdę ma sens. Zapał rośnie. Wtargnąłeś w trzeci etap swej Odysei iście kosmicznej. Masz już narzędzia, dość sporą wiedzę, niemałe doświadczenie, a może i sukcesy. Przywołując na myśl naszą układankę, można by rzec, że dotarłeś do miejsca, w którym znasz już zarys całego obrazu. Tu i ówdzie wyłoniły się znaczne fragmenty, odsłony dzieła. Teraz łączymy je w całość. Coraz więcej pytań znajduje satysfakcjonujące odpowiedzi. Patrząc na innych ludzi, widzisz w co są uwikłani, znasz ich, mimo że widzisz ich po raz pierwszy. Spada kurtyna niewiedzy, ślepa kura odzyskuje wzrok. Fascynujesz się tym - bo niby czemu by nie? Może zaczynasz prowadzić zajęcia, grupy wspierające, czy inną formę dzielenia się nabytą wiedzą i doświadczeniem. Stałeś się człowiekiem, który zdobył to, o czym inni tylko czytają - wiedzę...

Jednak jest to etap zgubny, wielu się tutaj zatrzymuje i obwieszcza swoje oświecenie. To mylne poczucie wynikające z mocy, jaką daje wiedza, może trwać i trwać. Aby podążać dalej, trzeba mieć odwagę. Pamiętajmy, że to był etap łączenia poszczególnych elementów, które wcześniej dało się ułożyć. Tylko tyle! To jeszcze nie bramy niebios. Nie wpadajmy w euforię zwycięzców i nie siadajmy na wyimaginowanych laurach, pieśni hołdu będziemy pisać później. Praca trwa nadal. Obecnie stajemy przed ważnym wyzwaniem, trzeba udać się tam, gdzie tylko nieliczni "straceńcy" się zapędzają. Grunt tutaj już nie jest tak pewny. Wiele rzeczy, które do tej pory stanowiły osnowę, mury naszego "złotego zamku", jakim była nasza wiedza, nie są już żadną obroną. Musimy udać się na rekonesans naszych włości, poznać tereny i granice państwa - umysłu. Pozostawiając w przeszłości to, co do przeszłości należy. A jak to się ma do naszej układanki? Otóż, teraz dopiero widzisz, ile układania Cię jeszcze czeka. Uświadamiasz sobie, iż byłeś w błędzie, myśląc o tym jak daleko zaszedłeś. Jednak pracując zawzięcie i uczciwie, widzisz wyłaniające się góry, rzeki, doliny, drzewa. Obraz nabiera barw - umysł staje się coraz bardziej jasny i zrozumiały.

Mimo iż tereny, które przemierzasz, są Ci nowe, to jednak coraz sprawniej sobie radzisz. Wiele rzeczy, które pojawiają się po raz pierwszy, daje się bez trudu ułożyć i zaklasyfikować do odpowiedniego fragmentu układanki. To ciekawy stan - myślisz o sobie jako o człowieku, przed którym właściwie nie ma rzeczy nie do wyjaśnienia, znasz genezę zdarzeń, na jakie napotykasz w swej eskapadzie. Moje myśli w tym stanie były takie: "nie ma możliwości, abym czegoś nie potrafił wytłumaczyć czy czegoś zrobić, nie ma". Jednak jeżeli jesteśmy uważni i odważni, to prędzej czy później zaczniemy zadawać sobie "niewygodne" pytania.

Od teraz już nie ma żartów, igramy z bombą, a odliczanie się rozpoczęło. Bowiem nie to, co daje się wytłumaczyć, ma wartość, ale to, co staje jak ość w gardle, ujawnia przełomowość naszych poszukiwań. Nagle nasze misternie układane puzzle ujawniają swą istotę - to tylko kartka papieru!!! Obraz, który nas fascynował i napawał dumą, prysnął jak bańka mydlana, zostawiając tylko pamięć poprzedniej chwały.

Tak, cała wiedza, cała duchowa wartość nie ma teraz żadnego znaczenia. Mówisz: "to tylko sen". I po raz pierwszy brzmi to prawdziwie, nie jest to już cudza wiedza, ale Twoje doświadczenie. Teraz widzisz, że cokolwiek robisz, to nie Ty, robi to umysł. Ty, czy jakkolwiek by to nazwać, obserwujesz tylko to działanie, jakie tworzy umysł. Piszesz tekst, ale to nie Ty, to umysł. Śpiewasz, ale to nie Ty śpiewasz, to umysł tworzy, gra dalej w swą grę. Medytujesz, ale kto medytuje? Kto potrzebuje medytacji? Opadła kurtyna teatru, lecz nie ta odsłaniająca widza od przedstawienia, tylko ta odsłaniająca przedstawienie od kulis.

U mnie ten proces trwał kilka lat, ujawniając coraz więcej nie pasujących do siebie szczegółów. A zaczęło się to od jednego wyrazu, sprawcy tego "zamieszania" - Wątp!!! To właśnie ten wyraz podpalił zapalnik. Pamiętaj, że wszystko, co robisz, robi umysł. Zacznij się pytać, gdzie ja jestem? Kim jestem? Jakakolwiek przyjdzie Ci odpowiedź, poddaj ją w wątpliwość. Umysł nie jest w stanie na to pytanie odpowiedzieć, będzie pokazywał przeszłość, bo tylko tyle potrafi. Będzie ją modyfikował, dając wrażenie świeżości. Coś, gdzieś, kiedyś usłyszał, przeczytał, zapamiętał i teraz Ci podsunie. On jest tak samo sprytny jak Ty. Pamiętaj, to Twój spryt! Musisz postąpić inaczej, wprowadzić go w zamieszanie, niepewność. Poddaj jego władzę w wątpliwość. Zauważ, że cokolwiek robisz, pojawia się obserwator, więc masz możliwość rozpoznania działania i sprawcę działania. Umysł w pewnym momencie się zmęczy, wszystko bowiem, co z niego wypłynie, będzie fałszem, przeszłością, wtedy zrozumiesz, ujrzysz siebie. Nie będzie takiego samego Buddy ani Chrystusa, będziesz Ty!

Chyba u Anthonego de Mello po raz pierwszy spotkałem się z opisem trzech stanów (etapów) rozwoju duchowego. Pierwszy z nich jest wtedy, gdy drzewa są drzewami, a góry są górami. Drugi, bardziej uduchowiony, gdy drzewa już nie są drzewami, a góry nie są górami. I wreszcie trzeci, kiedy drzewa znów są drzewami, a góry - górami.

Jakże to prawdziwe.

Chcesz coś osiągnąć? Odrzuć wszystko, co wiesz na ten temat i poszukaj siebie. Każdy tekst - nawet ten - stanie Ci kiedyś przeszkodą. Może dziś go potrzebowałeś, może jutro powiesz o nim znajomym, ale dla Twojej drogi nie ma on żadnego znaczenia, jest jak drogowskaz, który nic nie wskazuje, choć może natchnąć. Kiedyś, jak czytałem takie sentencje, myślałem, że autor próbuje się wywyższyć, pokazać jakąś swą wielkość, ale dziś rozumiem. Pewnego dnia i mi stanęła przeszkodą cała wiedza, jaką nabyłem i ceniłem, wtedy zrozumiałem. Choć kto wie, co by się działo, gdybym jej nie nabył? Dlatego piszę dalej.

Możesz zapytać: za kogo ja się uważam? Za oświeconego? Nie, i myślę, że czymkolwiek to jest, wciąż pozostaje przede mną. Ja po prostu widzę fałsz i ludzi idących prosto w jego objęcia, śpiewających radosne pieśni. Znasz taką sentencję: "Praca czyni wolnym"? Tak, widnieje na bramie wejściowej do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Czy widzisz pewną analogię do rozwoju?

Posłużę się jeszcze jednym cytatem, tym razem będzie to Sai Baba: "tylko dociekanie - kim jestem? - daje trwałe rezultaty, reszta jest tylko chwilową kontrolą umysłu". To chyba mówi samo za siebie. Czyż nie szukamy trwałych rezultatów? Chyba, że ciągle bawi nas sen, ale to już inna historia, mnie ona nie interesuje.


Różnymi technikami możemy podkręcić nasze zmysły tak, że zaczniemy widzieć aurę i poszczególne jej elementy. Zaczniemy przewidywać przyszłość, odczytywać przeszłość, diagnozować, uzdrawiać itd. Niestety, to wszystko, to tylko cudeńka umysłu. Fajne, a jakże, i nie mam nic przeciw nim, ale to nie rozwój duchowy, to umysł...

Gdzie jesteś? Nie pytam o tego, którego znasz, tego, z kim się zżyłeś przez tyle lat. Gdzie jesteś Ty? A kim jesteś? To, co widać, to dzieło twojego umysłu popychanego przez otoczenie i własną przeszłość. Ale kto ożywia to wszystko? Przecież jesteś ożywiony prawda? Co Cię ożywia? Kto jest ożywiony? Na te pytania nie tak łatwo odpowiedzieć i będziesz się z nimi dość długo borykał. I nie mieszaj w to Boga, bo donikąd nie dojdziesz i nic nie zrozumiesz. Łatwo powiedzieć: "Bóg mnie ożywia" - ale to bzdura, bujda, fałsz, i dopóki tego nie pojmiesz, nigdzie się nie ruszysz! Nadal niczego nie rozumiesz, nadal jesteś na linii startu. Używasz sloganów. Tylko na tyle Cię stać? Nigdy nie było Boga i Ciebie, to musisz zrozumieć. Jest tylko jeden z was. Ty wybierz! Wybierzesz siebie - poznasz umysł i będziesz się modlił do... donikąd, bo niczego poza Tobą nie ma. Wybierzesz Boga - odrzucisz siebie i poznasz kim jesteś. "Kto życie swoje będzie chciał zachować, umrze, a kto straci je (dla mnie), żyć będzie wiecznie" - to piękne słowa z Ewangelii i jak jasno obrazują ten tekst.

Możesz zapytać: "to co jest prawdziwe?" Myślę, że lepiej będzie, jak sam sobie na to znajdziesz odpowiedź. Przestań tylko sobie przeszkadzać. Mogę podać Ci odpowiedź, ale będzie to kolejna rzecz, jaka omami Cię i powiesz: "już wiem". Ale to nie Ty wiesz, to jest tylko moja odpowiedź, to wszystko. Ty nie masz z nią nic wspólnego. Szukaj własnej. Nie chodzi tu o wiedzę, ale o niepodważalną pewność, chociażby taką, jak fakt twego ożywienia. Po prostu tak jest i już! Można polemizować na ten temat, ale czy coś się zmienia w wyniku tego działania? Nawet gdybyś się zahipnotyzował, nadal jesteś ożywiony, nieprawdaż?

Wiem, że moje teksty nie należą do tych budujących więź z Bogiem, ale budowanie więzi oznacza poprzednie jej zerwanie, a nic takiego nie miało miejsca! Więc co mam odbudowywać? Poza tym już samo to założenie o odbudowywaniu tworzy rozdzielenie, a więc muszę się rozdzielić, aby to za chwilę odbudować? Paranoja. Pochłonęło nas własne przedstawienie, własna sztuka, którą dopisujemy co chwilę. Ja próbuję tobą potrząsnąć, abyś się ocknął, niczego innego i tak nie mogę zrobić. Nie to, że nie potrafię, tylko nie ma to sensu. Jaki byłby sens, gdybym ja lub ktoś inny powiedział Ci jak jest? Wplótłbyś to w swój sen i na tym by się skończyło. Zmarłbyś szczęśliwy, że udało Ci się poznać prawdę. To tylko umysł by Ci ją podsuwał, Ty zostałbyś takim samym, nic by się nie zmieniło.

Zapytam po raz drugi, chcesz coś osiągnąć? To nie rób tak jak inni, chyba że interesuje Cię plagiat? Zareaguj tak, jak Ty chcesz zareagować, nie inni, nie Twój umysł, ale Ty! Rozpoznajesz różnicę? Właśnie, o to chodzi.



ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat