www.astraldynamics.pl - portal - forum
piątek, 28 lutego 2020
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Bezinteresowna przyjaźń może istnieć tylko między ludźmi o jednakowych dochodach.

» Paul Getty



O życiu, miłości i lęku
Jesteś w: Działy » Rozwój duchowy » Artykuły starego portalu

O życiu, miłości i lęku

autor: RAFAEL

"Istota ludzka jest częścią całości, którą nazywamy Wszechświatem - częścią organiczną, czasem i przestrzenią. Doświadcza ona siebie, swych myśli i uczuć, jako czegoś oddzielnego od reszty, jest to rodzaj złudzenia optycznego jej świadomości. Owo złudzenie jest dla nas rodzajem więzienia ograniczającego nas, na nasze życzenie i według naszych sympatii, do kilku bliskich nam osób. Naszym zadaniem powinno być uwolnienie się z tego więzienia".

Albert Einstein

* * *

"Cały świat, całe nasze życie i wszystko wokoło jest tylko i wyłącznie odbiciem naszego wnętrza i przejawia się zgodnie z naszymi przekonaniami i ukrytymi w podświadomości wierzeniami".

Doświadczyłem tej zasady wielokrotnie. Za każdym razem, kiedy zmieniam swoje wewnętrzne przekonanie o świecie zewnętrznym, wszechświat dostosowuje się do niego. Gdyż wszechświat zawsze mówi TAK! Potwierdza i kreuje wszystko, w co wierzymy świadomie, a zwłaszcza podświadomie.

Miałem fatalne relacje ze wszystkim i wszystkimi, a zwłaszcza z samym sobą, i to z czasem stało się kluczem do wszystkiego! Zauważyłem, że z im większą akceptacją podchodziłem do siebie - do siebie takiego, jakim jestem w pełni, na co dzień - z tym większą akceptacją inni zaczęli podchodzić do mnie. Zauważyłem, że z im większym szacunkiem podchodziłem na co dzień do siebie, tym bardziej zaczęto szanować mnie samego. Im bardziej doceniałem i ceniłem siebie, tym samym inni zaczynali mnie szanować i doceniać coraz bardziej. Mało tego! Okazało się, że dopiero wtedy ja sam tak naprawdę potrafię akceptować, szanować i cenić innych szczerze takimi, jakimi są.


Tylko i wyłącznie od momentu, gdy sam siebie (w końcu!!!) zacząłem obdarzać szczerą miłością i życzliwością, potrafiłem (w końcu!!!) podchodzić do innych z życzliwością i Miłością, ze zrozumieniem. Tym samym pozwoliłem sobie doświadczać miłości innych, gdyż pomimo tego, że szczerze kochano mnie naprawdę, ja miłości tej nie odczuwałem, gdyż odgrodzony byłem ścianą nienawiści, winy i złości na siebie.


Im bardziej szanujemy, kochamy i doceniamy siebie, tym bardziej potrafimy szanować, kochać i doceniać innych, i tym łatwiej nam samym jest przyjąć miłość i szacunek z zewnątrz.

Nie szanując siebie (czyli wywierając na siebie presję i zmuszając siebie do robienia rzeczy, na które nie mamy aktualnie ochoty. Zmuszając się do spełniania oczekiwań innych. Nie dając sobie tego, na co teraz mamy ochotę, bo coś musimy) oraz nie doceniając i nie kochając siebie (czyli krytykując, obwiniając, złoszcząc się na siebie w jakiejkolwiek formie), odgradzamy siebie od Miłości i, jakby tego było mało, nie pozwalamy też innym kochać siebie. Kiedy oni podchodzą do nas z miłością, my reagujemy złością, gdyż miłość uzdrawia i wypycha na powierzchnię świadomości wszystko, co staje na jej drodze - wszystko, co nią samą nie jest.

Związek Partnerski, Świadomy Związek Miłości, jest najwspanialszą rzeczą, jaka może się dwojgu ludziom przydarzyć. Pojawiająca się miłość miedzy dwojgiem ludzi wpierw zaurocza, a kiedy utrwala się, zaczyna uzdrawiać wszystko to, co w nas Miłością nie jest. Projektujemy na partnera wszelkie nasze nieuzdrowione relacje z ludźmi, jak byliśmy dziećmi i stawaliśmy się dorosłymi. Wiele razy słyszałem hasło: "mój mąż jest taki sam jak mój ojciec". A Wiola (moja żona) często pokazywała mi nieuzdrowione relacje, jakie miałem z moją matką i wiele innych.


Jeżeli będziemy wystarczająco świadomi w związku, nasz partner przestanie być osobą złoszczącą nas i raniącą, a stanie się naszym Mistrzem, pokazującym nam, co jeszcze potrzebujemy uzdrowić w sobie, by czuć miłość, a nie ból i zranienie.


Nie wierzę i nigdy nie uwierzę, że miłość może się w związku wypalić lub skończyć! Dla mnie jest to wierutna bzdura! A którą to głosi wielu ludzi i nawet ci, którzy szczycą się mianem trenerów rozwoju duchowego.


Miłość to nie latarenka, w której nagle kończą się baterie, lecz często jest tak, że to, co podlega uzdrowieniu przez miłość w związku, a co zaczynamy odczuwać świadomie w nas samych, jest dla nas zbyt trudne i bolesne. Nie zdajemy sobie sprawy z procesu uzdrawiania, jaki w nas się dokonuje, więc wolimy wyprzeć tę część (jak zawsze zresztą), niż pozwolić płynąć miłości w nas. I w końcu przychodzi taki czas, kiedy zamiast miłości są już tylko materiały do uzdrowienia. Związek się rozpada i po raz kolejny zaczynamy proces uzdrowienia z kolejną osobą, przy której doświadczamy tych samych uczuć i zranień, aż do przebudzenia...

>>Teraz mówisz: "Ja pragnę miłości", ale usuń "JA", czyli ego, usuń "pragnę", czyli pragnienie, a okaże się, że "miłość" już jest, istnieje i czekała tu na ciebie od zawsze<<.

Wiele osób pragnie miłości, ba, tak naprawdę nie znam takiej osoby, która tej miłości miałaby wystarczająco. Spotykam wielu, którzy mają żal do wszystkich, że się ich nie kocha, nie szanuje itd. Lecz aby ten stan zmienić, wpierw należy to, czego się potrzebuje, dać sobie, a wszechświat odwzajemni to w świecie zewnętrznym łatwo, lekko i bez wysiłku :)

Wyrażamy zawsze miłość albo lęk, i to my tak naprawdę decydujemy, którego z tych uczuć chcemy doświadczać. Nie można jednocześnie doświadczać miłości i lęku. Nie potrafimy jednak doświadczać przez cały czas miłości, gdyż nie akceptujemy swoich lęków, boimy się spojrzeć poza nie. Mechanicznie, nieświadomie uciekamy, tłumiąc i wypierając je z naszej świadomości do naszej wypartej części nas, do podświadomości, tym samym odwracając się od siebie, od bardzo ważnej i istotnej części w nas, istoty, która głęboko w nas samych jest przerażona i bardzo się boi, gdyż nie rozumie.


Boimy się tego, czego nie znamy i czego nie rozumiemy. Nasze lęki nigdy nie mają nic wspólnego z teraźniejszością. Pojawiają się, gdyż porównujemy i oceniamy teraźniejszość z przeszłymi naszymi doświadczeniami, które stłumiliśmy, i boimy się, że się powtórzą w TERAZ.

"Wszystkie decyzje oparte na lęku są błędne".

Wszelkie uczucia, takie jak np.: złość, wściekłość, nienawiść, żal, smutek itp., mają początek w lęku. Wszystkie emocje oceniane przez nas jako "negatywne" wywodzą się z lęku.


Gdy coraz konsekwentniej kontaktujemy się ze swoimi lękami, poznając je i nawet poddając się im, z zaufaniem przyjmujemy ich istnienie i to, co się za nimi kryje - czyli jeszcze większy strach, jeszcze większe przerażenie, na które sobie nigdy dotąd jeszcze nie pozwalaliśmy. Kiedy pomimo tego wszystkiego pozwalamy sobie go doświadczyć, kiedy pozwolimy sobie się bać (bo to też jest w porządku, bo tacy też jesteśmy), to nagle następuje INTEGRACJA, pojawia się prawda, pojawia się MIŁOŚĆ i zrozumienie. W przypadku kiedy tak nie jest, to jest tylko jedna możliwość - integracja nie nastąpiła i dalej jesteśmy w opozycji i nieakceptacji danej sytuacji, swoich uczuć i lęku.

W momencie kiedy coraz bardziej zaczynamy wybierać siebie zamiast lęku, zaczynamy zmieniać jakość i naturę naszych związków z innymi ludźmi. Zmienia się nasze życie - samo z siebie - i nic nie musimy robić, by było dobrze. Nasza własna Natura Boska sama zaczyna się o nas troszczyć, gdyż wybierając siebie, wybieramy miłość, a tam gdzie jest miłość, nie ma lęku, istnieje tylko prawda i znika iluzja separacji. Wchodzimy w święte miejsce w nas samych, w którym wszyscy jesteśmy jednością.

LĘK - OBRONA - ATAK

Gdy postrzegamy, że druga osoba nas atakuje, czujemy zwykle wtedy lęk - przybieramy zazwyczaj postawę defensywną i szukamy drogi, żeby odeprzeć atak. Nikt nie zaatakuje, jeżeli najpierw nie poczuje się zagrożonym, nie poczuje lęku. Agresja ma zawsze początek w lęku. W rzeczywistości agresja jest rodzajem obrony i, jak zawsze w przypadku obrony, jej zadaniem jest ucieczka od czucia własnego lęku. Za tym wszystkim kryje się ogromna potrzeba miłości, potrzeba bycia kochanym i akceptowanym oraz paraliżujący lęk przed utratą tego stanu. W istocie atak przyczynia się do utrwalenia problemu.

Pamiętajmy, że za każdym razem, kiedy wykorzystujemy w "obronie" agresję, pierwszą ofiarą ataku jesteśmy zawsze my sami!!! Całą energię (złości i wściekłości), jaką kierujemy wobec innej osoby, wpierw doświadczamy sami, z o wiele większą mocą, niż kiedykolwiek jesteśmy w stanie wystrzelić ją w kogokolwiek. Zanim to nastąpi, wpierw z całą mocą niszczymy siebie samych.

Żeby zamiast lęku doświadczać wewnętrznego spokoju, należy przede wszystkim zmienić naszą percepcję rzeczywistości. Zamiast postrzegać, że inni nas atakują, możemy ich odebrać jako osoby czujące lęk. Tak naprawdę lęk jest wołaniem o pomoc, wołaniem i prośbą o miłość. Musimy zrozumieć, że naprawdę mamy możliwość wyboru w postrzeganiu otaczającego nas świata. To my wybieramy MIŁOŚĆ albo LĘK. Wybieramy zawsze, TU i TERAZ.

* * *

Szczególne podziękowania za natchnienie dla "INDYGO", "mani", "Lu", "PunkOtka", "rhaosa" i "Foxa".



ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat