www.astraldynamics.pl - portal - forum
piątek, 22 listopada 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Choć radość jest krótka, ale poprzedza ją długa nadzieja, a po niej zostają jeszcze dłuższe wspominania.

» Jean Paul



Rozdział 16 - Co z tego jest dla Ciebie?
Jesteś w: Działy » Medytacja » Medytacja Vipassana w prostych słowach - Henepola Gunaratana

Rozdział 16

CO Z TEGO JEST DLA CIEBIE

Z medytacji możesz spodziewać się pewnych korzyści. Na początku są to praktyczne, prozaiczne rzeczy, dalsze etapy mają charakter głęboko transcendentalny. Ich skala waha się od prostoty po majestat i wysublimowanie. Przedstawimy tu niektóre z nich. Jedyne, co się liczy, to twoje własne doświadczenie.

To, co nazywamy przeszkodami, to coś więcej niż tylko nieprzyjemne nawyki umysłu. Są pierwotnym przejawem procesu ego samego w sobie. Poczucie ego jako takie jest przede wszystkim poczuciem oddzielenia - postrzeganiem dystansu pomiędzy tym, co nazywamy "ja", a tym, co nazywamy "inni". Takie postrzeganie ma miejsce tylko wtedy, gdy jest nieustannie podsycane, a tym, co je podsyca, są przeszkody.

Chciwość i pożądanie to próby, by uszczknąć coś dla siebie; nienawiść i niechęć to próby, by zwiększyć dystans pomiędzy "mną" a "tamtym". Wszystkie przeszkody są uzależnione od tego, czy dostrzegamy barierę pomiędzy sobą a innymi, i wszystkie z nich są wzmacniane, gdy przy nich trwamy. Uważność postrzega rzeczy głęboko i z wielką jasnością. Kieruje naszą uwagę na korzenie tych przeszkód i ujawnia mechanizmy ich działania. Widzi ich owoce i wpływ na nas. Nie można jej oszukać. Kiedy już wyraźnie zobaczysz, czym jest chciwość i co w rzeczywistości robi z tobą i innymi, w naturalny sposób przestaniesz jej ulegać. Kiedy dziecko sparzy się, dotykając gorącego pieca, nie musisz mu mówić, by cofnęło rękę, robi to w naturalny sposób, robi to nieświadomie, bez podejmowania decyzji. Refleks to funkcja systemu nerwowego, która dokładnie temu służy, działa szybciej niż myśl. Dziecko zdąży odsunąć rękę od źródła bólu, zanim jeszcze uświadomi sobie, że się sparzyło, i zacznie płakać. Uważność działa na tej samej zasadzie - nie potrzebuje słów, jest spontaniczna i całkowicie skuteczna. Czysta uważność hamuje rozwój przeszkód, nieustająca uważność powoduje, że znikają. Dzięki temu, w miarę jak prawdziwa uważność wzrasta, mury ego walą się, zmniejsza się pożądanie, postawa obronna oraz sztywność słabną, stajesz się coraz bardziej otwarty, łatwiej ci akceptować oraz dostosowywać się. Uczysz się, jak dzielić się miłością-życzliwością (loving-kindness).

Tradycyjnie już buddyści niechętnie mówią o ostatecznym charakterze natury ludzkiej. Lecz ci, którzy w ogóle są skłonni ją opisywać, mówią zwykle, że ostateczna esencja czy też natura Buddy jest czysta, święta i dobra. Jedynym powodem, dla którego istoty ludzkie zdają się być inne, jest to, że ich doświadczanie tej ostatecznej natury zostało zatrzymane, zablokowane jak woda wstrzymywana przez zaporę. Przeszkody to cegły, z których zbudowana jest zapora. Gdy uważność rozpuszcza cegły, w zaporze powstają dziury, a wtedy współczucie i pełna sympatii radość zaczynają wypływać. W miarę rozwoju medytacyjnej uważności zmienia się całe doświadczenie życiowe. Twoje doświadczanie życia, samo doznanie bycia świadomym, staje się wyraźne i precyzyjne, nie jest to już niedostrzegalne tło dla różnych zajęć. Staje się czymś, co dostrzegamy nieustannie.

Każdy moment jest wyjątkowy, chwile nie zlewają się już w niedostrzegalną plamę. Nic nie jest ani przerysowane, ani niedocenione, żadne doświadczenie nie jest po prostu "zwyczajne". Wszystko wygląda wspaniale i wyjątkowo. Nie kategoryzujesz już swoich doznań i nie wkładasz ich do szufladek w głowie. Odrzucasz opisy i interpretacje, pozwalasz, aby każda chwila mówiła sama za siebie. Słuchasz tego, co ma do powiedzenia, i słuchasz tak, jakbyś słyszał ją po raz pierwszy. Kiedy medytacja nabiera mocy, staje się również nieprzerwana. Nieustannie kierujesz uwagę zarówno na oddech, jak i na to, co pojawia się w umyśle. Odczuwasz coraz większą stabilność i po prostu doświadczasz życia z chwili na chwilę.

Kiedy już umysł wolny jest od myśli, staje się jasny i przebudzony oraz spokojny w całkowicie prostej świadomości, której nie da się opisać. Słowa nie wystarczą. Tego można jedynie doświadczyć. Oddech przestaje być jedynie oddechem, nie jest już ograniczony do statycznego, znanego ci niegdyś pojęcia. Nie postrzegasz go już jako następujących po sobie zwykłych wdechów i wydechów, nie jest to już jakieś nic nie znaczące, monotonne doświadczenie. Oddech staje się ożywionym, zmieniającym się procesem, czymś żywym i fascynującym. Nie jest już czymś, co zachodzi w czasie, jest traktowany jako chwila teraźniejsza sama w sobie. Czas traktowany jest jako pojęcie, a nie jako doświadczana rzeczywistość.

Jest to uproszczona, podstawowa świadomość, odarta z nieistotnych szczegółów. Jest zakorzeniona w żywym nurcie teraźniejszości oraz cechuje ją wyraźne poczucie rzeczywistości. Wiesz z pewnością, że to jest prawdziwe, prawdziwsze niż cokolwiek, czego wcześniej doświadczyłeś. Kiedy już zaczniesz postrzegać z tą absolutną pewnością, zyskujesz świeży punkt widzenia, nowe kryterium, według którego będziesz mierzyć wszystkie nowe doświadczenia. Z takim sposobem postrzegania będziesz wyraźnie widzieć te chwile, kiedy po prostu uczestniczysz w zjawisku, niczego do niego nie dodając, a także te, kiedy zakłócasz je postawami swojego umysłu. Obserwujesz, jak zniekształcasz rzeczywistość komentarzami umysłu, obrazami z przeszłości i swoimi opiniami. Wiesz, co robisz, wtedy, kiedy to robisz. Coraz bardziej stajesz się wyczulony na sposoby, za pomocą których przegapiasz prawdziwą rzeczywistość, i zaczynasz skłaniać się ku prostej obiektywnej perspektywie, która niczego nie dodaje ani niczego nie ujmuje od tego, co jest. Stajesz się bardzo spostrzegawczy. Z tego punktu widzenia wszystko widać z jasnością. Niezliczone aktywności umysłu i ciała widać dokładnie w każdym szczególe. Uważnie obserwujesz ustawiczne wznoszenie się i opadanie oddechu; obserwujesz niekończący się strumień doznań i ruchów ciała; pilnie przyglądasz się, jak uczucia i myśli gwałtownie następują po sobie, czujesz też odbijający się echem rytm nieustannie upływającego czasu. Pośród całego tego nieprzerwanego ruchu nie ma tego, który obserwuje, jest tylko obserwacja.

W tym stanie percepcji nic nie jest takie samo w żadnym momencie. Wszystko jest w ciągłym ruchu. Wszystko rodzi się, starzeje i umiera. Nie ma żadnych wyjątków. Budzisz się ku nieustannym zmianom we własnym życiu. Rozglądasz się i widzisz, jak wszystko płynie, wszystko, wszystko, wszystko. Wznosi się i opada, narasta i znika, pojawia się i znika. Wszystko, co żyje, począwszy od każdej najmniejszej cząsteczki po Ocean Indyjski, jest w nieustannym ruchu. Postrzegasz wszechświat jako wielką rzekę doświadczenia. Najcenniejsze, co posiadasz, znika, podobnie jak życie. A jednak ta nietrwałość nie jest powodem do smutku. A ty stoisz w bezruchu, wpatrując się w tę niekończącą się aktywność, i reagujesz na to pełną zdumienia radością. Wszystko porusza się, tańczy, jest pełne życia.

W miarę jak obserwujesz te zmiany i dostrzegasz, jak wszystko się zazębia, uświadamiasz sobie bliskie związki, jakie łączą wszystkie mentalne, cielesne i emocjonalne zjawiska. Widzisz, jak jedna myśl powoduje powstanie drugiej, śmierć powoduje powstanie reakcji emocjonalnej, a uczucia dają początek nowym myślom. Czyny, myśli, uczucia, pożądanie - widzisz je wszystkie połączone, jak tworzą delikatną tkaninę skutku i przyczyny. Widzisz, że przyjemne doświadczenia zaczynają się i kończą, i dostrzegasz, że nigdy nie są trwałe. Widzisz, jak ból przychodzi nieproszony, i obserwujesz siebie, jak z niepokojem walczysz, by się go pozbyć, i widzisz, jak przegrywasz. Wszystko to ciągle się dzieje, gdy cicho stoisz z boku i jedynie obserwujesz.

To żywe laboratorium, dzięki któremu dochodzisz do jednoznacznej konkluzji. Widzisz, że twoje życie naznaczone jest rozczarowaniem i frustracją, a także jasno dostrzegasz ich źródło. Reakcje te biorą się z tego, że nie możesz dostać tego, co byś chciał, z lęku przed utratą tego, co już osiągnąłeś, oraz z nawyku, że nigdy nie jesteś zadowolony z tego, co masz. Nie są to już teoretyczne pojęcia - sam się przekonałeś i wiesz, że to prawda. Dostrzegasz swój lęk, poczucie braku bezpieczeństwa w obliczu życia i śmierci. Jest to głębokie napięcie, które sięga korzeni myśli i sprawia, że całe życie staje się walką. Obserwujesz siebie, jak niespokojnie błądzisz po omacku, z lękiem sięgasz po coś, cokolwiek, czego mógłbyś się chwycić, stojąc pośród ruchomych piasków, i widzisz, że nic takiego nie ma, nie ma nic, co by nie podlegało zmianom.

Widzisz ból straty i żalu, przyglądasz się sobie, jak w codziennym, zwykłym życiu musisz dostosować się do zmian, które sprawiają ci ból. Jesteś świadkiem napięć i konfliktów stanowiących część procesu codziennego życia i widzisz, jak powierzchowna jest większość twoich zmartwień w rzeczywistości. Obserwujesz, jak postępuje ból, choroba, starość i śmierć. Uczysz się zachwycać tym, że te wszystkie okropne rzeczy wcale nie są takie straszne. One są po prostu rzeczywistością.

Poprzez tę intensywną obserwację negatywnych aspektów swojego życia zapoznajesz się gruntownie z dukkha (cierpieniem). Zaczynasz postrzegać dukkha na wszystkich poziomach ludzkiego życia, od tych najbardziej oczywistych do najbardziej subtelnych. Widzisz, że chwytanie się czegokolwiek przynosi cierpienie - gdy tylko chcesz coś zatrzymać, od razu pojawia się ból. Gdy tylko zapoznasz się z mechanizmem pożądania, stajesz się na nie wyczulony. Widzisz, jak się pojawia i jaki ma na ciebie wpływ. Widzisz, jak działa, przejawiając się na każdym poziomie, przejmując kontrolę nad umysłem i biorąc świadomość w niewolę.

W środku każdego przyjemnego doświadczenia przyglądasz się własnym żądzom i chęci zatrzymania wszystkiego. W środku każdego nieprzyjemnego doświadczenia obserwujesz potężny opór przed nim. Nie blokujesz tych doznań, po prostu je obserwujesz i postrzegasz je jako sedno ludzkich myśli. Poszukujesz tego, co nazywasz "ja", ale znajdujesz jedynie ciało fizyczne oraz odkrywasz to, jak bardzo zidentyfikowałeś się z tym opakowaniem ze skóry i kości. Szukasz dalej i odnajdujesz wszystkie te zjawiska umysłowe, takie jak emocje, wzorce myślowe i opinie, i dostrzegasz, jak identyfikujesz się z każdym z nich. Obserwujesz, jak stajesz się zaborczy, opiekuńczy i nastawiony obronnie wobec tych niegodnych uwagi rzeczy i jakie to jest bezsensowne. Szperasz gwałtownie w tym wszystkim, nieustannie poszukując siebie - materia, doznania cielesne, uczucia i emocje - wszystko to wciąż wiruje, kiedy w tym ryjesz, zaglądając w każdy zakamarek i kryjówkę, bez końca polując na "ja".

Niczego nie znajdujesz. Wszystko, co możesz znaleźć w całym tym zbiorze konstrukcji umysłowych, w tym niekończącym się strumieniu wiecznie zmieniającego się doświadczenia, to niezliczone bezosobowe procesy wywołane i uwarunkowane wcześniejszymi procesami. Nie ma żadnego stałego "ja", które można by odnaleźć, wszystko to są procesy. Są myśli, ale nie ma tego, kto myśli, są emocje, ale nie ma tego, kto je wywołuje. Dom jest pusty. Nikogo w nim nie ma.

Całe twoje spojrzenie na siebie samego zmienia się w tym momencie. Zaczynasz postrzegać siebie tak, jakbyś patrzył na zdjęcie w gazecie. Kiedy patrzymy na nie gołym okiem, zdjęcie jest wyraźne i coś przedstawia. Kiedy popatrzymy na nie przez szkło powiększające, staje się złożonym układem kropek. Podobnie pod przeszywającym wzrokiem uważności poczucie jaźni, "ja" lub "bycia" kimś, traci swoją stałość i rozpuszcza się. W medytacji wglądu nadchodzi chwila, gdy trzy cechy życia - nietrwałość (anicca), cierpienie (dukkha) i brak jaźni (anatta) - pojawiają się, powodując upadanie pojęć. Doświadczasz intensywnie nietrwałości życia, prawdy, że w naturę życia ludzkiego wpisane jest cierpienie, oraz prawdy, że jaźń nie istnieje. Doświadczasz tych rzeczy tak obrazowo, że nagle budzisz się, pojmując, jak całkowicie niedorzeczne i bezcelowe jest pożądanie, chwytanie i opór. W czystości i jasności tego głębokiego momentu nasza świadomość przechodzi transformację. Jaźń znika. Pozostaje jedynie nieskończoność wzajemnie ze sobą powiązanych bezosobowych zjawisk, które są uwarunkowane i zmienne. Wygasa pożądanie i pozbywasz się wielkiego ciężaru. Pozostaje jedynie przepływ - bez wysiłku, bez śladu oporu lub napięcia. Pozostaje tylko spokój, a błogosławiona Nibbana - to, co nie-stworzone - zostaje osiągnięta.

 

poprzedni artykuł                                                         



ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat