Depresje, duchowa transformacja, rozwój


Depresje, duchowa transformacja, rozwój

autor: Oka

  • Depresje? Czy to raczej Nasza Duchowa Istota pragnie przejawić się poprzez Nas?
  • Duchowa Transformacja, czy to bardzo boli?
  • Dlaczego, kiedy zaczynamy się rozwijać, nasze życie tak wariuje?
  • Dlaczego to NAS spotyka?
  • Kto kieruje tą "karuzelą" w naszym życiu?

Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania.

Depresje? Czy to raczej Nasza Duchowa Istota pragnie przejawić się poprzez Nas?

Dlaczego nieraz czujemy się tak bardzo zagubieni i pełni lęku. Mamy wtedy poczucie, że wisimy w próżni. Ani do Nieba, ani do Ziemi nie czujemy się wtedy przypisani.
Coraz częściej młodzi ludzie popadają w depresje i lęki, czują, że cały świat "wali im się na głowę".
Przestają uznawać wartości do tej pory tak pewne i ogólnie przyjęte przez społeczeństwo, rodzinę, grupy młodzieżowe, religie itp.

Jeszcze siłą rozpędu podporządkowują się im, ale tam gdzieś we własnym wnętrzu wiedzą, że są one dla nich nieaktualne. Często zauważają ich płytkość i powierzchowność (z całym szacunkiem dla tradycji, ale bez przesady!). Na zewnątrz nie przyznają się do tego nawet przed sobą samym. Ale ta przemiana zaczyna się już w nich, czy sobie z tego zdają sprawę, czy nie.

Jeśli więc zdajemy sobie z niej sprawę, bo przecież to, o czym piszę, dotyczy nas wszystkich, to doskonale, ponieważ wtedy możemy wytłumaczyć sobie te dziwne stany, które odczuwamy. Bunt, a jednocześnie lęk, akty odwagi i przeciwstawianie się przyjętym schematom, wzorcom płynącym z tradycji, oraz jednoczesny lęk przed ludźmi zdarzają się coraz częściej wielu z nas. Kto nie zna tej huśtawki nastrojów i emocji?

Postrzegani wtedy jesteśmy jako: znerwicowani, niezrównoważeni, opanowani przez depresje.
Ale co tak naprawdę się dzieje, co to oznacza, czy to tylko depresja, czy coś innego? Może coś bardziej złożonego dzieje się na głębszych poziomach naszej istoty?

Jeśli rozejrzymy się wokoło, to stwierdzimy, że wielu młodych (i nie tylko) ludzi to odczuwa.
Chcę spróbować kilka słów o tym napisać z mojego punktu widzenia, jako osoby zajmującej się uzdrawianiem poprzez Ducha.

Człowiek jest istotą bardziej złożoną, niż sądzi wielu ludzi. Jego emocje, myśli budują jego ciała subtelne. Wielu z nas przeczuwa, a inni wiedzą, że jesteśmy również, albo przede wszystkim, Istotą Boską - Wyższą Jaźnią. Jest Ona naszą najważniejszą częścią i jesteśmy nią bardziej, niż to się wydaje wielu z nas.

Z tego, co dookoła widać, najczęściej oddajemy swoją WOLĘ naszemu ego i racjonalnemu rozumowi.
Oczywiście nasze ego twierdzi zupełnie coś innego: że to nasz zewnętrzny wizerunek i intelekt jest najważniejszy, że nasze ciało fizyczne i potrzeby materialne są najważniejsze, że naszym życiem powinny przede wszystkim kierować normy moralne ogólnie przyjęte przez społeczeństwo.

I takimi kryteriami kierowaliśmy się do tej pory! Ale co się dzieje, kiedy wreszcie do głosu pragnie w nas samych dojść nasze Wyższe Ja - Istota Boska? Co się dzieje z nami, kiedy gotowi jesteśmy na to, aby ona przez nas przemówiła. Zapewne musimy przejść jakąś przemianę lub nawet transformację?

Może te nasze dziwne stany związane są właśnie z tą TRANSFORMACJĄ? Ale kiedy ona następuje, kiedy jesteśmy na nią gotowi? Może nasza Dusza dała na nią zgodę na poziomie nieświadomym dla naszego rozumu? Może to wtedy zaczyna nasza Istota Duchowa coraz bardziej schodzić z poziomu duchowego i przejawiać się na poziomie naszej podświadomości, świadomości i na planie fizycznym? Jak sądzicie?

Duchowa Transformacja - czy to bardzo boli?

Kiedy gotowi jesteśmy na transformację, ponieważ z poziomu duchowego nasza Wyższa Jaźń dała na nią pozwolenie, to właśnie wtedy Duch coraz bardziej zaczyna schodzić i przejawiać się poprzez nasze ciało w naszym życiu.

Kiedy to robi, musi przejść przez podświadomość, ponieważ nie ma innej drogi. Kiedy to robi, oczyszczają się nasze wzorce mentalne, emocje i blokady energetyczne. Nasza Niższa Jaźń - podświadomość - musi zostać zharmonizowana i przygotowana, aby nastąpiło przejawienie Ducha.

Zawirowania są wówczas w nas bardzo silne i objawiają się właśnie często gwałtownymi reakcjami na poziomie naszej psychiki, oraz bardziej fizycznymi dolegliwościami, typu: bóle głowy, brak koncentracji, nerwowość, napady agresji, bezsenność, problemy z żołądkiem itp.
Często pytamy się sami siebie: "Co się ze mną dzieje? Chyba wariuję, oszalałem! Wszystko, w co do tej pory wierzyłem, co było dla mnie ważne, przestało być istotne. Koledzy (dawni), imprezy, pogoń za pieniądzem, szpan, popisywanie się przed... itp.

I to jest prawda! Ponieważ dla naszej Duszy te rzeczy nie są istotne. To nie te wartości są dla naszego wewnętrznego, duchowego rozwoju ważne! Ale zanim to wszystko zrozumiemy i zaakceptujemy, a nasza Duchowa Istota przejawi się w pełni i poczujemy: PEWNOŚĆ SIEBIE, WIARĘ W SWOJE PRZEKONANIA, POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA, musi upłynąć trochę czasu.

I to ten okres zawieszenia, ta "czarna dziura", w jakiej jesteśmy, przysparza nam tyle lęku, obaw, tyle momentów, kiedy "nam wywala".

Ale kiedy zdamy sobie z tego sprawę, wtedy "demony" i nasze "strachy" może nie przestają istnieć, ale zaczynamy je oswajać, akceptować to, że mamy JASNĄ oraz CIEMNĄ stronę nas samych.
Z czasem przekonamy się, że "zakopywanie" lęku przed LĘKIEM, strachu przed STRACHEM nie ma sensu, ponieważ tak naprawdę nie ma lęku i strachu. Ale następuje to dopiero wtedy, kiedy sami je rozświetlamy przez zrozumienie, wtedy dopiero widzimy, że są one po prostu pomyłką wynikającą z BRAKU ZROZUMIENIA i BŁĘDNYCH WYBORÓW, jakich kiedyś dokonaliśmy.

Dlaczego, kiedy zaczynamy się rozwijać, nasze życie tak wariuje?
Dlaczego to NAS spotyka?
Kto kieruje tą "karuzelą" w naszym życiu?

Mogę Was pocieszyć - to my sami o tym decydujemy. Tylko "z góry" (jeśli można to tak określić).
A teraz coś pocieszającego i budującego: im jesteśmy silniejsi na poziomie duchowym, tym proces transformacji wcześniej się zaczyna.

Zawsze się mówiło, że rozwój wewnętrzny rozpoczyna się w starszym wieku. Ale teraz to jest NIEAKTUALNE.
My nie możemy i nie chcemy czekać na zmianę nas samych na starość!

My jesteśmy inni, wyjątkowi i silni (choć nie wszyscy o tym wiemy). Chcemy swoją transformację rozpocząć już teraz, jesteśmy gotowi i nie mamy czasu na czekanie, tyle jest przecież do zrobienia. Nasze wyższe wibracje potrzebne są całej Ziemi, a najbardziej nam samym.

Proces, który się w nas rozpoczyna, nie trwa jednak jeden wieczór. Jest to długi proces, ale tak obliczony, abyśmy bezpiecznie przez niego przeszli, a on sam nie był taki bolesny.
Jednak zdarzają się osoby, istoty bardzo silne, które często przechodzą to wyjątkowo szybko i gwałtownie.

Jednak zawsze odbywa się to za zgodą ich własnej Duszy, która przecież wie, jakimi możliwościami dysponuje istota na planie fizycznym i co może znieść. Nie raz na zewnątrz wygląda to strasznie, pełne bólu i cierpienia, jednak pamiętajmy, że posiadamy kilka poziomów nas samych.

A dla nas, patrząc na to z perspektywy planetarnej, galaktycznej, duchowej, najważniejsze jest to, co głosi i chce nasza Nadświadomość - Istota Boska. To ona czuwa nad naszym rozwojem i nigdy nie da nas skrzywdzić, bo przecież my i ona to JEDNO.

Tak więc ten proces, w którym uczestniczymy, świadczy tylko o naszej wyjątkowości, coraz częściej rozpoczynamy nasz rozwój już w wieku ...nastu lat i to jest dopiero przyspieszenie.

Może więc ten artykuł niektórych z Was uspokoi i nieco wyjaśni.

pozdrawiam OKA





AstralDynamics - www.new-ad.pl