www.astraldynamics.pl - portal - forum
niedziela, 15 grudnia 2019
» Strona główna   » Działy   » Odsyłacze   » Do pobrania   » Czat   » Szukaj  
Newsletter

E-mail:





Losowy cytat:

Prawdziwą drogę życia tworzymy poprzez akt kroczenia nią.

» Robert Bruce



Mucha Arystotelesa
Jesteś w: Działy » Rozwój duchowy » Artykuły starego portalu

Mucha Arystotelesa

autor: Dragon

Sny są tajemniczym zjawiskiem, a nasza wiedza o nich może w rzeczywistości być bardzo iluzoryczna.

Pozornie wydaje się to proste - nasz umysł tworzy sobie historyjki złożone ze wspomnień, przemyśleń i fantazji. Tylko czy aby na pewno tak jest?

Badania dr. Montaque Ulmana i Stanleya Kripnera prowadzone w Laboratorium Snu brooklińskiego Centrum Medycznego im. Maimonidesa (opublikowane w "Journal of the American Society for Psychical Research" 1968) nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tego, że w snach mogą się pojawiać treści z zewnątrz, spoza naszego umysłu. A skoro tak jest, twierdzenie, że sny są tylko wytworem naszego umysłu, jest w żaden sposób nie do utrzymania.

Dlaczego powołuję się właśnie na ich badania, a nie na setki innych badań dowodzących tego samego, prowadzonych w późniejszym okresie. Czynię tak dlatego, aby wykazać, jak trwałe potrafią być przesądy w nauce. Wyniki tych badań były znane już pół wieku temu i przez te pięćdziesiąt lat nikt nie pokusił się o stworzenie teorii snu, która uwzględniałaby te fakty. Nikt nawet nie odważył się o próbę poszerzenia szacownych teorii tak, aby w jakiś sposób te fakty w nich uwzględnić.

Przypomina to sprawę z ilością nóg muchy. Przepisując teksty jednego z greckich filozofów, skryba pomylił się i podał inną liczbę nóg muchy, niż mucha ma ich w rzeczywistości, przez co niemal przez tysiąc lat uczeni powielali ten błąd. Czyż nikt nie widział muchy przez tysiąc lat?

A może nikomu nie chciało się jej złapać i policzyć jej nóg?

W każdym bądź razie przez tysiąc lat środowisko naukowe trzymało się błędnej koncepcji, tylko nieuczone ciemniaki i prosty lud wiedział, ile naprawdę nóg ma mucha.

Podobnie jest ze sprawą snu - tylko prości, nieuczeni ludzie wiedzą i jest dla nich zupełnie oczywiste i naturalne, że w snach pojawiają się treści z zewnątrz, podczas gdy środowisko akademickie wbrew faktom trzyma się w oczywisty sposób błędnej teorii, jakoby sny były tylko i wyłącznie wytworem umysłu śpiącego.

Dlaczego tak jest?

Czyżby te środowiska, które uchodzą za motor postępu, były równocześnie największym hamulcowym postępu?

Niestety tak było, jest i będzie. W rzeczywistości, jeśli prześledzimy historię postępu, przekonamy się, że większość postępowych idei wychodziła spoza akademickich środowisk, przy czym zawsze środowiska akademickie do końca walczyły z nowymi ideami, niepasującymi do starej, zmurszałej wiedzy. Aby się o tym przekonać, wystarczy prześledzić np. losy Kopernika, Pasteura i wielu innych. Pod tym względem od średniowiecza nic się nie zmieniło, jak więc widać, środowiska akademickie nie tylko togi zachowały na pamiątkę wieków średnich.

Dlaczego jednak zwykli ludzie interesujący się snami także przechodzą do porządku dziennego nad tego typu badaniami i potrafią w jednej wypowiedzi podać wyniki tych badań, a za chwilę z przekonaniem twierdzić, że sny są tylko i wyłącznie wytworem naszych umysłów.

Zdaję sobie sprawę, że burzy to fundamenty naszych wierzeń dotyczących natury snu i są to fakty nad wyraz niewygodne i niepokojące, przed którymi możemy się wzbraniać z wielu powodów. Chociażby dlatego, że przyjęcie tego do świadomości sprawia, że nasza pozornie ugruntowana i wygodna wiedza dotycząca natury snu pada w gruzy, sprawiając, że czujemy się jak dziecko we mgle. Nie potrafimy się pogodzić z tym, że szacowna wiedza naszej nauki zawodzi w tak pozornie prostej sprawie jak sny, nie potrafimy się przyznać, że nasza wiedza nie jest pełna lub co gorsze, może się mylić. Sama myśl, aby podważyć ogólnie przyjętą wiedzę, napawa nas grozą i nosi znamiona świętokradztwa, nawet jeśli dowodzą tego oczywiste fakty. Przecież moglibyśmy narazić się na śmieszność, więc w takiej sytuacji tylko dziecko mogłoby odważyć się krzyknąć: "spójrzcie, cesarz jest nagi". To bardzo smutny znak naszych czasów.

Wykażmy jednak czystą dziecięcą odwagę i przyjmijmy do wiadomości fakt, że dziewiętnastowieczna teoria, jakoby sny były tylko i wyłącznie wytworem naszych umysłów, nie zgadza się z faktami.

Skoro w snach pojawiają się treści nie będące wytworem naszych umysłów, to czy cokolwiek, co pojawia się w snach, jest wytworem naszych umysłów? Może wszystko, bez wyjątku, co widzimy w snach, nie jest wytworem naszego umysłu, tylko nasz proces percepcji i interpretacji odbieranych bodźców we śnie jest do tego stopnia subiektywny, iż odnosimy mylne wrażenie, że sami kreujemy to, co postrzegamy. Wiele doznań związanych ze stanami przedsennymi wydaje się wskazywać na to, że tak w istocie jest. Szczególnie znamienne w tym względzie wydają się być doświadczenia związane ze zmienionymi stanami świadomości, obrazy hipnagogiczne i stany narkotyczne.

W tych stanach zmienionej świadomości każdy bodziec docierający do nas z zewnątrz ulega przekształceniu, nadinterpretacji i subiektywizowaniu. Podobne zjawisko możemy zaobserwować u siebie w trakcie zasypiania czy półsnu, kiedy np. szum wentylatora zamienia się w warkot helikoptera, łóżko w plażę, a padający na nas strumień światła w blask reflektorów nadjeżdżającego samochodu.

To, jak przekształcą się konkretne zewnętrzne bodźce w nasze wewnętrzne obrazy, zależy od naszego nastroju, przeżyć i wielu innych czynników natury psychologicznej.

Trzymając się naszego przykładu z padającym światłem, raz może to być blask jupiterów na ceremonii wręczenia nam Oskarów, innym razem lampa wrednego śledczego skierowana w naszą twarz, zależnie od nastroju i innych czynników. Pierwotnym bodźcem może tu być światło padające przez uchyloną kotarę. Niekiedy jednak bodziec może być bezpośrednio odwzorowany w naszych wewnętrznych obrazach i zwyczajnie zobaczymy okno z uchyloną kotarą.

To, w jaki sposób przekształcamy w zmienionym stanie świadomości określone bodźce, może podlegać interpretacji i wiele powiedzieć nam o osobowości postrzegającego, oczywiście tylko wtedy, jeśli bodziec w istocie uległ przekształceniu, ponieważ w przypadku bezpośredniego odbioru bodźca taka interpretacja może być całkowicie chybiona.

W istocie, gdyby się nad tym głębiej zastanowić, łatwo można dostrzec, że również nasza percepcja na jawie jest w znacznej mierze subiektywna i podlega procesom interpretacji. Wyraźnie widać to w silnie nacechowanych emocjonalnie sytuacjach, w których naoczni świadkowie z pełnym przekonaniem relacjonują całkowicie odmienny przebieg wypadków, tak iż człowiek postronny może odnieść wrażenie, że relacjonują całkowicie różne zdarzenia. Podobnie dzięki zmianie nastawienia można zupełnie inaczej odebrać jakąś sytuację, co zapewne każdy zna z własnych doświadczeń.

Ten proces subiektywizacji, interpretacji i oczywiście projekcji może tak przekształcić określony bodziec, że nie sposób się go dopatrzyć w produkcie końcowym, o ile się go nie zna, co szczególnie słuszne wydaje się być do przypadków percepcji w zmienionych stanach świadomości, do jakich niewątpliwie należałoby zaliczyć sen.

W zasadzie to, co do tej pory napisałem, w pełni pokrywa się z tradycyjnymi koncepcjami snu, wywodzącymi się jeszcze od Freuda. Jest tylko jeden drobiazg. We wszelkiego rodzaju interpretacji snów zawsze pomija się aspekt pierwotnego bodźca, traktując go jako element nieistotny, mimo iż dokładnie wiadomo, że bodźce natury fizycznej mogą całkowicie zdominować treść snu. I tu dochodzimy do badań, na które powołaliśmy się na początku tego artykułu. Wykazały one, że w snach przejawiają się bodźce niepochodzące bezpośrednio z otoczenia śpiących, lecz z umysłów ludzi znajdujących się daleko od nich, i oddziałują na sny tych ludzi na tyle mocno, że znając pierwotny bodziec, bez trudności można go dostrzec w snach. Ponieważ obiektami tego typu badań byli przeciętni ludzie, nie ulega wątpliwości, że jest to zjawisko powszechne. Skoro więc znaczna część treści snów u badanych osób pochodziła z przekazu innych osób biorących udział w eksperymencie, to niewątpliwie znaczna część treści naszych snów ma podobne źródło, więc nie jest wytworem naszych umysłów, tylko subiektywizowanym odbiorem obiektywnych treści.

W eksperymentach tego typu były spełnione dwa warunki:

1. Nadawca chciał przekazać określonej osobie jakąś treść.

2. Ta osoba chciała odebrać tę treść.

Można by się zastanawiać, który z tych elementów jest istotniejszy, jednak inne tego typu eksperymenty dowodzą, że w pewnych warunkach do zaistnienia przekazu wystarczy jeden z tych elementów.

Jak to się ma do naszych zwykłych snów, kiedy nie nastawiamy się świadomie na odbieranie określonych treści ani nikt świadomie nie próbuje nam ich przesłać?

Kluczem do określenia tej zależności jest pojęcie "świadomie". Kiedy jednak myślimy o kimś intensywnie, automatycznie koncentrujemy się na tej osobie i pierwszy warunek może zostać spełniony. Podobnie z drugim warunkiem. Kiedy zajmujemy się zagadnieniem inkubacji snów, nie sposób nie uświadomić sobie, że większość naszych snów to w większym lub mniejszym stopniu sny nieświadomie inkubowane, czyli takie, które śnimy, chcąc uzyskać określoną odpowiedź.

Nie ulega więc wątpliwości, że co najmniej znaczna część naszych snów wiąże się z odbiorem informacji z zewnątrz, podobnie jak w eksperymentach dr. Montaque Ulmana i Stanleya Kripnera. Ponieważ jednak robimy to nieświadomie, praktycznie najczęściej nie jesteśmy w stanie uświadomić sobie faktycznego znaczenia tych przekazów. Piszę "najczęściej", ponieważ od czasu do czasu to się jednak zdarza i wówczas mówimy o sennych przeczuciach, zbiegach okoliczności, które jednak są zbyt częste i zbyt precyzyjne jak na zbiegi okoliczności.

Pozostaje kwestią otwartą, jaki procent naszych snów ma ten charakter, ponieważ nie znam wyników żadnych badań, które by mogły sugerować jakąś odpowiedź w tej kwestii.

Wydawałoby się, że badania dotyczące sposobu myślenia opartego na obrazach, emocjach i symbolach, charakterystyczne dla zmienionych stanów świadomości, w tym i snu, w szczególności związane ze stanami szamańskiej podróży i paranormalnego odbioru informacji, mogłyby pomóc nam uzyskać jakieś wskazówki w tej kwestii.

W praktyce jednak, analizując te procesy, dochodzimy jedynie do wniosku, że występuje tu kombinacja aktywnej formy myślenia związanej z nastawieniem i interpretacją przeplatającej się z formami biernego pozyskiwania informacji, przy czym stosunek aktywnej formy do biernej może być różny, zależnie od stanu umysłu, specyfiki transu i wielu innych czynników.

Zapewne podobnie wygląda to w trakcie snu, więc w skrajnych przypadkach, w snach zdominowanych przez aktywną formę myślenia, większość treści może stanowić kreacja naszego umysłu, podczas gdy w innych snach, zdominowanych przez bierną formę myślenia, większość treści może pochodzić z zewnątrz. Zapewne można by się pokusić o określenie warunków wewnętrznych, takich jak stan umysłu, nastawienie itp., w jakich dominuje jeden lub drugi typ myślenia, i na tej podstawie podzielić sny na sny zdominowane przez wewnętrzne i zewnętrzne treści, nie to jest jednak celem naszych rozważań.

Podsumowując, możemy tylko z całą pewnością powiedzieć, że część naszych snów jest przejawem informacji pochodzących spoza naszego umysłu i na tym etapie badań nad snem musimy się tym stwierdzeniem zadowolić.



ˆˆˆ góra


Copyright © 2001-2013 Portal AstralDynamics, Wszelkie prawa zastrzeżone
Uwaga: Redakcja AD nie ponosi odpowiedzialności za opinie użytkowników przedstawione na forum.
Mapa strony, Ostatnio szukane, Powered by Vegan CMS, Pozycjonowanie stron, Design by halley
Liczba osób na czacie: - Wejdź na czat