www.astraldynamics.pl - portal - forum
poniedziałek, 16 grudnia 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Do jednych szczęście się śmieje, do innych szczerzy zęby.

» Sławomir Wróblewski



06-Część druga - Rozmowy (fragment 4)
Jesteś w: Działy » Rozwój duchowy » Pierwsze kroki ku miłości

Część druga - Rozmowy (fragment 4)

  • Wpływ energii
  • Za Zasłoną
  • Dlaczego Bóg pozwala na tyle nieszczęść na Ziemi?
  • Przemiana
  • Praca fizyczna
  • Bariery "ja" osobowego
  • Z każdym dniem mały krok

Wpływ energii

Pamiętam, jak kilka lat temu zacząłem zauważać wpływ energii zewnętrznych na siebie i otoczenie. Kiedyś siedzieliśmy w gronie przyjaciół i rozmawialiśmy o sprawach duchowych. Wyraźnie odczuwaliśmy spokojną radość i uniesienie, w każdym razie ja odczuwałem to bardzo wyraźnie. Stan ten można nazwać bardzo sympatyczną atmosferą, dającą spokój i jasność myśli.
Kiedy po chwili rozmowa zeszła na jednego z dalszych znajomych, człowieka dość zadufanego w sobie i aroganckiego, poczułem tak bardzo wyraźny dysonans, że aż zwróciłem na ten fakt uwagę znajomym. I zaraz zrobiliśmy doświadczenie - najpierw chwilę rozmawialiśmy o Mistrzach i sprawach duchowych, a po chwili z powrotem przenosiliśmy uwagę na tego znajomego. Wszyscy obecni wyraźnie odczuwali rozdźwięk, jaki dzielił obie napływające energie. Raz atmosfera była naładowana bardzo pozytywnie, a po chwili robiło się nieprzyjemnie. Co to było?

To były energie myślowe związane z opisanym człowiekiem. On może czuć się z nimi dobrze, ale wasza wrażliwość podpowiedziała wam, że są one niskie i nieprzyjemne. W rzeczywistości ów człowiek udawał rozwój duchowy i zupełnie go nie rozumiał, grzęznąc w gąszczu własnych teorii. Jest takie powiedzenie: "Z jakim przestajesz, takim się stajesz", i dotyczy ono obserwowanego efektu upodobnienia się bliskich sobie istot. Bliskich niekoniecznie w sensie emocjonalnym, wpływ ten może się przenosić za pomocą książek, filmów lub bezpośrednio w fizycznej obecności.
Z tego powodu religie Wschodu tyle mówią o powtarzaniu Imienia Pana, ponieważ ma Ono moc wyzwalania spod negatywnego wpływu środowiska.
Myśl o Bogu, a będziesz stale w Jego energiach - tak można podsumować opisane przez ciebie doświadczenie.

"Z jakim przestajesz, takim się stajesz".

Przenikacie się nawzajem swoimi energiami w domu, w pracy, wszędzie gdzie jesteście. Energie zewnętrzne mają na was wielki i najczęściej negatywny wpływ. Stąd Moja wskazówka - gdziekolwiek jesteś i cokolwiek czynisz, staraj się myśleć o Bogu i powtarzać Jego Imię. I będziesz czuł się lepiej, i twoja praca będzie lżejsza.

A jeśli dużo pracuję umysłowo i skupiam się na pracy, nie mogąc przez ten czas skupić się na Bogu?

Możesz, dlatego że mamy dwa rodzaje prac: rutynowe - angażujące myślenie w mniejszym stopniu, oraz twórcze - wymagające wysiłku i inspiracji. Pierwsze zostawiają ci zawsze nieco "wolnej mocy umysłu", a drugie wymagają najczęściej wspomagania wewnętrznego i zostaną wykonane lepiej, jeśli tylko pozwolisz swemu wnętrzu wziąć w nich udział.
Poza tym, jeśli masz wrażenie, że nie masz czasu na zwracanie się do Boga, to tylko oznacza, że marnujesz swoje życie i cokolwiek byś nie robił wielkiego w świecie, tracisz tylko czas, który już nigdy nie wróci.
Zapominacie o rzeczach najważniejszych i gonicie za tym, co przemijające, a potem opuszczacie ciała i tak żałujecie, że nie byliście inni, że nie poszukiwaliście wartości, że wasze życie było tak puste. Widzę to każdego dnia, setki ludzi przechodzą na drugą stronę i żałują, cierpią i proszą o możliwość zmiany tego stanu rzeczy, o kolejną szansę, na którą już niestety jest dawno za późno. Dlatego dziś podkreślam konieczność zastanowienia się nad tym, w co wierzycie i jak postępujecie. Życie nie kończy się wraz ze śmiercią ciała, trwa nadal, najpierw w formie eterycznej, a później w następnym wcieleniu. A zdarza się często, że jedno po drugim jest jałowe i bez wyższych wartości. To jest tragedia dla was, przede wszystkim dla was, bo przechodząc na drugą stronę, przypominacie sobie nie tylko to jedno, ale i wiele wcześniejszych żywotów, i jasno widzicie, jak rok za rokiem powtarzacie te same błędy, odrzucacie szanse na wzniesienie się wzwyż ku Bogu, odsuwacie od siebie miłość. Żal miesza się z bólem i rozczarowaniem sobą, tym bardziej że widzicie, ile razy mieliście okazje wzlotu ku Bogu, Miłości, wartościom duchowym. Czas się otrząsnąć. Te kilkadziesiąt lat, które spędzacie na Ziemi, to niewielki ułamek waszego prawdziwego życia.

Sęk w tym, że ludzie nie wierzą w życie po śmierci i reinkarnację.

Zdumiałbyś się, jak wielu myśli, że "coś w tym jest" i że nie "żyje się raz, a potem się tylko straszy". To, czego wam brakuje, to silna motywacja, żeby poznać coś więcej, znaleźć wartości duchowe, nadać sens swemu życiu. Czasem przydaje się wstrząs, na przykład śmierć bliskiej osoby, sprowadzająca chwilę zastanowienia i otrzeźwienia, czasem wydarzenie z krawędzi życia i śmierci, czasem zajrzenie za Zasłonę i powrót do "świata żywych", a czasem wystarczy głębokie poczucie wewnętrzne, że coś jest prawdą. Ta książka jest również taką okazją.

Poszukujący zawsze mogą zwrócić się bezpośrednio do Ciebie, abyś pokierował tym procesem i pomógł znaleźć Ciebie, miłość, w ogóle coś głębszego w życiu?

Tak, Ja jestem po to, by dawać wam odpowiedzi i pomagać w zrobieniu następnego kroku. Ale jedna uwaga: niech czytelnik zastanowi się dobrze, o co prosi. Ja rzadko spełniam wasze prośby wprost. I może się zdarzyć, że Miłość uzna za stosowne pozbawić was waszych zabawek i przeciąć przywiązania. To może być dla was bolesne. Zastanówcie się, czy już dojrzeliście do kolejnych kroków wzwyż.

Ty wiesz najlepiej, jak jest.

Tak. Jednak lepiej, żeby proszący wiedzieli wcześniej, jakie mogą być konsekwencje ich próśb i wyborów, zanim wkroczą na dobre na drogę duchową.

Właśnie, jakie mogą być konsekwencje? Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy?

Oczywiście. Żyjecie w świecie przywiązań, które choć niewidzialne, stale wpływają na wasze myślenie, decyzje i działanie. Miejsce przynależne Bogu i jego Miłości zajmują inne sprawy: rodzina, majątek, znajomości, nałogi, słabości etc.
Droga duchowa za swój cel ma postawienie rzeczy na właściwych miejscach - to, co boskie, Bogu; co cesarskie, cesarzowi. Bogu miejsce pierwsze i najważniejsze z racji tego, kim Jest. Nie rodzinie, znajomym, pieniądzom, używkom. Miłość do Boga powinna stanąć na pierwszym miejscu w życiu, a to będzie wymagało zmian i wewnętrznych, i często zewnętrznych. A zmiany bolą. Zrywanie więzów boli. Na początku, potem jest znacznie łatwiej.

Ludzie, czytając te słowa, pomyślą, że oto jakaś nowa teoria, pranie mózgu, całkowita zmiana myślenia, rewolucja...

Nie, niekoniecznie tak pomyślą. Raczej wielu odetchnie, widząc wskazany właściwy cel w życiu, wskazaną prawdziwą wartość, wokół której można budować życie.
"Postawcie Boga-Miłość na pierwszym miejscu w życiu".

Pięknie powiedziane i ile mocy w sobie zawiera. Ale przepraszam, że będę niegrzeczny, jedno zdanie to nie jest wiele jak na oś życia.

Jedno zdanie nie, ale jego Znaczenie - tak. Jestem Miłością i potrafię zmienić wasze życie, i nie jest to kolejna teoria wyczytana, zasłyszana czy zmyślona. Właśnie tutaj trafiacie na Moje słowa kierowane do każdego z was, wskazujące kierunek, w którym należy iść. Jeśli się zdecydujecie, to macie Moją gwarancję, że wkrótce przekonacie się o słuszności waszego wyboru i prawdziwości Moich słów. Ja jestem tym, co nazywacie życiem, i akurat teraz wybrałem tę drogę, aby zwrócić was ku Mnie - Źródłu wszystkiego. To Moja obietnica i przyrzeczenie. Pamiętajcie też, że zawsze możecie Mnie wypróbować.
Możecie postąpić według zasady "spróbuj, zanim kupisz" ("try before you buy") i zacząć zwracać się do Mnie z różnymi sprawami, po to bym wam pomógł. I po skutkach zobaczycie, co się dzieje. Sami na sobie przekonacie się, jak to działa.

A prośby o spróbowanie Twojej Miłości?

Te są Mi bardzo miłe i z pewnością dla wielu przyniosą rezultat.
I jeszcze jedno - kiedy to, o co prosicie, nagle się pojawi, pamiętajcie, że jestem Bogiem Miłości, a nie lęku i gniewu. Miłości i radości.
Niektórzy bardzo się boją wkraczającej w ich życie jakiejś nowej i nieznanej siły, a jest to spadek po waszej religii, uczącej, że Boga należy się bać. Nie należy. Boga trzeba kochać, bo On jest samą miłością.

[...]

Od pewnego czasu zauważyłem, że gdy zdarza mi się rozmyślać, to łapię się na tym, że tylko Ty jesteś jedynym wartościowym przedmiotem uwagi. Wszystkie inne myśli są płaskie i nijakie, kiedy orientuję się, że zacząłem myśleć na "stary" sposób, zaraz kieruję swą uwagę ku Tobie, a ty przychodzisz i obejmujesz mnie swym słodkim żarem miłości, żarem szczęścia, błogością. Ty jesteś jedynym wartościowym przedmiotem rozmyślań i studiów. Cóż można powiedzieć więcej ponad tę obserwację. Teraz nie przeszkadza mi nawet przebywanie pośród ludzi, mimo iż pośród tłumu jestem w innym świecie - w objęciach Twojej słodkiej miłości. Jakie to cudowne, po prostu cudowne, a przecież tak proste i naturalne. Miłość przyciąga miłość, i jest jej coraz to więcej. Rozmawiając z ludźmi czy załatwiając sprawy, zwracam umysł i serce ku Tobie o wieczna miłości, i nie mija chwila, kiedy się pojawiasz.
Miłość ziemska, szaleńcze zakochanie to zwyczajna psychoza i nieszczęście w porównaniu z kosztowaniem twej delikatnej, o jakże subtelnej i słodkiej miłości! Nie masz nic ponad nią.

Nie masz nic ponad Miłość. Ona jest Samym Bogiem.

Za Zasłoną

Co widzi i czuje człowiek wychodzący z ciała, jak zmienia się jego percepcja?

To osobny temat i kiedyś omówimy go bardziej szczegółowo, nie tak jak dziś tylko przy okazji. Tytułem wstępu powiem, że jesteście najzwyczajniej bardzo zaskoczeni tym, że znajdujecie się nagle na krawędzi nowego świata, którego zupełnie nie znacie, a który najwyraźniej rozciąga się równolegle do świata materialnego. Możecie widzieć swoich krewnych i znajomych, odczuwać ich ból po stracie, a nie jesteście w stanie połączyć się z nimi i dać znak, że nadal żyjecie. Wasze zdolności percepcji gwałtownie rosną i uświadamiacie sobie znaczenie wydarzeń, jaśniej widzicie skutki własnego postępowania i jego wpływ na innych, zazwyczaj też dostrzegacie Głębię stojącą poza wydarzeniami. I kiedy ciekawi, czym ona jest, zwracacie swój umysł i serce ku Niej, odnajdujecie drogę do Mnie.

Ty jesteś tą głębią.

Jam Jest, Który Jest.

Te słowa niosą ze sobą wiele znaczenia.

Wskazują na to, jak określam Siebie.

Mogą być tematem medytacji.

Dla wielu ludzi tak. Szukajcie Znaczenia, które one niosą, szukajcie ich Istoty.

Czym powinien kierować się człowiek przechodzący na druga stronę?

Pewnością, że zaraz Mnie zobaczy.

Mówi się o locie przez tunel, spotykaniu krewnych, osób znaczących, Mistrzów, Jezusa, a nawet Elvisa.

Lot przez tunel - jak najbardziej tak, to chwila uwolnienia cząstki świadomości z więzów cielesnych. Spotkanie ze znajomymi, rodziną, Mistrzami, przejawami Boskości - również.

Z Elvisem?

Gdzie twoje poczucie humoru? Ja tysiące razy dziennie słyszę, że "Elvis żyje!".

A on żyje?

Oczywiście, że tak!

Jest królem rock-and-rolla w niebie?

Lubisz tę muzykę?

Bardzo.

Ja też!

To już wszystko jasne. Zabrałeś go do siebie, abyś mógł w spokoju delektować się jego muzyką!

Coś jednak po nim tutaj zostało.

Do dziś dnia budzi serca ku miłości.

Ta słodycz miłości to odczuwanie Boga, to wielki sekret jego talentu.

Potrafił wyrazić tę miłość?

Potrafił ją przekazać. Miłość to potężna siła.

Co dalej następuje po spotkaniu?

Nauka.

Nauka?

Tak, poznawanie, a właściwie przypominanie sobie zapomnianych na chwilę prawd.

I spotkanie z Tobą?

Tak. A następnie powrót do pracy i nauki.

Czego uczymy się po tamtej stronie?

Różnych rzeczy.

Przepraszam, jeśli moje pytanie było zanadto ciekawskie.

Nie było, po prostu dziedzin nauki jest bardzo wiele.

Tam, po drugiej stronie, jest wielki świat.

Ogromny, przeogromny.

Ostatnio było kilka głośnych filmów, m.in. z Robinem Wiliamsem i Annabella Sciora.

Część pokazanych wydarzeń i zależności jest zgodna z prawdą.

Np. piekło?

Piekło to stan umysłu człowieka oddalonego od Boga.

Więc istnieje.

Jeśli je sobie stworzycie, to owszem.

Czyli nie jest realne?

Odpowiem tak: to, co myślisz, że jest realne, jest dla ciebie realne. Tworzysz świat i nadajesz mu cechy realności, dla ciebie jest realny, a dla patrzącego z boku jest złudzeniem.

Co więc jest prawdą?

Moja miłość jest prawdą, nie to, co tworzą wasze umysły.

Zapytam więc tak: czy istnieje możliwość, abyśmy po przejściu na tamtą stronę trafili do takiego "piekła"?

Nie, chyba, że się o to postaracie.

Wskutek naszego postępowania?

Nie, wskutek waszych przekonań i myślenia. Nie trafia się w ten stan "za grzechy", lecz ponieważ bardzo mocno wierzy się w jego istnienie albo odchodzi z zaćmionym umysłem, w stanie przerażenia, wściekłości. Wtedy można przenieść na druga stronę ślady myśli, które sprawią, że zaczniesz sobie tworzyć nie-byty.

Albo trafisz w ciemność.

W której nie wiesz, co się stało i dlaczego tu jesteś. Życie po śmierci jest piękne i pełne radości, o ile człowiek wierzy, że po drugiej stronie spotka Dobro. Ono natychmiast się pojawia i przyciąga do Siebie.
Jeśli człowiek wierzy, że tam jest pustka albo, co gorsza, może go spotkać zło, może mieć trudności z przejściem we właściwe rejony obszaru poza życiem.
Są tacy, którzy przybywają tam w letargu i nadal w nim trwają, nie pozwalając się z niego wytrącić.
Są tacy, którzy trwają w ciemności, uważając ją za naturalny stan. To pomyłka, naturalnym stanem człowieka jest Światłość.

Myślę, że w tym punkcie właściwym będzie pytanie, jak się przygotować, aby przejść na drugą stronę w jak najlepszej formie.

Aby być w jak najlepszej formie, trzeba dużo ćwiczyć na siłowni.

Nabijasz się ze mnie.

A co, czyżbyśmy rozmawiali o czymś śmiertelnie poważnym?

Śmierć jest takim stanem.

Mylisz się. Życie jest do śmiechu i radości, i śmierć również. Dla mnóstwa ludzi jest długo oczekiwaną pieśnią szczęścia i wyzwolenia, a już Ja wiem o tym najlepiej.
Śmiejcie się i cieszcie za życia, śmiejcie się i cieszcie w chwili śmierci, śmiejcie się i cieszcie po drugiej stronie. Wszystko jest powodem do radości.
Bo wszystko jest życiem, a jego esencją jest Miłość.

Boże! Co za niesamowite zdanie.

Recepta uniwersalna na bycie w dobrej formie tu, tam i pomiędzy jest zawsze ta sama: zwróć się ku Bogu i pozwól Mu pokierować twoim życiem za życia i po śmierci. Złóż wszystkie swoje ciężary na Mnie i żyj wraz ze Mną w szczęściu i radości po tej i po tamtej stronie.

Dlaczego Bóg pozwala na tyle nieszczęść na Ziemi?

Baba, często spotykam się z pytaniem: skoro Bóg istnieje, to dlaczego na Ziemi jest tyle głodu, chorób, nieszczęść i wojen?

To ważne pytanie. Słychać je każdego dnia w każdym zakątku świata. Moja odpowiedź jest następująca:
Czy jesteście rzeczywiście pewni, że to Ja odpowiadam za głód na świecie, cierpienie, choroby i wojny? Czy jesteście pewni tego, że to Ja powinienem się zająć nakarmieniem głodnych, pocieszaniem strapionych i likwidacją wojen?
To przecież wy macie tyle zapasów żywności, lekarstw, miliardy dolarów wydajecie na nową broń i jeszcze twierdzicie, że to Ja jestem odpowiedzialny za zło na świecie?
A ile szkół można by wybudować za jeden nowoczesny myśliwiec? Ilu głodnych nakarmić? Ilu ludziom zapewnić godziwą pracę i płacę, aby żyli szczęśliwi i mogli w szczęściu wychowywać swoje dzieci?
Czy naprawdę jesteście aż tak zadufani w sobie, że nie umiecie dostrzec, gdzie leży prawdziwa przyczyna głodu?

Ty chciałbyś wszystko rozdać.

Tak, tak, tak, nic innego nie robię od milionów lat. Ja zaraz bym nakarmił głodnych; wlał nadzieję na przyszłość w serca poniżonych, zapomnianych i opuszczonych; dał dzieciom na świecie wykształcenie, żeby wyrosły na mądrych i dobrych ludzi; dał im opiekę medyczną, żeby nie cierpiały chorób. Tak, powtarzam to z wielkim naciskiem, zrobiłbym to, ponieważ jestem Stwórcą, Ojcem i Matką tych wszystkich cierpiących, głodnych i poniżonych.
Ale nie mogę tego uczynić, ponieważ wy Mi na to nie pozwalacie. Żyjecie zapatrzeni w siebie i w swój dobrobyt, we własną wielkość, i stwardniały wam serca. Nie słyszycie już płaczu umierających z głodu dzieci, nie słyszycie jęków mordowanych ludzi, nie dbacie o cierpienia zwierząt.
I jeszcze zadajecie pytania: dlaczego Bóg tym się nie zajmie? Moje dzieci, skoro ten temat jest dla was taki ważny, dlaczego wy się tym nie zajmiecie? Jeśli uważacie, że jest to coś tak istotnego, dlaczego nic z tym nie zrobicie, a jedynie poprzestajecie na narzekaniu i oskarżaniu Mnie? Dlaczego, odpowiedzcie Mi, dlaczego? Chcę poznać waszą odpowiedź. Słucham, jak ona brzmi? Jak ona brzmi?

Przyznam, że po raz kolejny nie wiem, co mam powiedzieć. Miałem nadzieję, że ta książka podbuduje ludzi duchowo, wskaże nową drogę, rozświetli ciemności. Coraz to jednak natykam się na jakąś minę, nagle za z pozoru niewinnym pytaniem kryje się coś o wielkim ciężarze gatunkowym.

Widzisz, Ja się muszę wypowiedzieć i to właśnie czynię, temu służy nasza rozmowa. Książka i myśli w niej zawarte dotyczą wszystkich dziedzin ludzkiego życia i planety jako całości. Przygotowujecie się do Nowej Ery i macie na jej temat błędne wyobrażenia - że możecie znaleźć Boga na Ziemi i Jego Królestwo i jednocześnie zachować wasze przywileje, nadmierne a nie służące niczemu majątki, pychę możnych tego świata i poniżenie pozostałych. Żyjąc w Miłości, każdy z was będzie wiedział, co ma robić, bo Ona będzie mu przewodnikiem. To, co teraz mówię, zapadnie w serca, po to by w stosownym czasie ujrzeć światło dzienne jako napęd do nowej mądrości i wynikającego stąd działania. Będzie nim kierowała Miłość.

Pozwól jednak, że zadam podchwytliwe pytanie. Wspominasz o konieczności zmian i naprawy, a jednocześnie mówisz, że świat jest doskonały, nie należy zwracać się ku niemu i wszystko pozostawić Tobie. Całe działanie pozostawić Tobie. Czy nie ma tutaj sprzeczności?

Nie ma żadnej sprzeczności. Po pierwsze Ja udzieliłem odpowiedzi na sformułowane przez ciebie pytanie. Wskazałem na konieczność zmian i pokazałem ich kierunek. Omówiłem przyczyny obecnego stanu rzeczy. Ci, którzy będą mieli ochotę coś zmienić, a nie tylko narzekać, już będą wiedzieć co robić. I takich jest bardzo wielu.
Są jednak i inni, poszukujący drogi ku Światłu, i dla nich wiedzie ona przez odwrócenie się od świata i zwrócenie z miłością ku Mnie.
Po trzecie nie ma nic złego w pomocy okazywanej głodnym, potrzebującym i bezdomnym. Każdy z was może być przez los postawiony w takiej sytuacji. Powtarzam z naciskiem - każdy. Wy jednak wolicie zamknąć oczy i powiedzieć, że to nie jest wasz problem. Ja nie jestem Bogiem bogatych i możnych tego świata. Ja jestem opiekunem uciśnionych i skrzywdzonych, troskliwą miłością, która szuka dróg do waszych serc, abyście wreszcie pojęli, że jesteście wszyscy Jednym.
I głód każdego dziecka na świecie jest waszą sprawą, tak jak jest Moją.

Ja od czasu do czasu robię przegląd rzeczy, które już nie są mi potrzebne, i zawsze jest ktoś, komu mogę je ofiarować. Sam byłem zmuszony przez życie do ubierania się w sklepach z używaną odzieżą i dobrze wiem, co to znaczy żyć na krawędzi biedy.

O właśnie, to cenna obserwacja, sam wiesz, jak to jest, ty to czujesz i rozumiesz, dlatego chętnie wspomagasz innych. A zauważyłeś, że im więcej dajesz potrzebującym, tym więcej dostajesz i masz do dania?

Tak, czasem nawet czuję, że powinienem już coś oddać, co jeszcze jest w moim pojęciu dobre. Oddaję, a zaraz otrzymuję coś jeszcze lepszego. Patrząc na to z takiej perspektywy, widzę, że w zamian za starą odzież oddaną kiedyś, mogę teraz chodzić w ubraniach od Versace. Tak jakoś jedno z drugim się składa.

I tu masz rację. Tak, dokładnie tak to działa. Im więcej dajesz ze zrozumienia i z hojności serca, tym więcej otrzymujesz i tym większa radość duchowa staje się Twoim udziałem. Spójrz więc na biedę i cierpienia na Ziemi jako na wielkie wyzwanie, wielką okazję dla rozwoju duchowego i duchowej radości. Wielką okazję do nauki właściwego działania. Wielkie dzieło do wykonania i ofiarowania jego rezultatów Bogu. I to dopiero da ludzkości wielką duchową satysfakcję, której tak poszukuje. Dając, ludzie przekonają się, że dostają w zamian coś nowego, coś ważnego, coś cennego.
Ofiarujcie wszystko, co macie, miłości Boskiej, i nauczcie się dzielić z innymi. Wszyscy jesteście Jednością. Jedność to Boskość. Życie w Królestwie Boskim to dostrzeżenie tej prawdy i działanie zgodnie z nią. Innej drogi po prostu nie ma.
Jak bowiem miałoby to inne królestwo wyglądać? Jest tylko jedno. Króluje w nim Miłość.

Wydaje mi się, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy na Ziemi jest biznes i polityka wielkich korporacji. Wyzysk podbudowany naciskami ekonomicznymi.

Tak, jest w tym trochę racji, ale tylko trochę. Nie należy patrzeć i potępiać nikogo, bo nie chcemy tu znaleźć kozła ofiarnego, ale zrozumieć zagadnienie. Łatwo jest powiedzieć, że to oni, korporacje, sektor obronny, islamiści, czarni albo Rosjanie są źli. To poprawia nastrój, bo przez kontrast czujemy się lepiej, prawda?
Sęk w tym, że przyczyny dzisiejszego stanu świata leżą znacznie głębiej, i to w każdym z was. Dlatego prawdziwą przemianę świata powinniście zacząć od siebie samych, od wejścia do Królestwa Miłości, a mając to, będziecie wiedzieć, co zrobić dalej. Tak, książka ma za zadanie podprowadzić was pod jego bramy po to tylko, by pokazać, że żadnych bram nigdy nie było, a Królestwo jest tu przez cały czas.
I Bóg, i Miłość są tu przez cały czas, dla każdego i w obfitości. Niech każdy zacznie od siebie, szuka drogi do Mnie i prosi Mnie o wsparcie i o miłość, która oświetla drogę. Ja jestem przez cały czas gotów wam służyć. Po to tutaj jestem, więc nie odtrącajcie Mnie po raz kolejny.

Przemiana

Baba, chcę ci dziś podziękować za Twoją bliskość i czułą miłość, która towarzyszy mi stale i stale mogę ku niej sięgać. O czym porozmawiamy dzisiejszego wieczoru?

Społeczeństwo kształtuje jednostkę praktycznie już od chwili narodzin. Rodzice wpływają na dziecko swoimi energiami; obciążają je lękami, niepewnością jutra, wahaniami, przekazują skłonności. To stanowi bagaż, który wpływa w niewidzialny sposób na młodego człowieka, kształtując myślenie i wrażliwość.
Czy można się z tego wyzwolić? Oczywiście, że tak, dla człowieka duchowego nawet jest to konieczne, z tym jednakże zastrzeżeniem, że nie należy podejmować tych prób, licząc wyłącznie na siebie i własny rozum.
W zmianach, które człowiek chciałby wprowadzić w sobie, winien kierować się swym wyczuciem, intuicją i oczywiście ufnością w miłość i dobry wybór Siły Wyższej. Tylko Ona widzi doskonale, które ciężary duchowe należy usunąć najpierw, a które później, i sama wyznacza najlepszy sposób, czas, miejsce. Dlatego w dzisiejszych czasach droga duchowa człowieka powinna polegać głównie na nauce kierowania się i trwania w miłości do Stwórcy. To jest najważniejsza sprawa.
Nie należy się obawiać błędów i potknięć, każdy z nich może wskazywać nowy kierunek ku radości i światłu.
Na drodze należy postępować z ufnością i wiarą, nawet gdy pojawiają się przeszkody, trzeba maszerować dalej i nie poddawać się. Ojciec zwraca baczną uwagę na to, co dzieje się w świecie ludzi, i dba o tych, którzy powierzyli się Jego trosce i miłości. Zza trudności wyziera zawsze Jego spojrzenie pełne oczekiwania, miłości i radości z przebytej drogi.
Błędem jest podążanie ścieżkami jogi czy podobnych dyscyplin duchowych, o ile nie ma się na względzie tego ostatecznego celu, jakim jest nauka i trwanie w stałej miłości Stwórcy i do Stwórcy.
Wszystkie te drogi to zabawki służące rozrywce, miłemu spędzeniu czasu i nic ponadto, może poza rozbudowywaniem własnego ja osobowego.
Najlepiej porzucić to wszystko od razu i kierować się poza wszystkimi sprawami tego świata wprost ku miłującemu Stwórcy, wzywając Go z miłością i oddaniem. To jest droga dla wielu ludzi i do nich skieruję tę pracę. Będzie im ona pomocą w zewnętrznym poszukiwaniu i otwarciu na światło Boga-Jedni, które goreje w sercu każdej istoty.

Praca fizyczna

Baba, o czym porozmawiamy w ten piękny wieczór?

Pomówimy dziś o pracy i o jej potrzebie na drodze człowieka do doskonałości duchowej.
Człowiek ma dwie ręce i powinien pracować. To banał, ale jak wielu ludzi obywa się dziś bez pracy fizycznej. Jest ona potrzebna nie tylko dla prawidłowego funkcjonowania ciała, ale również jako czynnik tworzenia równowagi psychofizycznej. Dlatego aby być zdrowym, należy pracować fizycznie.
W pracy człowiek przetwarza przez swe ciało wiele energii, to z kolei służy otaczającemu go środowisku, czyniąc je podatnym na przyjęcie wibracji wyższych rzędów.
Praca uwzniośla, ta stara prawda ma silną podbudowę w wiedzy o przemianach duchowych.

Baba, tyle zazwyczaj mówisz o miłości, a dziś nagle o pracy fizycznej. Czy ona również jest drogą ku miłości?

Dobre samopoczucie wynikające z naturalnej siły i odporności psychofizycznej stanowi jedną z podstaw do tworzenia stanów radości w człowieku. Nie sięgniesz głębiej w Boską Jaźń, jeśli nie będziesz mógł przetworzyć przez swe ciało zespołu energii wiodących wzwyż.
Przestrojenie, czyli przebudowa energetyczna organizmu, musi trwać, a najlepiej idzie podczas pracy, gdy ciało i umysł zajęte są czymś innym. Dlatego nie powinieneś ociągać się, gdy daję ci impuls do pracy, jesteś częścią większej całości i winieneś umieć współgrać z potrzebami wyższego rzędu.
Nie musisz jasno widzieć obrazu całości, wystarczy, byś poddał się w zaufaniu do mnie temu, co niesie chwila i co mówię ci wewnątrz.
Praca fizyczna jest bardzo ważna w rozwoju człowieka, jest wiele przyczyn utrudniających jej właściwy przebieg, a jedną z nich jest brak taktu.

Brak rytmu?

Tak.
Praca musi mieć swój rytm, ma zwykle określony czas, w którym trzeba się zmieścić.
Jeśli idzie o ciebie, to często gubisz tempo przez niepotrzebne przemyślenia, raz, że nie związane bezpośrednio z wykonywaną czynnością, dwa, że kierujące się wciąż ku energiom świata. Przetnij to zdecydowanie, a zaraz odczujesz ulgę i będzie ci się lepiej pracowało i żyło. Chodzi tu o każdy rodzaj pracy - w skupieniu na tym, co robisz, w kierowaniu myśli ku Mnie, w prośbach, abym to Ja czynił przez ciebie.
Jest bardzo wiele możliwości naszego jednoczenia się, tylko zwróć na to uwagę, a odkryjesz zaraz moje subtelne kierownictwo, które jest stale obecne.
Jestem przy tobie i w tobie zawsze i tylko czekam na zwrócenie w moim kierunku, by zaraz nadejść ze wsparciem, radością, miłością. Tak, mój drogi, Ja zawsze przynoszę ci radość i szczęście i może być go o wiele więcej, biorąc pod uwagę czas, który zajmuje ci przeżuwanie nie swoich myśli - bo pochodzących jeszcze ze świata. Odetnij się od nich zdecydowanie i zwracaj w moim kierunku. To już dopalające się resztki kogoś, kim byłeś kiedyś, narodził się nowy człowiek.
Zwróć, proszę, na to uwagę, a przychodzące myśli ofiaruj mnie i powracaj ku mej bliskości. Powtarzam się, wiem, ale to najlepsza droga.
Pora już porzucić ciężary i wesoło bujać w obłokach pośród niebiańskich rozkoszy bycia sam na sam z Jedynym.

O tak, to rozkosz nieporównywalna z niczym innym.

Praca kojarzy się zwykle z korzyściami materialnymi. Nie jest to dobre podejście, dlatego że wiąże ze sprawami świata.
Dobra praca to taka, która jest spełniana jako ofiara dla Najwyższego, dar serca Jemu poświęcony, bez przywiązywania się do jej owoców.
Pracujesz więc dla Boga, Jego słodkiej miłości i obecności, tak spełniana praca ma działanie oczyszczające i wyzwalające. Nieważny jest przy tym jej rodzaj, nawet najbardziej prozaiczne czynności są miłą ofiarą Temu, który jest mieszkańcem ludzkiego serca. To jest właściwy sposób spełniania pracy.

Bariery "ja" osobowego

Budzę się, kieruję umysł ku tobie, czuję, jak opadają, odchodzą w nicość bariery "ja" osobowego, ta specyficzna ważność, nadęcie, poczucie bycia kimś, i widzę jasno, jak tamują one dopływ twej czystej i świeżej miłości, która zjawia się natychmiast, gdy padną. Co mogę powiedzieć, jestem teraz tak szczęśliwy Twoim szczęściem, a wszelkie trudne dotąd problemy rozwiązują się same.
Przed laty w Indiach powiedziałeś mi, abym ćwiczył otwarcie na ludzi, mówił im w medytacji, że ich kocham, i otwierając się, przyjmował to samo. Ile barier opadało, nawet nie wtedy, gdy kierowałem w myśli ku komuś słowo kocham, ale przede wszystkim, gdy pojawiali się i je wypowiadali. Jak umysł był przestraszony: "co oni chcą uzyskać ode mnie?", "co się za tym kryje?", a kiedy wreszcie znikła ta gra umysłu, opadło mnie poczucie bezbronności - poczułem się jak nagi pośród ludzi. Dziś nadal jest we mnie ślad tej twardości i siły osobowej. Czy czas zdjąć ją i ofiarować tobie? Co przyjdzie w zamian, czy w ogóle coś przyjść musi, czy też wystarczy jedynie opuścić fortecę "ja" i trzymając się Ciebie, Twej słodkiej miłości, ruszyć w nieznane, na bezdroża?

To dobrze, że umiesz już dostrzec, jak pękają stare kajdany. Ja nie tworzę żadnych barier, nie tylko względem ciebie, ale względem każdego człowieka. Jestem tym, który nie zna barier i ograniczeń, nawet gdy biorę ciało i żyję w nim, pozostaję całkowicie sobą, nieograniczony i nieskończony.
Siłą rzeczy i ty zrzucasz niepotrzebne ograniczenia i nawet pośród ludzi stajesz się bardzo delikatny.
Nie bój się zrzucić pancerze i pozostać bezbronnym, bądź nie jako "ja" osobowe, lecz jako Ja, czyli ty skierowany umysłem ku Mnie i Mojej miłości, skromny, pozbawiony ważności i pretensji. Nie bój się otworzyć, nie bój się mówić kocham i przyjmować te słowa zewsząd. Jestem wszędzie i nic, co się dzieje, nie obywa się bez udziału mej miłości, nawet wydarzenia z pozoru błahe i bez znaczenia. Otwórz się na mnie i tak pozostań, ja ci przecież nie zaszkodzę, to zupełnie nie leży w mej naturze. Precz bariery i wahania! Niech przyjdzie miłość i zrobi tutaj swój porządek!

Dziękuję ci Baba. Czym mógłbym Ci się odwdzięczyć za Twoją dobroć, bo bardzo bym chciał?

Dobrze, mów, że mnie kochasz, i słuchaj, co mówię do ciebie. Tak, lubię słuchać, jak ludzie wymawiają to cudowne słowo.

To, co płynie z mego serca ku tobie, starczy za wiele słów, i mimo iż bariery są, proszę, przyjmij moją skromną miłość do Ciebie, taką jaką jest, mój drogi Baba.

Z każdym dniem mały krok

Chcę Cię dziś zapytać o to, jaką cześć Twoich podpowiedzi w ciągu dnia wprowadzam w życie?

O, to jest znakomite pytanie! Odpowiedź na nie jest następująca - jakieś 10 do 13%, to zależy od dnia.

To nie jest wiele. Czy mógłbyś powiedzieć mi, co powinienem zrobić, aby ten procent był większy tak ze dwa-trzy razy? Jakieś praktyczne wskazówki? Myślę, że wielu czytających to również zainteresuje.

Czy masz na myśli, że Moje wskazówki bywają niepraktyczne?

Jeśli odnoszą się do rzeczy ogólnych, to często nie wiem, co z nimi zrobić, więc tym razem chciałbym takie konkretniejsze, oczywiście jeśli można.

Ależ oczywiście, że można. Czasem lubię wzbudzić twoją ciekawość i pragnienie po to, byś drążył dalej temat i nie ustawał po pierwszych odpowiedziach. Mamy więc teraz temat: "jak być bliżej Boga i częściej Go słuchać".

Tak, to jest ten temat.

Mamy do czynienia z kilkoma rzeczami, a zacznijmy od bycia w bliskości Boga. Już wiesz, że droga wzwyż wiedzie przez miłość do Stwórcy, więc rozsądnym byłoby przyjąć, że im częściej będziesz zwracał się do Niego z prośbą o miłość i im częściej będziesz w niej trwał - tym twój umysł i serce będą bliżej nieba niż ziemi.
Reszta jest w miarę prosta - jeśli jesteś bliżej Nadawcy, wtedy słyszysz wyraźniej Jego wskazówki, jaśniej i czyściej je odczuwasz.
Dalszy krok to wprowadzanie ich w życie, czyli pójście za nimi. Oczywiście, jeśli nie idziesz, to one na jakiś czas znikają, bo po co ci zdolność, z której nie korzystasz. Dla sportu? Dla zabawy? Nie można się bawić tak wartościowymi darami duchowymi.
Podsumowanie jest następujące: proście o miłość, a przecież dam wam ją, proście o wskazówki i je też dostaniecie, proście o siłę, aby móc za nimi iść, i władzę rozróżnienia, co naprawdę pochodzi ode Mnie. To oświetli wam drogę na przyszłość.
Wszyscy jesteście Moją miłością i żaden z was, który zwróci się do Mnie z prośbą o pomoc, nigdy nie odejdzie z pustymi rękami.

Najczęściej jednak, tak mówi statystyka i doświadczenie, nie dostajemy tego, o co prosimy.

Bo Ja was prowadzę do miłości, a nie do ziemskiego raju pojmowanego przez was jako obfitość pieniędzy i wrażeń. Miłość jest czymś takim, że starczy za wszystkie wrażenia i doznania zewnętrzne.

O tak, jej słodycz jest nieporównywalna z niczym ziemskim.

Ty to już wiesz z doświadczenia, teraz przeszedł czas na wielu, wielu innych.

I to jest wartość tej książki.

Nie, wartością zawsze jest miłość, a nie drogowskaz; Źródło, nie Jego produkt. Nauczcie się odróżniać to, co czasowe, od tego, co wieczne. Miłość jest wieczna, a te zadrukowane kartki czym są? Patrzcie poza słowa, poza papier i atrament, patrzcie na Mnie, bo to Ja jestem ważny dla was. Ani Moje słowa tutaj, ani piszący je - zapomnijcie o tym. Wznieście wasz wzrok wyżej - ku Mnie, i niech was nic nie zatrzyma. I czyńcie to często, jak najczęściej. Myślcie o Mnie i zwracajcie się do Mnie z miłością. Bo to Nią właśnie jestem.


ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat