www.astraldynamics.pl - portal - forum
poniedziałek, 18 listopada 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Bardzo niewielu mężczyzn posiada klucz do serca kobiety, pozostali obywają się wytrychem.



05-Część druga - Rozmowy (fragment 3)
Jesteś w: Działy » Rozwój duchowy » Pierwsze kroki ku miłości

Część druga - Rozmowy (fragment 3)

  • Co jest najważniejsze...
  • Te najważniejsze prośby
  • Prawdziwa wartość Biblii
  • Zależności pomiędzy uczniem a nauczycielem

Co jest najważniejsze...

Chciałbym Cię zapytać: co chciałbyś przekazać czytelnikom tej książki?

Jest wiele rzeczy, ale pamiętajcie, że zawsze najważniejsza jest miłość do Boga. Nie kariera, rodzina, dzieci, nawet nie medytacja, ale miłość. To Ona oświetla wam drogę i wskazuje kierunek. Jeśli chcecie zmienić wasze życie i szybko wznieść się ku duchowym wyżynom, to najlepszą ku temu drogą jest nauczyć się kochać Boga. Szukajcie miłości do Boga i proście o Nią, a kiedy już przyjdzie, trwajcie w Niej i uczyńcie z niej inspirację do codziennego życia. A wasze życie będzie zmieniać się w szalonym tempie. Kochajcie, kochajcie i kochajcie, i niech wasz byt stanie się pieśnią miłości ku Stwórcy.

Jednak jest to dosyć trudne tak w ciągu dnia.

Na początku wszystko jest trudne, w miarę postępowania droga staje się coraz łatwiejsza.
Pamiętajcie też, że zawsze możecie Mnie prosić o łaskę miłości do Boga. To jest prośba szczególnie miła memu sercu.

Jesteś tak cudowną istotą, a Twoja miłość jest taka słodka... nie mam słów.

Nie ma takich słów, aby wyrazić Jej słodycz, blask i głębię... Każdy musi i może jej zakosztować sam. Ja jestem stale i wszędzie obecny, teraz jestem tuż obok czytającego te słowa, byłem, jestem i będę, i gwarantuję ci, że kiedyś doznasz Mnie i zobaczysz. Wiedz, że Ja jestem zawsze przy tobie, zawsze, wszędzie, z tobą i z każdym.
Przemyśl to głęboko, a jako owoc skupienia i pojęcia tej prawdy otrzymasz świadomość Mojego subtelnego działania pośród spraw dnia. Dziś jeszcze możesz nie być pewny, że to Ja działam, ale wkrótce pojmiesz i dostrzeżesz Moją miłość ku tobie.

Wiele razy poruszając ten temat, spotykam się z zastrzeżeniami, że życie bywa czasem tak ciężkie, rozwody, nieszczęścia, utrata majątku, odejście bliskich osób... To wszystko powoduje, że zaczynamy sobie zadawać pytania o Ciebie, o Twój stosunek do nas i o to, dlaczego: dlaczego cierpimy, dlaczego musieli odejść, dlaczego wydarzenia potoczyły się tak a nie inaczej, dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi? Wtedy też ludzie zaczynają wątpić w Ciebie i Twoją miłość. Co byś im i mnie na to odpowiedział?

Po części odpowiedzią jest to, że to nie Ja, a wy w ten sposób określiliście kształt tego świata z naciskiem na związki materialne, majątki, rodzinę i najbliższych.
Skutkiem tego jest ślepota duchowa, nieumiejętność dostrzeżenia prawdziwego Źródła życia i wszelkiej pomyślności. Ale ten świat, wszyscy i wszystko ma naturę przemijającą i zmienną. Możecie się z tym nie zgadzać, ale spójrzcie, jak w ciągu historii ludzkości powstawały i upadały wielkie cywilizacje, tworzyły się olbrzymie fortuny i nikły, często przynosząc ich właścicielom wiele nieszczęść. Takie są fakty. Weźcie pod uwagę to, że jesteście śmiertelni, wasi krewni i bliscy także. Pomyślcie o tym i wyciągnijcie wnioski. Każdy z was i waszych krewnych, ukochanych i znajomych musi odejść. Czy jesteście tego wystarczająco świadomi? Czy fakt ten nie motywuje was do głębszych poszukiwań istoty rzeczy?
A wiecie, jak zaskakująca bywa śmierć? Wiecie, ale bardzo niewielu nad tym się zastanawia. Potem przychodzi żal, że można było inaczej, można było okazać więcej miłości, ciepła, serca, można było wspomóc choćby dobrym słowem, choćby życzliwym uśmiechem. Tak myślicie, gdy jest już za późno... Ale wtedy właśnie jest już za późno. Czy nie płynie stąd wniosek o tym, aby odpowiednio wcześnie zastanowić się nad faktami spotykanymi powszechnie na świecie i odpowiednio dostosować się i swoje zachowanie do mądrości płynącej z najprostszej obserwacji? Wielka szkoda, że nie wiecie jak żyć, nikt was tego nie uczy, a tyle czasu spędzacie w różnych szkołach i uniwersytetach.
Zastanowienie się odpowiednio wcześniej nad sprawami ostatecznymi bardzo pomaga ustawić odpowiednio myślenie, skłania do zastanowienia nad wartością życia, wartościami, jakie się wyznaje, i oczywiście nad relacją pomiędzy każdym człowiekiem a Bogiem.
Cierpienia powstają, gdy nie rozumiecie zmiennej natury życia i przywiązujecie się do tego, co nie jest trwałe. Krewni, ukochani przychodzą i odchodzą, i nie ma na to rady. Po prostu nie ma na to rady. Jeśli jesteście odpowiednio przygotowani do tego wydarzenia, wtedy i cierpienia są mniejsze, i ich charakter jest inny. Mniej w was wtedy buntu na "niesprawiedliwy los" i Boga, bo "jak On mógł mi to zrobić".
Ja namawiam was do przyjrzenia się życiu i akceptacji go takim, jakie jest, akceptacji jego nieokreśloności i zmienności, zgody na rzeczy nieuchronne i nieuniknione.

Czyli nie możemy się spodziewać jakiegoś doraźnego rozwiązania od Ciebie, które zredukowałoby cierpienia i przeżycia?

Ależ tak, możecie, przecież Ja zawsze jestem i zawsze możecie poprosić Mnie o wsparcie i pomoc, i tak bardzo często ona przychodzi! Teraz tłumaczę, że wasze smutki wynikają z przywiązań do spraw i rzeczy z natury swej zmiennych i nie dających szczęścia. Celem jest zmiana waszego sposobu myślenia, po to byście w przyszłości umieli reagować bardziej powściągliwie i aby przejścia towarzyszące zmianom miały mniejsze natężenie.

Ale czy one w ogóle są potrzebne?

To już sami musicie znaleźć odpowiedź na to pytanie. Obraz całości jest następujący: przywiązania do spraw materii rodzą cierpienie. Pytasz Mnie: czy skutek jest potrzebny? Zapytaj: czy potrzebna jest przyczyna i jaki ona ma sens? Przyczyna leży po waszej stronie. Jeśli dzięki swej wrażliwości zrozumiecie ten punkt, staniecie na drodze do wolności.

Wspomniałeś o wrażliwości, wydaje się jednak, że przy mniejszej wrażliwości cierpienia są mniejsze.

I tak, i nie. Oczywiście człowiek o prostej lub stłumionej psychice nie odbiera części bodźców lub nie reaguje na nie. Ma to jednak i negatywną stronę, ponieważ w rozwoju duchowym wzrasta wrażliwość, między innymi dzięki niej możesz zauważyć i uwolnić się od wielu rzeczy.

Ty możesz uwolnić od nich człowieka.

Przy minimalnym współudziale z jego strony. Wrażliwość, o której tutaj mówię, polega na przejrzeniu na wskroś problemu przywiązań i cierpień im towarzyszących i zrozumieniu nieuchronności zmian losu.

I wzniesieniu się ponad nie.

Nie jesteście w stanie zrobić tego sami. Nie macie wglądu w waszą przeszłość i nie wiecie, jakie rzeczy jeszcze w was zalegają i co się może ujawnić. Rozwój nie odbywa się dzięki waszemu wysiłkowi intelektualnemu ani kontroli nad psychiką, bo i tę macie naprawdę niewielką.
W rozwoju duchowym decydującą rolę odgrywa Bóg w każdym z was, bo tylko On może was unosić ponad sprawy świata i oczyszczać z błędów i zaległości przeszłości.
Stąd tak wielkie znaczenie miłości do Boga, ponieważ tworzy ona więź pomiędzy wami a Jego Miłością, której wszelki błąd jest obcy. I właśnie owa miłość przenika was swym tchnieniem i wypala wszystko, co zbędne i szkodliwe.
Ponadto dzięki działaniu miłości i zbliżeniu się do Boga wszelkie wasze przejścia są stokroć łagodniejsze zarówno w swym przebiegu, jak i w waszym oddźwięku psychicznym na nie.

Powrócę jeszcze do pytania o przyczynę - przywiązania - i skutek w postaci cierpień. Co zrobić, aby wznieść się ponad to? Czy samo zrozumienie tego procesu nie wystarczy?

Zazwyczaj nie wystarczy, jedynie przygotowane jednostki o wielkiej sile duchowej są w stanie doznać wglądu w te sprawy i kształtować na tej podstawie swe życie. Zwrócę jeszcze uwagę na używane przez Ciebie bardzo często słowo "zrozumieć". W dzisiejszym świecie znaczy ono umieć podać definicję pojęcia lub procesu oraz umieć ją zastosować do opisu zjawiska. Wasze znaczenie tego pojęcia jest czysto intelektualne.
Zrozumienie, o którym Ja mówię, jest inne - polega ono na wglądzie w istotę rzeczy, i takie zrozumienie ma moc wyzwalania, bo natychmiast zmienia ciebie i w krótkim przebłysku pokazuje ci nową drogę. Pomieszaliście te dwie zupełnie różne rzeczy, zrozumienie intelektualne jest powierzchowne i prowadzi do rozwoju inteligencji, zrozumienie duchowe do rozkwitu mądrości. Nie rozumiejąc różnicy, szamoczecie się zupełnie niepotrzebnie. A nawet "rozumiejąc ją" i wiedząc o niej, nie jesteście w stanie sięgnąć głębiej ku wewnętrznej mądrości i wyzwoleniu.

"Sięgnąć głębiej..."

Powiedzmy sobie szczerze i otwarcie - sami nie jesteście w stanie sięgnąć poza intelekt.

Gdzie zatem jest wyjście?

W miłości do Boga, ponieważ Ona jest w stanie zmienić wasze życie i przynieść i miłość, i radość, i szczęście. Kiedyś również i mądrość, ale tak naprawdę to i ona nie jest wam potrzebna, a w niesłychanej mierze polega na umiejętności zwrócenia się i otwarcia na Mnie, po to by, gdy przychodzi potrzeba, otrzymać wartościową inspirację i podpowiedź. Gotową wskazówkę co powiedzieć lub jak postąpić. A sami nie musicie obciążać się niczym.

Zadam zatem wcześniejsze pytanie nieco inaczej - co zrobić, aby pozbyć się przywiązań i nie cierpieć w związku z nimi?

Ok. Odpowiem na nie, ale wiedzcie, że nawet mając pełną odpowiedź sami nie będziecie w stanie z niej skorzystać. To nie jest szybkie rozwiązanie typu wypowiedz zaklęcie i zapomnij o sprawie.
Zanim odpowiem w pełni, rozszerzę nieco pole naszych zainteresowań, bowiem do tej pory wciąż rozmawialiśmy o rozwiązaniu cząstkowym i nie mieliśmy całości obrazu.
Do tej pory mówiłem o tym, co jest, o waszym obrazie świata. Jest on bardzo niepełny, bo nie widzicie zarówno tego, co dzieje się po odejściu z ciała, jak i nie posiedliście jeszcze wglądu w sprawy duchowe. Przejdźmy na razie nad sferą życia po śmierci i zajmijmy się kwestią ostateczną - Bogiem. Jeśli opisać Go kilkoma słowami, to najbardziej pasujące brzmiałyby: Miłość, Radość i Szczęście. Tym jest Jedyne Istnienie.
Proponuję jednak, abyście słuchając tych słów, nie powzięli wrażenia, że dużo wiecie czy rozumiecie. Te słowa jedynie symbolizują i wskazują na stany, których możecie doznać w kontakcie z Boskością.

Konsekwentnie oddzielasz słowa od tego, co przedstawiają.

Macie z tym wielki kłopot. Usłyszycie kilka słów i już wydaje wam się, że wiecie, z czym macie do czynienia. A tu wcale nie chodzi o kolejną intelektualna przygodę, ale o coś zupełnie innego - znalezienie miłości, która na was czeka i której jesteście częścią. I tu pojawia się kwestia wielkiego rozdźwięku pomiędzy tym, co widzicie w sobie i wokół siebie a rzeczywistością.

Właściwie dla mnie ten rozdźwięk nie jest taki wielki. Lata, które minęły, upewniły mnie, że po prostu nie rozumiem Twoich dróg, co w niczym nie zmienia tego, kim jesteś. Tego, że jesteś Miłością i można Ciebie doznać, i jest to prawdą.

Tak, ale jesteś wyjątkiem żyjącym coraz bardziej poza tym, co ludzie nazywają światem i umiejącym spojrzeć nań z drugiej strony.
Stworzyliście świat, w którym już tak ciężko jest wam żyć, tyle w nim smutków i cierpienia. A niemalże bliżej niż o wyciągnięcie ręki rozciąga się rajska kraina miłości i szczęścia, które są zawsze dostępne w obfitości i nawet dużym nadmiarze. W dodatku za darmo. Ale wy nie macie ochoty tam sięgnąć przekonani przez rodzinę, społeczeństwo i religię, że to niemożliwe, że relacja z Bogiem jest zupełnie inna, nie tak bliska i ciepła, tylko pełna lęku i dystansu. Wtedy w tym pozornym osamotnieniu zaczynacie poszukiwać rzeczy trwałych - majątku, bliskich, których staracie się związać ze sobą, rzeczy, stanów i wydarzeń materialnych. Poszukujecie zabezpieczenia, wsparcia, pozycji, znaczenia, miłości i szczęścia, tego wszystkiego, czego, jak uważacie, wam brakuje. A kiedy już je macie, wiążecie się ze stanem posiadania, konta, miejscem zamieszkania, pozycją społeczną, z otaczającymi was ludźmi. I tak to zamiast znaleźć lekarstwo na samotność, znajdujecie pozorną ulgę, która niestety jeszcze pogarsza wasz stan duchowy. A wasze społeczeństwo i religia ten stan sankcjonuje i powiada, że tak właśnie powinno być. Tym samym skazuje was na życie w cierpieniu za waszą, świadomą lub nie, zgodą.

Czy to znaczy, że występujesz przeciwko takim wartościom jak np. przyjaźń i rodzina?

Nie, bo Ja nie mam zwyczaju walczyć z niczym. Mogę za to namawiać was nad zastanowieniem się i zważeniem obu tych spraw - radości i szczęścia płynącego z przyjaźni a płynącego z doznawania Boskości. Przemyślenia i wybór pozostawiam wam. Albo stawiając rzecz inaczej - namawiam na zastanowienie się nad tym, co znaczy przyjaźń.

Czy mógłbyś coś podpowiedzieć w tej sprawie?

Mógłbym, ale to jest zabawa dla was, zastanówcie się sami, wyciągnijcie wnioski, a potem za nimi idźcie i na koniec zobaczcie, jakie skutki otrzymaliście. To jest jedna z dróg.

A co z rodziną?

Dokładnie to samo. Spójrz na nią w perspektywie wartości ostatecznych, bo próbujemy tu zważyć i porównać te dwie rzeczy.

Nieporównywalne.

Nieporównywalne.

Czy więc człowiek może np. porzucić rodzinę, aby udać się na poszukiwanie Ciebie?

Pytanie zawiera w sobie odpowiedź: czym jest poszukiwanie Boga i czy trzeba udawać się w jakieś specjalne miejsce?

To znaczy, że powinien zostać tam, gdzie jest?

Tak, i najpierw zastanowić się, dlaczego jest w takim układzie, a nie w innym, i czego powinien się w nim nauczyć. Po prostu przestrzegam przed wszelkim pochopnym działaniem i traktowaniem "poszukiwań" jako wymówki służącej usprawiedliwieniu zerwania związku. W każdej sytuacji, w której człowiek się znajdzie, jest bardzo dużo do zrobienia, jeśli idzie o możliwość nawiązania relacji z Bogiem. I bądźcie pewni, że jeśli naprawdę będzie wskazana samotność w celu pogłębienia życia duchowego, to będziecie o tym wiedzieć. Jeśli myślicie o takim kroku pamiętajcie, że zawsze możecie Mnie poprosić o wskazówkę jedną, drugą, trzecią, ile będzie konieczne, w tej i każdej innej sprawie. Generalnie potrzeba wam więcej spokoju, czasu i cierpliwości przy podejmowaniu ważnych decyzji życiowych. Do tego dochodzą głębokie, a niezauważane przez was zewnętrznie, konsekwencje karmiczne. W tych sprawach zalecam więc potrójne lekarstwo: spokój, spokój i spokój.

A co w takim razie ze związkami obarczonymi przemocą?

To już dawno rozwiązaliście w waszym prawie. Przemoc jest karalna.

Ale czy z tego powodu może dojść do usprawiedliwionego w Twoich oczach rozejścia się partnerów?

Tak i często takie wydarzenia mają miejsce.

To znaczy, że są powody i sytuacje, w których przysięga małżeńska przestaje obowiązywać.

Tak i jest wiele takich powodów, sakramentalne "i cię nie opuszczę aż do śmierci" nie jest ani potrzebne, ani właściwe. Strony powinny zdawać sobie sprawę, że zawierają umowę, w której powinny przestrzegać pewnych reguł, i jeśli zostaną one naruszone, umowa traci ważność w oczach Boga i wtedy winowajca ponosi dodatkowo konsekwencje swych czynów. Tu działa prawo karmy.

To pewnego rodzaju rewolucyjne stwierdzenie.

Nie, to powrót do normalności. Związek nie jest po to, by człowiek cierpiał i był narażony na wykorzystywanie lub zniszczenie. Jest dla radości, miłości, szczęścia, przejawiania tych cudownych cech na zewnątrz w życiu i przekazywania ich dzieciom. Agresja, przemoc, nadużycia seksualne, pijaństwo jednej ze stron to są powody, w których ważność przysięgi małżeńskiej jest zawieszona, a potem zniesiona.

Jeśli związek jest umową pomiędzy stronami zawartą przed Tobą, umowa, która na dodatek może być zawieszona, a nawet rozwiązana, to oznacza, że ten "sakrament", jak go nazywa religia, nie jest rzeczą najważniejszą w życiu.

Oczywiście, że nie jest, człowiek nie żyje po to, by zawrzeć związek małżeński. Przypomnij sobie, co powiedziałem Ci w Indiach, kiedy zapytałeś, co powinno stać na pierwszym miejscu w związku pomiędzy dwojgiem ludzi.

Pamiętam, jak byłem kompletnie zaskoczony Twoją odpowiedzią. Liczyłem, że powiesz np. miłość, oddanie, może wierność, a Ty odpowiedziałeś: "Na pierwszym miejscu w związku pomiędzy dwojgiem ludzi powinien stać Bóg".

I jak widzisz tę odpowiedź z perspektywy lat, które minęły?

Jest to jedyna dobra odpowiedź, ale zrozumienie tego i wprowadzenie w życie zajęło mi chyba ze cztery lata.

Powróćmy do głównego wątku - cierpienia i jego przyczyn.
Skończyliśmy, omawiając druga stronę medalu, a właściwie trzecią - poza życiem fizycznym i niefizycznym mówiliśmy o Boskości i Jej istocie. Cierpienia związanego z zależnościami i przywiązaniami nie można rozpatrywać w oderwaniu. Ono pojawia się jako skutek waszych wyborów, dokonanych świadomie bądź pod presją społeczną, w trakcie tak zwanego wychowania. Dobra wiadomość jest następująca - możecie przy Mojej pomocy zostać uwolnieni od zależności, a wiec i przynajmniej części związanych z nimi cierpień. Ale mało tego - uwalniając się od nich, możecie otrzymać wiele cudownych darów w postaci przyjaźni z Bogiem, doświadczania Jego miłości i oddania, i wsparcia we wszystkich sytuacjach, w jakich przyjdzie się wam znaleźć, czy w więzieniu, czy w fotelu prezydenta.

Jaki procent z tej pracy "uwalniania się" możemy wykonać sami?

Właściwie to żaden, jako że Ja tym wszystkim jestem... A na poważnie: przypatrując się spokojnie swemu życiu i modląc się lub medytując, możecie doświadczyć subtelnych podpowiedzi wskazujących wam rozwiązania lub uświadamiających więzy, jakie was trzymają.
Poza tym, nie myślcie tyle o rzeczach zewnętrznych, zwróćcie się do Boga, a Jego miłość pokaże wam drogę. Starajcie się nawiązać kontakt wewnętrzny z Bogiem poprzez miłość.

Czyli droga do wolności od cierpień wiedzie przez...

Zwrócenie się do Boga, aby to on tak pokierował sytuacją, abyście łagodnie przeszli przez to, co macie do przejścia, i kierowali się bez przeszkód ku Niemu, a w końcu zakosztowali Jego miłości do was i umieli kierować się Nią w życiu.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Te najważniejsze prośby

O co chciałbyś, aby ludzie Cię prosili?

Ja? Ja nie mam pragnień...

Może inaczej sformułuję pytanie.

Nie ma potrzeby, żartowałem. O co chciałbym, aby Mnie prosili? Jest takie coś, bardzo, bardzo rzadkie, ale czasem takie prośby się zdarzają. Chciałbym, aby prosili Mnie o miłość do Boga oraz potrzebę i umiejętność zwracania się ku Niemu.

A o co Ciebie najczęściej proszą?

Zaczynamy wątek "Trochę statystyki"?

Nie odpowiadaj, chyba że będzie to pouczające.

Odpowiem. Najczęściej ludzie proszą o zdrowie i dobra materialne, potem o sprawy zawodowe, na końcu o powodzenie w miłości tej ziemskiej. To jest dla was najważniejsze. Oczywiście zdarzają się także prośby, aby wroga czy sąsiada szlag trafił, generalnie prośby o nieszczęścia dla innych stanowią około 3% wszystkich próśb. Częściej proszą Mnie kobiety - prawie 2 razy częściej niż mężczyźni. O miłość i dobrego, wyrozumiałego partnera prosi 10% kobiet.

Prośby o nieszczęścia - trzy na każde sto, to wydaje mi się bardzo dużo.

Nie wiedzą, co czynią. Takie prośby obracają się zawsze przeciwko nadawcy. Skutki przychodzą w postaci złego samopoczucia, dręczących myśli, czasem choroby. Zasada we wszechświecie jest jasna - co zrobisz drugiemu, wróci do ciebie.

Czy jeśli komuś źle życzymy, możemy mu wyrządzić krzywdę?

Nie, nie macie takiej mocy. Natomiast wysłana negatywna energia wraca do nadawcy w postaci skutków, jak opisałem.

Czasem trudno oderwać się od myśli o innych, szczególnie jeśli zrobili wiele zła. Szczególnie jeśli wyrządzili wiele zła nam.

A od tych myśli właśnie należy się "oderwać", bo zatruwają wam duszę, obniżają loty, nie pozwalają wznieść się wyżej. Stąd instytucja przebaczenia. A jeśli rzeczywiście ktoś was skrzywdził, to istnieje sprawiedliwość ostateczna, która wyrówna wszelkie rachunki. O to możecie być spokojni.

Czyli nasza krzywda zostanie pomszczona...

Ciekawy punkt widzenia. Chińskie przysłowie mówi, że jeśli szukasz zemsty, wykop dwa groby - dla przeciwnika i dla siebie. Sprawiedliwość kosmiczna nie służy zemście, a miłości, uczy i nawraca na dobrą drogę. To dla was pewna nowość, bo uważacie, że "sprawiedliwość musi być", co jest często równoznaczne ze zniszczeniem "przeciwnika".
Sprawiedliwość strzeże praw rozwoju i wyrównuje rachunki po to, by "winowajca" zrozumiał w głębokim sensie, co uczynił, i nadal kierował się ku wartościom wyższym. Taka sprawiedliwość służy miłości. Stąd również lżejszy przebieg wydarzeń życiowych u ludzi, którzy weszli na drogę miłości, lżejszy w porównaniu do tego, który miałby miejsce, gdyby żyli wyłącznie dla spraw świata.

Twoja miłość przejawia się coraz częściej w moim życiu, odczuwam Cię coraz wyraźniej wśród spraw dnia. Jest Ona tak niepojęcie słodka, unosząca i inspirująca, a przy tym taka skromna.

Dobrze to ująłeś. Miłość i uniesienie, inspiracja i skromność. To wszystko prawda.

Kim właściwie jesteś? Czy możesz powiedzieć skąd się wziąłeś?

Nie, nie dziś i nie teraz, może kiedyś w przyszłości porozmawiamy o tym szerzej, dziś ludzie nie zrozumieliby nic, padłoby kilka słów i określeń, które dla większości, dalekiej od możliwości dotarcia do ich wewnętrznego sensu, byłyby bez znaczenia. A to, jak mówiłem wcześniej, znaczenie jest ważne, nie słowa. Zanadto lubicie bawić się słowami i nie potraficie wznieść się duchowo ponad nie. Innym wystarczy szepnąć słowo "Bóg", a już bujają w obłokach ekstazy miłości tuż obok Mnie. To jest pojmowanie znaczenia w lot.
Wolę rozmawiać z tobą o rzeczach praktycznych i bliskich waszemu doświadczeniu, tak abyście mogli skorzystać z Moich wskazówek, a stronię od tematów, które poddacie tylko obróbce umysłowej i na tym zakończycie. Teoria blednie wobec praktyki.

Powróćmy do wątku o prośbach do Ciebie. W Biblii jest powiedziane "pragnijcie tylko Królestwa Bożego, a cała reszta będzie wam przydana". Jak byś to skomentował?

Fajnie, że prosisz Mnie o komentarz do Biblii. Jest ona do dziś dnia najczęściej czytaną księgą pod słońcem, a jednak tylko niewielu ludzi potrafi zrozumieć jej sens i znaczenie dla ich życia.

To kolejne rewolucyjne stwierdzenie.

Biorąc pod uwagę stan waszych umysłów i waszego ducha, będzie takich stwierdzeń znacznie więcej. Bo co jest sensem religii? Zastanów się, co jest sensem religii.

Odnaleźć Ciebie w życiu i iść za Twoim głosem.

Dobra odpowiedź. Zatem życie człowieka możesz podzielić na dwa okresy - albo Mnie już znalazł i jest Mnie świadomy, albo jeszcze poszukuje. Na obu etapach Pismo może być pomocne jako drogowskaz, jednak należy doń podchodzić ostrożnie. Jeśli masz problem i chcesz go rozwiązać, możesz poszukiwać natchnienia i wskazówek w Biblii, zwracając się do Boga i prosząc o Jego odpowiedź, a potem np. otwierając książkę na chybił - trafił.

Wielu ludzi tak właśnie robi i to działa.

Teraz o niebezpieczeństwach - są one dwojakiego rodzaju, pierwsze wynikają z tego, że pismo było poddawane intensywnej "obróbce" w ciągu wieków i wiele pierwotnych przekazów uległo wypaczeniu, po drugie, ludzka umysłowość się rozwija, więc większość starych wskazówek traci swoją ważność. Stąd zadaniem religii powinno być dbanie o to, by dostarczać społeczności aktualnych i dostosowanych do jej mentalności wskazówek płynących od Boga. Inna sprawa, że tego nie robi, szukając natchnienia w księgach dawnych wieków zamiast w Bogu.
Jeśli pytasz o znaczenie Biblii - jest ona jednym z wielu drogowskazów, nie mylcie jednak drogowskazu z celem podróży. Jeśli potraficie za jej pomocą odnaleźć głos Boga w sercu, to znaczy, że spełniła swoje zadanie, bo takie jest jej zadanie. Jeśli nie, możecie szukać innych inspiracji, w innych religiach, w innych prądach duchowych. Możecie w ogóle zacząć od innych prądów, nie ma jednej reguły.
Na pewnym etapie i tak przychodzi okres, że słyszysz i kierujesz się głosem serca i miłością ku Bogu, pozostawiając wszelkie książki i inne nauczania na boku. Powrócimy jeszcze do tego tematu.

Czyli jedne religie nie są "lepsze" od innych?

Ujmę to następująco: jedne religie są bardziej zbliżone do prawdy niż inne. Generalnie religie Wschodu opierające się na poszukiwaniu, dyscyplinie, medytacji i doświadczaniu, w bardziej czysty sposób zachowały przekaz przez wieki niż zachodnie religie o strukturze dogmatycznej oparte na wierze.

Jeszcze jedno - jak ludzie mają korzystać ze wskazówek zawartych w książkach dla rozwiązania bieżących problemów?

Jeśli zwrócisz się do Boga z prośbą o odpowiedź i chcesz użyć książki, to zadaj pytanie, potem otwórz na chybił-trafił i zacznij czytać. Odpowiedź może być właśnie na tej stronie. Jeśli nie ma tam nic pasującego do problemu, odłóż całą sprawę na później. Albo odpowiedź nie jest potrzebna w tej chwili, albo sprawy potoczą się swoim niezależnym trybem, niezależnym od tego, co zrobisz czy pomyślisz. Możesz nie dostać odpowiedzi, kiedy zaczniesz się wiązać zanadto z tą formą dialogu. Należy przejść drogę do końca, a to jest jedynie jedna z podpórek. Poza tym podchodźcie do tych spraw na większym luzie, Bóg i ponura mina to dwie wykluczające się sprzeczności. Zatem uśmiechnijcie się czasem do Mnie. To nie boli i nic nie kosztuje, a Mnie sprawia wielką radość.

Czyli mamy już kolejną drogę ku Tobie: "Drogę uśmiechów".

O, stanowczo tak! Ta droga bardzo by mi się podobała! Uśmiech bardzo pomaga żyć. Tak zwanych "wielkich problemów" nie jest w życiu tak wiele, a wy wszystko lubicie skomplikować i traktować ze śmiertelną powagą. Więcej luzu, więcej uśmiechu na co dzień, a zaraz zobaczycie o ile łatwiej i przyjemniej się żyje i Bóg jest znacznie bliżej. Bóg kocha waszą radość i uśmiech! Jestem Istotą pełną życia i radości, nie zapominajcie o tym! Oto Moje nowe błogosławieństwo: "Błogosławieni Ci, którzy się często uśmiechają, ponieważ ich czysta radość podoba się Bogu".

Czyli mamy dziewiąte błogosławieństwo.

Oto dziesiąte: "Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga, albowiem jest tylko kwestią czasu, że On zmieni ich życie w duchowy raj na Ziemi i wszędzie, gdzie się udadzą, będzie strzegł ich i pilnował rozwoju, aż doprowadzi do pełnego zjednoczenia ze Sobą".
Oto jedenaste: "Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga, albowiem ich życie stanie się lekkie i pełne radości, a miłość Boska będzie darzyć ich Sobą w każdej chwili, gdy zechcą się do Niej zwrócić".
Oto dwunaste: "Błogosławieni Ci, którzy nauczyli się kochać Boga, albowiem Bóg obdarzy ich szczęściem i pomyślnością i da im dar największy - Siebie Samego, i doprowadzi do zrozumienia jedności z Miłością i Sobą".

Prawdziwa wartość Biblii

Powróćmy jeszcze na chwilę do tematu Biblii.

Dobrze.

Powiedziałeś, że jest ona najczęściej czytaną książką na świecie i jedną z najmniej rozumianych.

To prawda.
Wartość Biblii polega na tym, że może skierować człowieka ku Bogu, jednak mnóstwo treści tam zawartych jest kierowane do innej mentalności, która już dawno przeminęła, stąd i wartość samego przekazu jako całości jest mocno ograniczona. Po drugie, co wciąż powtarzam, nie sama księga jest ważna ani jej treść, tylko dotarcie do celu. Jeśli jesteś w górach i masz przewodnik wskazujący ci drogę do schroniska, jaki sens ma oddawanie mu czci? Zbliża się wieczór i perspektywa noclegu w górach, gdzie wszystko może się zdarzyć, czy nie lepiej dojść jak najszybciej do bezpiecznego domu? Zastanówcie się, bo to jest temat wart zatrzymania się przez chwilę. Stworzyliście świętości, świątynie, pisma, stworzyliście autorytety duchowe, ale zupełnie zapomnieliście, czemu mają one służyć. Skutkiem słabości duchowej i nieumiejętności rozróżniania przyjęliście, że wartością są właśnie one, a nie Źródło, z którego powstały, na które wskazują i ku któremu miały prowadzić.
Skutek jest taki, że kłaniacie się autorytetom, czcicie księgi i obrazy, a Boga pozostawiliście zupełnie na uboczu. Odwróćcie tę sytuację, a zaraz będzie wam lżej się żyło! Poza tym czy myślicie, że nie jestem w stanie przemówić do każdego z was i musicie poszukiwać Moich słów w pismach sprzed tysięcy lat? Czy nie jestem zdolny do tego? Czy brak mi Mocy albo Miłości? Niczego Mi nie brakuje i mogę mówić z każdym z was i pokazywać wam drogę indywidualnie i na dodatek dowiedzcie się dzisiaj, że przez cały czas to robię!
Doprowadziłem was do tej chwili, w której zaczynacie pragnąć Mojej Prawdy, a nie tylko słów z ksiąg i nauk ludzkich. Teraz już zaczynacie pragnąć Moich słów skierowanych bezpośrednio do was, ponieważ już wiecie, że jest taka możliwość.
Wiedzcie również, że to Ja wiodłem was aż do tej pory i karmiłem naukami, które uznawaliście za święte i duchowe. Teraz już przyszedł czas, abyście zwrócili się bezpośrednio do Mnie, odkładając na bok to wszystko, co uważaliście za wielkie, święte i objawione. Odłóżcie wpływy społeczności i religii i zwróćcie się ku Mnie. Oto Jestem. Odtąd Ja będę was prowadził ku Miłości i Światłu. Znajdziecie Mnie, a potem staniecie się sami Miłością i Światłem, staniecie się w pełni Mną. Bądźcie błogosławieni w waszych wysiłkach.

Zależności pomiędzy uczniem a nauczycielem

Mam pytanie dotyczące zależności pomiędzy uczniem a nauczycielem duchowym. Czy istnieje zależność duchowa ucznia od nauczyciela?

Nie. Zależność to świat zjawisk, a duchowość jest ponad nim.

Wiele szkół twierdzi, że np. tylko dzięki guru uczeń może dokonać kroku na drodze duchowej.

To nie jest zgodne z prawdą. Dobry guru rozumie, że dawcą dóbr jest Bóg, a nie on sam, a bardzo dobry rozumie, że Bóg sprowadza Siebie do Siebie i przekazuje to, co uzna za stosowne w danej chwili.

Twierdzi również, że uczeń powinien utrzymywać materialnie nauczyciela - jeśli ma taką możliwość.

Nie istnieje jedna odpowiedź, czasem tak, a czasem nie, w zależności od tego, co człowiekowi powie jego serce.

Niektóre szkoły głoszą, że potrzebna jest inicjacja do praktyki przez wykwalifikowanego mistrza, po to aby osiągnąć dobre rezultaty na drodze duchowej. W szczególności odnosi się to do rozmaitych technik medytacyjnych i najczęściej niebezpieczeństw z nimi związanych.

Co do inicjacji do praktyk medytacyjnych to można powiedzieć, że jest to rozsądne podejście. Sytuacja jest tu podobna do sytuacji ludzi chorych. Przychodzą do lekarza, bo wiedzą, że samodzielne przyjmowanie leku jest nieskuteczne, a bywa niebezpieczne. W wielu wypadkach niezbędna jest również kontrola procesu leczenia oraz z czasem zmiana terapii i leków. Mistrz duchowy obdarzony wglądem rozpoznaje chorobę lub tylko kieruje się Moim słowem i przepisuje leczenie, a później je nadzoruje.
To nie tworzy żadnej zależności duchowej, stanowiąc coś na kształt sytuacji pomiędzy lekarzem a pacjentem.

Tyle, że lekarzowi się najczęściej płaci.

Jeśli idziesz do prywatnej kliniki to tak, ale są lekarze opłacani z podatków społecznych. A jeśli pamiętasz, to Ja jestem tu czymś w rodzaju administratora i zapewniam ludziom, co im potrzeba. I uczniom, i nauczycielom także.
Oczywiście, jeśli czujecie taką potrzebę, płaćcie, nie ma przeciwwskazań, zachowujcie się naturalnie i wyrażajcie wdzięczność, jeśli chcecie. Będzie to tym radośniejsze i czyściejsze, jeśli wiecie, że nie musicie.

Są tacy, którzy za swe np. odczyty jasnowidcze czy przekazy duchowe pobierają opłaty według stawki, co sądzisz o takim postępowaniu, czy takie materiały mają wartość?

Nie mają żadnej wartości, jeśli nie kierują cię ku Bogu, chociaż mogą mieć wartość w świecie materii, bo pozwolą ci zmierzyć się z problemami codzienności i dać trochę wsparcia. To, czy zapłacisz, czy nie, jest w tym wypadku sprawą drugorzędną. Dla człowieka duchowego jest jednak niecelowe wiązać się z tego typu źródłami, ważniejsze jest dojść do Źródła samemu, pozbywając się z czasem podpórek.

Powrócę jeszcze raz do pytania - pieniądze za nauki duchowe?

Odpowiedź jest następująca - rób to, co ci dyktuje serce. Nauka i krok do przodu ma znaczenie, a pieniądze nie.

Krążę wokół tej sprawy ze względu na książkę Neale Walscha, w której mówisz, że jeśli znajdziesz autentycznego nauczyciela, to daj mu nawet więcej niż potrzebuje, w każdym razie dobrze go wynagródź.

To prawda.

W takim razie mamy pewien problem...

Bynajmniej. Nauczyciel duchowy potrzebuje przede wszystkim miłości od Boga, a nie pieniędzy. W tamtej książce przypominam, że dobrze jest się podzielić tym, co się ma, z bliźnim, bo po prostu ludzie zapomnieli o hojności serca. Hojności, która służy przede wszystkim im samym, bo ofiarując coś swemu nauczycielowi, sam się zmieniasz. Dawaj z serca, to chciałem powiedzieć, nie z musu. Musu nie ma, jest miłość, a ona nie patrzy na zapłatę, ona sama jest zapłatą. Moja wskazówka dotyczyła uświadomienia tego, co możesz zrobić i czym możesz zrobić radość Bogu. Pieniądze ofiarowane z radości i bez jakiejś intencji przynoszą radość i błogosławieństwo darczyńcy.

Są tacy, którzy uznają za swój obowiązek utrzymywać mistrzów, nauczycieli, fundacje, i przeznaczają na ten cel część swych dochodów.

Wielu ludzi rozumie taką potrzebę i podtrzymuje finansowo i w inny sposób dzieła duchowe tu na Ziemi, świadcząc stale na ich rzecz. Czynią to w skromności i ciszy serc. I chwała im za to. To naturalne, że wspomagasz coś, co uznajesz za wartość.

Nie ma więc jednoznacznej odpowiedzi.

Jest. Nie ma jednej reguły dla wszystkich, rób to, co ci serce i miłość w nim dyktują. I nie demonizujcie sprawy pieniędzy. Podejdźcie do niej lekko i z polotem. Pieniądze to dar miłości od Boga.

"Pieniądze to dar miłości od Boga" - ładnie powiedziane.

Słowa nadające się, aby je oprawić w ramki.


ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat