www.astraldynamics.pl - portal - forum
czwartek, 14 listopada 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Bądź jak nieboszczyk - zachowuj zimną krew w kłopotliwym położeniu.

» Dariusz Klimczak



Rozdział 15 - Medytacja w życiu codziennym
Jesteś w: Działy » Medytacja » Medytacja Vipassana w prostych słowach - Henepola Gunaratana

Rozdział 15

Medytacja w życiu codziennym

Każdy muzyk zaczyna od ćwiczenia gam. To pierwsza rzecz, od której zaczyna się naukę gry na pianinie i której nigdy nie przestaje się ćwiczyć. Najlepszy pianista na świecie też ćwiczy gamy. To podstawowa umiejętność, której nie można zaniedbać.

Każdy bejsbolista ćwiczy uderzenia piłki kijem. To pierwsza rzecz, której uczysz się w drużynie dziecięcej i której nigdy nie przestajesz ćwiczyć. Każde Mistrzostwa Świata zaczynają się od tego. Podstawowe umiejętności zawsze muszą być dobrze opanowane.

Medytacja w pozycji siedzącej to arena, na której medytujący doskonali swe podstawowe umiejętności. Gra, w którą gra medytujący, to doświadczenie swego własnego życia. Instrument, na którym gra, to jego własne zmysły. Nawet najbardziej zaawansowany medytujący nadal ćwiczy medytację siedzącą, ponieważ taka praktyka powoduje wyćwiczenie podstawowych umiejętności umysłu potrzebnych do tej gry. Jednak nie wolno nam zapominać, że medytacja "siedząca" sama w sobie nie jest grą. To praktyka. A grą, w której te umiejętności znajdą zastosowanie, jest nasze przyszłe doświadczanie życia. Medytacja, której nie stosuje się w życiu codziennym, jest jałowa i ograniczona.

Celem medytacji Vipassana jest ni mniej, ni więcej, tylko radykalna i trwała transformacja całego twojego doświadczenia zmysłowego i poznawczego. Ma ona zrewolucjonizować całe twoje doświadczenie życiowe. Czas, kiedy siedzisz w medytacji, przeznaczony jest na to, by umysł nabrał nowych nawyków. Uczysz się nowych sposobów odbierania i rozumienia doznań. Rozwijasz nowe metody radzenia sobie ze świadomymi myślami oraz nowe podejście do bezustannego napływu emocji. Te nowe zachowania umysłu naprawdę muszą stać się częścią całego życia. W przeciwnym przypadku medytacja jest jałowa i bezowocna, jest teorią, która nie ma połączenia z resztą życia. Bardzo ważny jest wysiłek służący temu, by połączyć te dwie rzeczy. Częściowe przeniesienie nastąpi automatycznie, ale proces ten będzie długotrwały i niepewny. Najprawdopodobniej będziesz miał poczucie, że zmierzasz donikąd, i zniechęcisz się do praktyki, którą uznasz za bezowocną.

Jedną z chwil, które najlepiej pamięta się w praktyce medytacji, jest ta, kiedy po raz pierwszy uświadamiasz sobie, że jesteś w stanie medytacji podczas wykonywania zwykłej codziennej czynności. Jedziesz samochodem lub wynosisz śmieci i stan ten pojawia się samoistnie. Takie spontaniczne pojawienie się umiejętności, którą tak długo ćwiczyłeś, jest prawdziwą radością. Jest ona jak okienko z widokiem na przyszłość. Możesz rzucić okiem na to, czym rzeczywiście jest praktyka. Pojawia się myśl, że taka transformacja świadomości mogłaby naprawdę stać się trwałym elementem twojego doświadczenia. Pojmujesz, że mógłbyś spędzić resztę życia, trzymając się z daleka od osłabiającego cię jazgotu twoich własnych obsesji, nie uciekałbyś już na oślep, ścigany przez swoje potrzeby i pragnienia. Możesz choć trochę przekonać się, jak to jest - stać z boku i obserwować, jak wszystko przepływa. To magiczna chwila.

Wizja ta jednak może pozostać niezrealizowana, jeśli nie będziesz aktywnie starać się, by to, czego uczysz się w czasie medytacji, przenosić do codziennego życia. Najważniejszy moment medytacji to ten, w którym wstajesz z poduszki medytacyjnej. Kiedy kończy się sesja, możesz wstać i zapomnieć o wszystkim lub też możesz przenieść te umiejętności na resztę wykonywanych czynności.

Najważniejsze to zrozumieć, czym jest medytacja. Nie jest to jakaś pozycja ciała ani też zestaw ćwiczeń dla umysłu. Medytacja to kultywowanie oraz zastosowanie uważności. Nie musisz siedzieć, by medytować. Możesz medytować podczas mycia naczyń. Możesz medytować, biorąc prysznic, jeżdżąc na wrotkach lub pisząc list. Medytacja to świadomość i należy stosować ją do każdej czynności codziennej. Nie jest to łatwe.

Świadomość ćwiczymy w pozycji siedzącej w spokojnym miejscu przede wszystkim dlatego, że w tej sytuacji jest najłatwiej to zrobić. Medytacja w ruchu jest trudniejsza. Medytacja w trakcie pośpiesznej, hałaśliwej czynności jest jeszcze trudniejsza. A medytacja w samym środku gorączkowych poczynań ego, takich jak romans czy kłótnia, jest największym wyzwaniem. Początkujący i tak będzie miał pełne ręce roboty przy mniej stresujących czynnościach.

Jednak ostatecznym celem praktyki pozostaje rozwinięcie koncentracji i świadomości na tyle, by nie uginała się ona nawet pod największym ciężarem życia we współczesnym społeczeństwie. Życie stawia przed nami wiele wyzwań i ktoś, kto medytację traktuje poważnie, rzadko się nudzi.

Wprowadzanie medytacji w wydarzenia codziennego życia to trudny proces. Spróbuj, a sam się przekonasz. Ten punkt przejściowy pomiędzy końcem sesji medytacyjnej a początkiem "prawdziwego życia" to wielki skok. Dla większości z nas trwa zbyt długo. Przekonujemy się, że nasz spokój i koncentracja znikają w przeciągu minut, a my wcale nie czujemy się lepiej. Aby zbudować most nad tą przepaścią, buddyści wypracowali poprzez wieki szereg ćwiczeń mających na celu ułatwienie tego przejścia. Podzielili je po prostu na krótsze etapy, z których każdy może być praktykowany osobno.

1. Medytacja w ruchu

Nasze powszednie życie pełne jest ruchu i aktywności. Siedzenie w bezruchu godzinami jest niemalże dokładnym przeciwieństwem codzienności. Stany jasności i spokoju, pojawiające się pośród całkowitego bezruchu, zwykle znikają, gdy tylko się poruszymy. Potrzebne jest nam jakieś ćwiczenie przejściowe, dzięki któremu nauczymy się pozostawać spokojni i świadomi nawet podczas ruchu. Medytacja podczas chodzenia pomoże nam przejść z etapu siedzenia do codziennego życia. Jest to medytacja w ruchu i często jest stosowana jako alternatywa do medytacji siedzącej. Chodzenie jest szczególnie wskazane w tych chwilach, kiedy czujemy wielki niepokój. Godzina medytacji podczas chodzenia często pozwala uporać się z energią niepokoju a jednocześnie zachować jasność umysłu. Jeśli następnie przejdziesz do medytacji siedzącej, to więcej z niej skorzystasz.

