www.astraldynamics.pl - portal - forum
poniedziałek, 16 grudnia 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, trzymają język za zębami.

» Oscar Wilde



1-Jestem
Jesteś w: Działy » Rozwój duchowy » Przebudzenie - Zbigniew Prochowski

Jestem

Myślę, że w pewnym okresie życia każdy z nas ma pytania o to, kim jestem i po co tu jestem? Ciągle obracamy się w świecie, pytając, co ja mam robić? Czasem poszukujemy własnej misji, czasem zaczynamy uczestniczyć w cudzych, ciągle szukamy, zadając sobie pytania. Życie jest trudne - mówią niektórzy - nie potrafię się w nim odnaleźć, innym to przychodzi jakoś łatwo.

Kiedyś myślałem, że jestem tu, aby coś przepracować, pochłonęło mnie to. Robiłem wiele, korzystałem z różnych metod, uczestniczyłem w różnych kursach, jednak ciągle to nie było to. Potem pomyślałem, że jestem tutaj, aby czegoś się nauczyć. I w tym przypadku robiłem wiele, czytałem różne książki na ten temat, zagłębiałem się, aby zrozumieć, czego mam się nauczyć? Po tym okresie wpadłem na pomysł, że wszystko to jest do niczego, nigdzie nie prowadzi. Przeszedłem nawet krótką fascynację UFO i teorią zasiedlania Ziemi przez inne cywilizacje. Aż pewnego dnia mnie olśniło - jestem! Zapomniałem tylko, kim?! W ten sposób zrodziło się pragnienie poznania, był to przełom na mojej ścieżce. Ścieżka przestała istnieć, zacząłem dostrzegać siebie samego, dotarło do mnie, że nic nie mogę zrobić pracą ani wysiłkiem. Jedyne, co mogę, to dostrzec, że to, w co wierzę, to nie ja. Po prostu za bardzo wcieliłem się w rolę i ona mnie pochłonęła, czyniąc ślepym.

Och, jakie to było uwalniające, jak wiele ciężaru ze mnie zeszło, jak wiele presji, uzależnień. To tylko sen. W miarę jak odchodziło ode mnie całe obciążenie pracą duchową, coraz jaśniej widziałem, że jestem. Już nie ten Zbyszek pochłonięty rozgryzaniem umysłu, ale czujący i znacznie bardziej rozumiejący siebie. To było to, tego szukałem. Nareszcie znalazłem. Na drodze do wybudzania się z okowów rozwoju duchowego pomogły mi książki, takie jak: "Rozmowy z Bogiem", "Umysł jest mitem", "Mistyka oświecenia", "Życie i nauka mistrzów dalekiego wschodu", "Rozmowy z mędrcem" oraz publikacje Osho. Czytając je, wiedziałem, o czym ci autorzy piszą, rozumiałem ich, a oni mnie. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że największym błędem, jaki możesz popełnić, to dać się prowadzić komuś innemu niż swoim własnym pytaniom. One prowadzą do Twojego źródła, one są drogowskazem, to one określają, jakie poznanie jest dla Ciebie ważne i kiedy.

Już wielokrotnie pisałem: mimo iż każdy z nas ma te same pytania, to musi zadać je sam. Jeśli zada je ktoś inny, nic na tym nie zyskasz, jeśli odpowie na nie ktoś inny i napisze o tym, nic na tym nie zyskasz. Jesteś! Musisz zadać własne pytania i przyglądać się temu, co pojawia się na scenie wielkiego teatru zwanego życiem. Wiedz jednak, to tylko teatr, a nie rzeczywistość. Ta świadomość pozwoli się otrząsnąć ze snu, przestaniesz gonić cienie przeszłości i im ulegać. Nie jest to łatwa droga ani usłana różami, zostaniesz sam, wszystko po pewnym czasie przybierze postać tego, czym jest, a jest tylko snem.

Zawsze masz wybór! Możesz medytować i wizualizować sobie, że jesteś znów kimś innym, teraz boską istotą, albo zobaczyć kulisy tego teatru. Jesteś tylko Ty, to jedyna prawdziwa rzecz, poznaj ją! Chyba że jesteś za bardzo przywiązany do swych wyobrażeń o sobie i chcesz budować kolejne, wmawiać sobie afirmacjami, że jesteś tym lub tamtym, że masz to lub tamto, że zasługujesz na to lub na tamto. To działa, a jakże! Tylko gdzie prowadzi?

Prawdopodobnie poczułeś lęk, że wszystko się skończy, cała gra, całe doświadczanie. Skończy się, czyż nie tego chciałeś? Zatopić się w Bogu? Więc może go nie twórz, a poznaj?!

Ciało i umysł to tylko obraz, kształt, nic więcej. Jak myślisz, co można osiągnąć, kierując się nimi? Sai Baba mówi tak: "ciało jest jak bańka mydlana, a umysł jak małpka". Jak myślisz, co mogła stworzyć taka kombinacja? Ile więc jest to warte? Jesteś, chociaż sam nawet nie podejrzewasz kim. Poznawaj to! Odbierasz siebie i innych zmysłami, zaufałeś temu, bo czemu by nie, wydaje się to takie realne. Tym sposobem obraz zasłonił Ci rzeczywistość. Zacząłeś wierzyć, że aby coś osiągnąć, musisz na to zasłużyć, otworzyć się itp., ale nic nie musisz. Jesteś! Słyszysz własny głos? Jesteś!

Jedyną rzeczą, jaką mogę zrobić dla Ciebie ja i jaką mogą zrobić inni, to pokazać Ci, kim nie jesteś. Prawdę mówiąc, to jedyną rzeczą, jaką Ty sam dla siebie możesz zrobić, to zobaczyć, że nie jesteś tym ani tamtym. Po prostu jesteś. Reszta jest wynikiem umysłu, to on pokazuje Ci: jestem tym, jestem tamtym, byłem tym, będę tamtym. Jednak jest to sztuczką największego iluzjonisty, jakim jest umysł. Wchodząc z nim w grę, zawsze balansujesz na krawędzi zatracenia się w jego sztuce.

Chcesz doświadczać miłości, żyć w harmonii z nią, a ja myślę, że większość tych, którzy to deklarują, mylą miłość z życiem w zgodzie z własnymi wyobrażeniami. Ich myśli to: "przecież ja doskonale wiem, jak żyć w miłości, jak tworzyć z nią harmonię, jak tworzyć idealne związki etc.". Ale jak chcesz żyć w harmonii z wszechświatem, kiedy układasz go w głowie afirmacjami? Sam czynisz się Bogiem, władnym uzdrawiania świata. A od kiedy to świat jest chory?

Ale jesteś Bogiem i możesz to robić, możesz wszystko, i tutaj potrzebny jest rozsądek, a nie lęk przed karą, karmą, czy jeszcze innym cudactwem. Rozsądek, czy to, co robię, jest właściwe, czy to służy wzrostowi świadomości, czy jej upadkowi? To jedyne, czego trzeba. Pamiętaj, nic nie jest złe, tylko prowadzi w różne strony, jedno ku jasności, drugie do ciemnoty. To samo tyczy się zabawy z umysłem, owa zabawa zawsze Cię w nim uwiąże, na szczęście nic, co zrobione umysłem, nie jest trwałe.

Przy okazji pisania tekstu "Techniki i błędy cz.2" podjąłem temat samooceny. Tutaj również podkreślę, jedyną samooceną jest świadomość "jestem". Kiedy jestem, to istnieję dla wszystkiego, wszystko istnieje dla mnie, a właściwie we mnie. Jestem wszystkim, co istnieje, ponieważ gdyby nie ja, nic by nie istniało, bo nie byłoby potrzeby. Jednak pisząc ja, w tym kontekście mam na myśli świadomość, ożywioną świadomość, to ona doświadcza i tylko po to istnieje cała reszta.

Praca nad sobą to zmiana siebie, kształtowanie innego obrazu siebie. Taka praca zmieni Twoje doświadczenie, bo musi, lecz zmienisz tylko wystrój, wciąż pozostajesz uwiązany w zabawie. Chociaż zapewne stworzysz sobie takie warunki, w jakich będzie Ci świetnie. Umysł nie lubi się nudzić, a doświadczając zbyt długo jednych i tych samych uczuć, zacznie kombinować. I nie jest ważne, jakich uczuć będziesz doświadczał, czy będą to wzniosłe, wysoko wibracyjne, czy jakiekolwiek inne.

Uświadomienie sobie obecności oraz całego "jestem" daje uwolnienie od nadawania realności temu, co realnym nie jest. Stany bycia odróżniają się od afirmowanych tym, że te pierwsze są prawdziwe i po prostu są, a afirmowane trzeba utrzymywać. Jeżeli musisz coś robić, aby tym być, to znaczy, że tym nie jesteś. A mimo, iż możesz stać się, kim zechcesz, to prawdziwe jest tylko "jestem". Reszta to Twój sen, twórcza, niewyczerpana inwencja.



ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat