2-Uwolnić się od umysłu

UWOLNIĆ SIĘ OD UMYSŁU

Największą przeszkodą w doświadczaniu rzeczywistości jest utożsamianie się z umysłem, co sprawia, że myśl staje się przymusowa. To okropna przypadłość nie móc przestać myśleć, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo prawie każdy cierpi z tego powodu; jest to więc uważane za normalne. Przymusowy myśliciel, czyli prawie każdy, żyje w stanie oddzielenia, w złożonym świecie problemów i konfliktów, w świecie, który odzwierciedla powiększającą się fragmentację umysłu. Oświecenie jest stanem jedności, jest nie tylko końcem cierpienia i konfliktu wewnątrz i na zewnątrz, ale także końcem okropnego zniewolenia przez ciągłe myślenie.

Myślenie stało się chorobą. Zauważ, że umysł jest doskonałym narzędziem, jeśli używa się go prawidłowo. Jednak używany nieprawidłowo staje się wręcz destrukcyjny. Mówiąc ściśle, nie chodzi nawet o to, że używasz swojego umysłu nieprawidłowo - zwykle nie używasz go wcale. To on używa ciebie. I to jest właśnie choroba. Wierzysz, że jesteś swoim umysłem, a to jest złudzenie. Instrument przejął nad tobą władzę.

To, że potrafisz rozwiązać krzyżówkę czy zbudować bombę atomową nie oznacza jeszcze, że używasz swojego umysłu. Umysł uwielbia wgryzać się w problemy, tak jak psy lubią obgryzać kości. To dlatego rozwiązuje krzyżówki i buduje bomby. Ty nie masz w tym żadnego interesu. Pozwól, że cię zapytam: czy potrafisz uwolnić się od swojego umysłu, kiedykolwiek zechcesz? Czy znalazłeś wyłącznik? Jeśli nie, to znaczy, że umysł używa ciebie. Nieświadomie się z nim utożsamiasz, więc nie wiesz nawet, że jesteś jego niewolnikiem. Zdanie sobie sprawy, że nie jesteś bytem, który cię posiadł, czyli myślicielem, jest początkiem wolności. To z kolei umożliwia ci obserwowanie bytu. W momencie kiedy zaczynasz obserwować myśliciela, uaktywnia się wyższy poziom świadomości. Zaczynasz wtedy zdawać sobie sprawę, że istnieje ogromny obszar inteligencji poza myślą, a myśl jest jedynie jej maleńkim aspektem. Zdajesz sobie także sprawę, że wszystko, co naprawdę się liczy - piękno, miłość, twórczość, radość, spokój wewnętrzny - powstaje poza umysłem. I wtedy zaczynasz się budzić.

Gdy ktoś idzie do lekarza i mówi: "Słyszę jakiś głos w głowie", zostanie on najprawdopodobniej wysłany do psychiatry. Faktem jest natomiast, że prawie każdy słyszy głos lub kilka głosów w głowie przez cały czas: bezwarunkowe procesy myślowe, które nie wiemy, że mamy moc zatrzymać. Niekończące się monologi i dialogi.

Prawdopodobnie napotkałeś na ulicy "szalonych" ludzi, którzy bezustannie mówią lub mamroczą do siebie. Nie różni się to zbytnio od tego, co robisz ty czy inni "normalni" ludzie, za wyjątkiem, że nie robisz tego głośno. Głos w głowie komentuje, spekuluje, ocenia, porównuje, skarży się, lubi, nie lubi, itd. Głos niekoniecznie odnosi się do sytuacji, w której znajdujesz się w danym momencie; może on odtwarzać bliską lub odległą przeszłość albo wyobrażać sobie możliwe przyszłe sytuacje. A nawet jeśli głos odnosi się do bieżącej sytuacji, interpretuje ją w odniesieniu do przeszłości. Dzieje się tak dlatego, że głos należy do twojego uwarunkowanego umysłu, który jest wynikiem całej twojej przeszłej historii, a także zbiorowej postawy umysłowej, którą odziedziczyłeś w swojej kulturze. Tak więc postrzegasz i oceniasz teraźniejszość przez oczy przeszłości i obraz, jaki otrzymujesz jest zupełnie zniekształcony. Często się zdarza, że głos jest twoim własnym najgorszym wrogiem. Wiele osób żyje z katem w głowie, który bezustannie atakuje ich i karze oraz wysysa z energii życiowej. To jest powodem niewypowiedzianej męki i nieszczęścia, a także chorób.

Dobra wiadomość jest taka, że można się uwolnić od umysłu. Jest to jedyne prawdziwe wyzwolenie. Możesz zrobić pierwszy krok już teraz. Zacznij słuchać głosu w swojej głowie, kiedy tylko możesz. Zwróć szczególną uwagę na powtarzające się wzorce myślowe, te stare płyty gramofonowe, które grają w twojej głowie już od lat. To właśnie rozumiem przez obserwowanie myśliciela, a innymi słowy oznacza to: słuchaj głosu w swojej głowie i bądź tam obecny jako świadek.

Kiedy słuchasz swego głosu, bądź bezstronny; czyli nie osądzaj. Nie oceniaj ani nie potępiaj tego, co słyszysz, bo gdy tak zrobisz, będzie to oznaczało, że ten sam głos wrócił tylnymi drzwiami. Wkrótce będziesz mógł rozpoznać: tam jest głos, a tu jestem ja, który go słucham i obserwuję. Poczucie twojej własnej obecności - ja jestem - nie jest myślą. Powstaje ono poza umysłem.

Tak więc kiedy słuchasz myśli, jesteś świadomy nie tylko jej, ale także siebie jako świadka tej myśli. Pojawia się wtedy nowy wymiar świadomości. Myśl traci swoją moc nad tobą i szybko zanika, bo nie dodajesz już dłużej energii swojemu umysłowi utożsamiając się z nim. To jest początek końca bezwarunkowego, przymusowego myślenia.

Kiedy myśl zanika, doświadczasz braku ciągłości w strumieniu umysłowym - luki w umyśle. Na początku luki te będą krótkie, być może kilkusekundowe, ale z czasem wydłużą się. Kiedy pojawiają się luki, czujesz w sobie znieruchomienie i spokój. Jest to naturalny stan jedności z Jaźnią, który umysł zwykle nam przesłania. W miarę praktyki poczucie spokoju pogłębi się, a głębi jego nie ma tak naprawdę końca.

Nie jest to stan podobny do transu. Ani trochę. Nie ma tu utraty świadomości. Wręcz przeciwnie. Gdyby ceną spokoju było obniżenie świadomości, a ceną znieruchomienia brak witalności i czujności, nie warto byłoby się trudzić. W tym stanie wewnętrznego połączenia jesteś dużo bardziej czujny i przebudzony niż w stanie identyfikacji z umysłem. Jesteś w pełni obecny. A to z kolei podnosi wibrację pola energetycznego, które zasila ciało fizyczne.

W miarę jak zagłębiasz się coraz bardziej w obszar nie-umysłu, jak nazywany on jest czasami na Wschodzie, doświadczasz stanu czystej świadomości. W stanie tym czujesz swoją własną obecność z taka intensywnością i radością, że wszystkie myśli, emocje, ciało fizyczne oraz cały zewnętrzny świat stają się w porównaniu z tym stosunkowo nieważne. Nie jest to jednak stan skoncentrowany na "ja", ale pozbawiony "ja". Zabiera cię on poza twoje ja. Obecność, której doświadczasz, jest prawdziwym tobą, a jednocześnie czymś niepojęcie większym od ciebie.

Tak więc najważniejszym krokiem w twojej podróży do oświecenia jest nauczyć się nie utożsamiać z umysłem. Za każdym razem kiedy tworzysz lukę w przepływie myśli, światło twojej świadomości powiększa się.

Pewnego dnia złapiesz się na tym, że śmiejesz się ze swojego głosu w głowie, tak jak mógłbyś śmiać się z wybryków dziecka. Będzie to oznaczało, że nie traktujesz już zawartości swojego umysłu tak poważnie, a twoje poczucie siebie nie jest już od niego zależne.

Umysł, w moim rozumieniu tego słowa, nie jest tylko myślą. Zawiera on także twoje emocje, jak również wszystkie nieświadome mentalno-emocjonalne reaktywne wzorce. Emocja powstaje w miejscu, gdzie umysł i ciało się spotykają. Jest ona reakcją ciała na twój umysł albo, jak można by powiedzieć, odbiciem twojego umysłu w ciele. Na przykład atakująca lub wroga myśl wywoła w twoim ciele nagromadzenie energii, które nazywamy gniewem. Ciało przygotowuje się do walki. Myśl, że jesteś zagrożony, psychicznie lub fizycznie, sprawia, że ciało się kurczy i jest to fizyczną stroną tego, co nazywamy lękiem. Badania pokazały, że silne emocje powodują nawet zmiany w biochemii organizmu. Te właśnie biochemiczne zmiany reprezentują fizyczny czy materialny aspekt emocji. Oczywiście nie jesteś zwykle świadomy wszystkich swoich wzorców myślowych i często właśnie poprzez obserwowanie swoich emocji możesz je sobie uświadomić.

Im bardziej utożsamiasz się ze swoim myśleniem, swoimi preferencjami, osądami i interpretacjami, czyli im mniej jesteś obecny jako obserwująca świadomość, tym większy ładunek emocjonalnej energii, czy sobie go uświadamiasz czy nie. Jeśli nie potrafisz poczuć swoich emocji, jeśli jesteś od nich odcięty, w końcu doświadczysz ich na czysto fizycznym poziomie, jako problem lub symptom fizyczny. Wiele o tym w ostatnich latach napisano, więc nie ma potrzeby się w to wgłębiać. Silny nieuświadomiony wzorzec emocjonalny może zamanifestować się nawet jako wydarzenie zewnętrzne, które przytrafia się tylko tobie. Zaobserwowałem na przykład, że ludzie, którzy mają w sobie dużo nieuświadomionego i nie wyrażonego gniewu częściej są atakowani, werbalnie czy nawet fizycznie, przez innych rozgniewanych ludzi, często bez wyraźnego powodu.

Emocja zazwyczaj ukazuje się jako powiększony i naenergetyzowany wzorzec myślowy i często z powodu jej obezwładniającego ładunku energetycznego, trudno jest na początku być wystarczająco obecnym, by móc ją obserwować. Chce przejąć nad tobą kontrolę i zwykle jej się to udaje - no chyba że jest w tobie wystarczająco dużo obecności. Jeśli zostaniesz wciągnięty w nieświadome utożsamianie się z emocją poprzez brak obecności, co jest normalne, emocja chwilowo staje się "tobą". Wtedy często tworzy się błędne koło między twoim myśleniem i emocją: karmią się one nawzajem. Wzorzec myślowy tworzy wyolbrzymione odbicie siebie w formie emocji, a częstotliwość wibracji emocji napędza pierwotny wzorzec myślowy. Skupiając się mentalnie na sytuacji, wydarzeniu lub osobie, które są postrzegane jako przyczyna emocji, myśl zasila w energię emocję, która z kolei zasila wzorzec myślowy, itd.

Obserwowanie emocji to w zasadzie to samo, co słuchanie lub obserwowanie myśli. Jedyna różnica jest taka, że myśl jest w głowie, a emocja ma silny komponent fizyczny, więc jest przede wszystkim odczuwana w ciele. Możesz więc pozwolić emocji być tam bez bycia kontrolowanym przez nią. Wtedy nie jesteś już emocją; jesteś obserwatorem, patrzącą obecnością. Jeśli będziesz to ćwiczył, wszystko, co jest w tobie nieświadome, ukarze się w świetle świadomości.





AstralDynamics - www.new-ad.pl