Standardowa praktyka buddyjska zaleca częste odosobnienia jako dopełnienie codziennej praktyki siedzenia. Odosobnienie to stosunkowo dłuższy czas poświęcony wyłącznie medytacji. Dla ludzi świeckich zwykle są jedno- lub dwudniowe odosobnienia. Osoby zaawansowane, przebywające w klasztorach, mogą spędzać na medytacji miesiące, nie robiąc w tym czasie nic innego. Taka praktyka jest rygorystyczna i wymagająca, zarówno jeśli chodzi o ciało, jak i o umysł. W przypadku osób, które nie mają co najmniej kilkuletniej praktyki, istnieje ograniczenie zalecanego czasu siedzenia. Dziesięć solidnie przesiedzianych godzin u większości początkujących spowoduje ból nie do wytrzymania, znacznie przewyższający moc ich koncentracji. Odosobnienie, z którego można wynieść korzyści, musi uwzględniać zmiany pozycji oraz odrobinę ruchu. Zwykle czas siedzenia przeplatany jest medytacją podczas chodzenia. Obydwa etapy trwają po godzinie, z przerwami miedzy nimi.

Do medytacji w trakcie chodzenia potrzebny jest pokój, w którym nikt nam nie będzie przeszkadzał, na tyle duży, by można w nim było zrobić od 5 do 10 kroków w linii prostej. Będziesz chodzić tam i z powrotem bardzo powoli, dla większości ludzi z kręgu kultury zachodniej wyglądać będziesz dziwnie, jakbyś był oderwany od codziennego życia. Tego ćwiczenia raczej nie wykonuje się na trawniku przed domem, gdzie można niepotrzebnie ściągnąć na siebie uwagę. Wybierz miejsce, gdzie będziesz mógł cieszyć się prywatnością.

Wskazówki "techniczne" są proste. Wybierz miejsce, gdzie nic nie będzie ci zawadzać, i stań u wybranego końca. Stój przez minutę w postawie pełnej uwagi. Ręce trzymaj tak, jak ci wygodnie - z przodu, z tyłu lub po bokach. Następnie, podczas wdechu, podnieś piętę. Podczas wydechu stań tak, by stopa opierała się tylko na palcach. Podczas kolejnego wdechu podnieś tę stopę, przenieś ją w przód i podczas wydechu przenieś ją w dół, po czym dotknij nią podłogi. Powtórz tę procedurę z drugą nogą. Przejdź bardzo powoli do przeciwległego końca, stój tam przez minutę, następnie odwróć się bardzo powoli i postój przez minutę zanim przejdziesz z powrotem. Następnie powtórz wszystko. Głowę trzymaj prosto i rozluźnij szyję. Miej oczy otwarte, by nie stracić równowagi, ale nie skupiaj na niczym wzroku. Spaceruj w naturalny sposób. Staraj się utrzymywać jak najwolniejsze tempo, jednak takie, by było wygodne, i nie zwracaj uwagi na otoczenie. Obserwuj napięcia, jakie tworzą się w ciele, i uwalniaj je, gdy tylko je zauważysz. Nie staraj się poruszać ze szczególną gracją. Nie staraj się ładnie wyglądać. To nie jest ani ćwiczenie kondycyjne, ani taniec. To jest ćwiczenie świadomości. Twoim celem jest osiągnięcie całkowitej czujności, podwyższonej wrażliwości i pełnego, niczym nie zablokowanego doświadczenia ruchu podczas chodzenia. Skup całą uwagę na doznaniach ze stóp i nóg. Postaraj się zarejestrować tyle informacji o każdej ze stóp podczas ruchu, jak to tylko możliwe. Zanurz się w nieskalanym doświadczeniu chodzenia i dostrzegaj każdy subtelny niuans tego ruchu. Poczuj ruch każdego mięśnia. Doświadczaj każdej, najmniejszej zmiany w doznaniach dotykowych, kiedy stopa dotyka podłogi, a następnie unosi się ponownie.

Zauważ, w jaki sposób te pozornie płynne ruchy składają się ze złożonych serii drobnych ruchów. Postaraj się niczego nie przegapić. Aby twoja wrażliwość się zwiększyła, możesz podzielić ten ruch na odrębne etapy. Każda stopa najpierw jest podnoszona, potem znajduje się w powietrzu, a następnie jest stawiana. Każdy z tych etapów ma początek, środek i koniec. Aby zestroić się z ciągiem tych ruchów, możesz zacząć od wyodrębnienia ich w umyśle. Odnotuj "podnoszenie, ruch w powietrzu, opuszczanie, dotknięcie podłogi, przeniesienie ciężaru" itd. Jest to procedura treningowa służąca zapoznaniu cię z kolejnością ruchów i upewnieniu się, że żadnego z nich nie przegapisz. Kiedy jednak staniesz się bardziej świadomy niezliczonej ilości ulotnych zdarzeń, nie będziesz miał czasu na słowa. Przekonasz się, że jesteś zanurzony w płynnej, nieprzerwanej świadomości ruchu. Twoja stopa stanie się całym wszechświatem. Jeśli umysł będzie błądził, zauważ to, jak zwykle, a następnie znów skieruj uwagę na chodzenie. W międzyczasie nie patrz na swoje stopy, chodząc tam i z powrotem, nie twórz w umyśle obrazu stóp i nóg. Nie myśl, tylko czuj. Nie potrzebujesz pojęcia czy też obrazu stóp. Po prostu zauważaj doznania w miarę, jak się pojawiają. Na początku możesz mieć problemy z równowagą. Będziesz używać mięśni nóg w nowy sposób i potrzeba czasu, by się nauczyć. Jeśli pojawi się frustracja, po prostu zauważ to i pozwól jej odejść.

Technika medytacji Vipassana podczas chodzenia ma na celu dostarczenie świadomości dużej ilości prostych doznań na tyle, by wszystko inne zostało zepchnięte na bok. Nie ma miejsca na myśli, nie ma miejsca na emocje. Nie ma czasu na "chwytanie" (grasping) ani też na to, by zamrozić czynność i przekształcić ją w serię pojęć. Nie ma potrzeby odczuwania własnego ja. Jest tylko przestrzeń doznań dotykowych i kinestetycznych, niekończący się i nieustannie zmieniający się przepływ czystego doświadczenia. Uczymy się tu nie tyle uciekać od rzeczywistości, co dążyć ku rzeczywistości. Jakikolwiek wgląd uzyskamy, znajduje on bezpośrednie zastosowanie do reszty naszego przepełnionego pojęciami życia.

2. Postawy

Celem naszej praktyki jest to, by stać się w pełni świadomym wszystkich aspektów naszej egzystencji w ich nieprzerwanym przepływie z chwili na chwilę. Większość z tego, co robimy i czego doświadczamy, jest całkowicie nieświadoma - w tym sensie, że wykonujemy to całkowicie nieuważnie bądź tylko z odrobiną uważności. Nasz umysł skoncentrowany jest na czymś zupełnie innym. Spędzamy większość czasu jakby na automatycznym pilocie, zagubieni we mgle marzeń na jawie i trosk.

Jednym z najczęściej ignorowanych przez nas aspektów naszego życia jest nasze ciało. Kreskówka w technikolorze, wyświetlana w naszej głowie, jest tak nęcąca, że mamy tendencję do całkowitego odwracania uwagi od wrażeń dotykowych i kinestetycznych. Informacje te przekazywane są nerwami do mózgu w każdej sekundzie, ale w większości przypadków wypieramy je ze świadomości. Dochodzą do niższych poziomów umysłu, ale nie dalej. Buddyści wymyślili ćwiczenie, aby otworzyć tamę i pozwolić przeniknąć im do świadomości. Jest to kolejny sposób, by nieświadome uczynić świadomym.

Twoje ciało porusza się na różne sposoby w ciągu dnia. Siedzisz i stoisz. Spacerujesz i leżysz. Zginasz się, biegasz, czołgasz lub siadasz niedbale. Nauczyciele medytacji nawołują cię, byś stał się świadomy tego nieustannego tańca. Co kilka minut poświęć kilka sekund w ciągu dnia na to, by sprawdzić postawę swego ciała. Nie osądzaj się przy tym. To ćwiczenie nie służy temu, byś korygował swą postawę lub byś lepiej wyglądał. Skupiaj stopniowo uwagę na swoim ciele, zaczynając od góry, i poczuj, jak je utrzymujesz. W myślach odnotuj: "spacer", "siedzenie", "leżenie" lub "stanie". Brzmi to absurdalnie prosto, ale nie lekceważ tej procedury. To potężne ćwiczenie. Jeśli wykonasz je sumiennie, jeśli zaszczepisz w sobie głęboko ten nawyk umysłowy, może on zrewolucjonizować twoje doświadczenie. Otworzy ono przed tobą cały nowy wymiar doznań i poczujesz się jak ślepiec, który odzyskał wzrok.

3. Powolne wykonywanie czynności

Każda czynność, którą wykonujesz, złożona jest z odrębnych elementów. Na zwykłe zawiązywanie sznurówek składa się skomplikowana seria drobnych ruchów. Większości z tych szczegółów nie zauważamy. Aby wyrobić sobie nawyk uważności, możesz wykonywać proste czynności bardzo powoli - jednocześnie kierując całą uwagę na każdy niuans tej czynności.

Przykładem może być siedzenie przy stole i picie herbaty. Można przy tym wiele doświadczyć. Obserwuj swoją postawę podczas siedzenia, czuj uszko filiżanki pomiędzy palcami. Wąchaj aromat herbaty, zwróć uwagę na to, gdzie jest filiżanka, herbata, twoje ramię i stół. Obserwuj, jak w twoim umyśle pojawia się zamiar podniesienia ręki, poczuj, jak podnosi się ona, poczuj, jak filiżanka dotyka ust i płyn spływa do ust. Smakuj herbatę, następnie obserwuj zamiar opuszczenia ręki. Cały proces jest fascynujący i piękny, jeśli w pełni się na nim skupisz, zwracając uwagę na każde doznanie oraz na przepływ myśli i emocji.

Tę samą metodę można zastosować do innych codziennych czynności. Celowe zwolnienie myśli, słów i ruchów pozwoli ci przeniknąć je dużo głębiej niż dotychczas. To, co odnajdziesz, zadziwi cię całkowicie. Początkowo bardzo trudno jest utrzymać to powolne tempo w trakcie codziennych czynności, ale umiejętność ta rozwija się z czasem. Głębokie zrozumienie pojawia się podczas siedzenia, ale jeszcze głębszy wgląd może pojawić się, kiedy naprawdę zbadamy, co dzieje się w naszym wnętrzu w samym środku wykonywania codziennych czynności. To jest laboratorium, w którym naprawdę zaczynamy widzieć mechanizmy kierujące naszymi emocjami oraz działanie naszych namiętności. Właśnie wtedy możemy naprawdę ocenić, na ile niezawodne jest nasze rozumowanie, i zobaczyć różnicę pomiędzy naszymi prawdziwymi motywami a maską, którą nosimy na co dzień, by oszukiwać siebie i innych.

Wiele z tego, co odkryjemy, zaskoczy nas, wiele wzburzy, ale wszystko będzie pożyteczne. Czysta uwaga porządkuje nieład, jaki tworzy się w tych małych, zapomnianych, opuszczonych zakamarkach naszego umysłu. Kiedy osiągniesz zrozumienie wśród zwykłych codziennych zajęć, uzyskasz też zdolność, by zachować spokój i rozsądek, gdy oświetlasz przenikającym światłem uważności irracjonalne zakamarki i kryjówki w umyśle. Zaczynasz dostrzegać, do jakiego stopnia sam jesteś odpowiedzialny za swoje cierpienie umysłowe. Widzisz, jak sam tworzysz własne nieszczęście, lęki i napięcie. Widzisz, w jaki sposób powodujesz własne cierpienie, słabość i tworzysz ograniczenia. A im głębiej rozumiesz te procesy mentalne, tym mniejszą kontrolę mają one nad tobą.

4. Koordynacja oddechu

Podczas medytacji siedzącej skupiamy się głównie na oddechu. Całkowita koncentracja na nieustannie zmieniającym się oddechu wprowadza nas w chwilę obecną. Tę samą regułę można zastosować w trakcie robienia czegoś. Możesz skoordynować czynność z oddechem. To pozwala ruchowi nadać płynny rytm i łagodzi wiele nagłych przejść. Łatwiej się wtedy skupić na czynności, a uważność pogłębia się. Łatwiej utrzymać świadomość w teraźniejszości. Najlepiej, gdy medytację praktykuje się dwadzieścia cztery godziny na dobę. To bardzo praktyczne zalecenie.

Stan uważności to stan gotowości umysłu. Umysł nie jest zaprzątnięty zmartwieniami lub codziennymi obowiązkami. Można sobie od razu poradzić z tym, co się pojawia. Kiedy jesteś prawdziwie uważny, układ nerwowy ma świeżość i żywotność, które sprzyjają wglądowi. Problem pojawia się i po prostu rozwiązujesz go szybko, skutecznie i bez niepotrzebnego zamieszania. Nie stoisz i nie trzęsiesz się, nie uciekasz w jakiś cichy kąt, by usiąść i pomedytować. Po prostu radzisz sobie. W tych rzadkich przypadkach, kiedy wydaje się, że nie ma rozwiązania, nie martwisz się tym. Po prostu zajmujesz się kolejną rzeczą do zrobienia. Twoja intuicja staje się bardzo praktycznym darem.

5. Skradzione chwile

Osoba, która traktuje medytację poważnie, nie zna pojęcia "czas stracony". Martwe chwile w ciągu dnia można spożytkować. Na medytację można wykorzystać każdą wolną chwilę. Jeśli siedzisz przestraszony w poczekalni u dentysty, medytuj lęk. Jeśli stoisz poirytowany w kolejce w banku, medytuj tę irytację. Jeśli czekasz znudzony na przystanku, nerwowo kręcąc młynka palcami, medytuj nudę. Staraj się zachować uwagę i świadomość w ciągu dnia. Bądź uważny wobec tego, co właśnie dzieje się teraz, nawet jeśli jest to nudna mordęga. Wykorzystaj chwile, kiedy jesteś sam. Wykorzystaj czynności, które wykonuje się przede wszystkim mechanicznie. Wykorzystaj każdą wolną sekundę, aby być uważnym. Wykorzystaj wszystkie możliwe momenty.

6. Koncentracja na każdej czynności

Postaraj się utrzymać uważność podczas każdej czynności i każdego doznania w trakcie dnia, zaczynając od pierwszej rzeczy, jaką zauważysz po obudzeniu, a kończąc na ostatniej myśli przed zaśnięciem. To bardzo ambitny cel. Nie spodziewaj się, że uda ci się od razu. Nie spiesz się i pozwól, by twoje umiejętności rozwijały się stopniowo. Najlepiej podejść do tego zadania, dzieląc dzień na mniejsze odcinki. Wydziel jakiś czas na to, by być świadomym postawy ciała, a następnie rozciągnij tę uważność na inne proste czynności: jedzenie, mycie się, ubieranie itd. Możesz przeznaczyć część dnia, np. piętnaście minut, by ćwiczyć obserwację poszczególnych stanów umysłu: np. przyjemnych, nieprzyjemnych i neutralnych; lub też przeszkód albo myśli. Wybór należy do ciebie. Chodzi o to, by ćwiczyć się w dostrzeganiu różnych rzeczy i by utrzymywać stan uważności w pełni, na ile to możliwe podczas całego dnia.

Spróbuj tak ułożyć codzienne zajęcia, aby różnica pomiędzy medytacją siedzącą a resztą doświadczeń była możliwie jak najmniejsza. Pozwól, by jedna naturalnie przechodziła w drugą. Twoje ciało prawie nigdy nie jest w bezruchu. Zawsze możesz obserwować ruch. Zawsze jest przynajmniej oddech. Twój umysł nigdy nie przestaje trajkotać, poza chwilami, kiedy jest pogrążony w najgłębszej koncentracji. Zawsze pojawia się coś, co można obserwować. Jeśli rzeczywiście zastosujesz medytację, to zawsze będziesz miał co obserwować.

Musisz sprawić, by twoja praktyka miała zastosowanie w każdej codziennej sytuacji. To twoje laboratorium. Dostarcza ci doświadczeń i wyzwań potrzebnych do tego, by twoja praktyka stawała się coraz głębsza i prawdziwsza. To ogień, który oczyszcza praktykę z oszustw i błędów, papierek lakmusowy, który pokazuje ci, kiedy gdzieś idziesz, a kiedy oszukujesz się. Jeśli medytacja nie pomaga ci radzić sobie z codziennymi konfliktami i walką, to znaczy, że jest płytka. Jeśli twoje codzienne reakcje emocjonalne nie stają się dla ciebie bardziej zrozumiałe i nie jest ci łatwiej sobie z nimi radzić, to znaczy, że tracisz czas. Nie wiesz, jak ci idzie, póki nie poddasz się testowi.

Praktyka uważności ma być w zamierzeniu praktyką uniwersalną, nie taką, którą zajmujesz się tylko okazjonalnie, lecz przez cały czas. Medytacja, która udaje się tylko wtedy, gdy wycofujesz się do jakiejś dźwiękoszczelnej wieży z kości słoniowej, to medytacja, która nie jest rozwinięta. Medytacja wglądu to praktykowanie uważności z chwili na chwilę. Medytujący uczy się kierować niczym niezakłóconą uwagę na narodziny, rozwój i śmierć wszystkich zjawisk zachodzących w umyśle. Nie odwraca się od żadnego z nich i żadnemu nie pozwala uciec - myśli i emocje, działania i pragnienia, całe przedstawienie. Ogląda je wszystkie nieustannie. Nie ma znaczenia, czy są one miłe, czy okropne, piękne czy wstydliwe. Widzi je takie, jakie są, oraz jak się zmieniają. Żaden aspekt doświadczenia nie jest wyłączony czy pominięty. To bardzo gruntowna procedura.

Jeśli jesteś w trakcie wykonywania codziennych czynności i zaczynasz się nudzić, to medytuj nudę. Przekonaj się, jak ją odczuwasz, jak działa i z czego się składa. Jeśli czujesz gniew, medytuj gniew. Zbadaj mechanizm gniewu. Nie uciekaj od niego. Jeśli jesteś w szponach mrocznej depresji, medytuj depresję. Badaj depresję dociekliwie i w sposób bezstronny. Nie uciekaj od niej na oślep. Badaj jej labirynt i poznaj mapę jej ścieżek. Dzięki temu będzie ci łatwiej poradzić sobie z następną depresją, która się pojawi.

Medytacja pośród codziennych wzlotów i upadków życiowych jest sednem Vipassany. Taki rodzaj praktyki jest niezwykle rygorystyczny i wymagający, lecz wywołuje on stan elastyczności umysłu, którego z niczym nie da się porównać. Medytujący utrzymuje otwarty umysł w każdej sekundzie. Nieustannie bada życie, przygląda się własnemu doświadczeniu, podchodzi do życia z ciekawością, ale i dystansem. Dzięki temu otwarty jest na prawdę w każdej formie, z każdego źródła i w każdej sekundzie. Właśnie taki stan umysłu potrzebny jest do Wyzwolenia.

Mówi się, że oświecenie można osiągnąć w każdym momencie, jeśli tylko umysł utrzymywany jest w stanie gotowości medytacyjnej. Najdrobniejsze, najzwyklejsze doznanie może stanowić bodziec: widok księżyca, śpiew ptaka, szum wiatru w liściach drzew. Ważne jest nie tyle to, co widzimy, ile sposób, w jaki podchodzimy do tego doświadczenia. Najważniejszy jest stan otwartości i gotowości. Jeśli jesteś gotowy, może on stać się twoim udziałem już w tej chwili. Początkiem przygody może stać się odczucie trzymania tej książki w dłoniach. Być może wystarczy dźwięk tych słów w umyśle. Jeśli jesteś gotowy, możesz osiągnąć oświecenie już teraz.

 

poprzedni artykuł                                                         następny artykuł



ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat